Życie jak w Madrycie. Święty-Ersetic najlepsza na świecie

Życie jak w Madrycie. Święty-Ersetic najlepsza na świecie

Mityngiem w stolicy Hiszpanii zakończono dziś World Athletics Indoor Tour. W klasyfikacji generalnej, w której liczą się trzy najlepsze występy z imprez zaliczanych do do cyklu, triumfowała Justyna Święty-Ersetic. Przed szansą stanął Adam Kszczot, jednak nie udało mu się jej wykorzystać. A poza nimi? Świetnie pchał Konrad Bukowiecki, jednak halę oczarowała dziś najbardziej Yulimar Rojas, która w trójskoku odpaliła tak, jak Adam Małysz z progu w najlepszych latach. 

Zanim jednak o sukcesach, to kilka słów narzekania. Bo nie możemy oprzeć się wrażeniu, że gdyby cały ten cykl zorganizować w Polsce, wypadłoby to wszystko o wiele lepiej. Kiedy w Toruniu odbywał się ORLEN Copernicus Cup, wszystko stało na najwyższym poziomie – oprawa, realizacja, a nawet kibice na trybunach po prostu świetnie się bawili i stanowili znakomite tło dla zawodów. Dostosowali się do tego zawodnicy, na czele z Armandem Duplantisem ustanawiającym rekord świata. A potem przyszły kolejne imprezy. W Glasgow publika była kompletnie flegmatyczna. Gdy Szwed po raz kolejny pobił rekord świata, towarzyszyły temu co najwyżej niewielkie oklaski. Brakowało tych emocji. A w Madrycie?

O ile do publiki nie mamy zastrzeżeń, o tyle realizacja mityngu kompletnie leżała. Kamer było niewiele, choćby skok w dal pokazywano głównie z dwóch i żadna nie prezentowała się dobrze; realizator potrafił spóźnić się na start biegu na 800 metrów, mimo że nie miał w tym czasie nic ważnego do pokazania; a w oficjalnych wynikach biegu na 60 metrów przez płotki pewnie wciąż przekonują kibiców, że wygrał Damian Czykier, który finiszował czwarty. Serio, Hiszpanom po tym, co dziś zaprezentowali, nie powierzylibyśmy do realizacji nawet mistrzostw Wąchocka.

Ale okej, dość już narzekania. Bo mamy też powody do zadowolenia. Choćby za sprawą Konrada Bukowieckiego, który co prawda nie wygrał – bo w ostatniej kolejce o jeden centymetr wyprzedził go Filip Mihajlević, ustanawiając nową życiówkę i rekord kraju – ale jego 21,73 m to naprawdę solidny wynik, który daje spore nadzieję na starty już na otwartym stadionie. Bukowiecki zajął zresztą trzecie miejsce w ostatecznej klasyfikacji World Athletics Indoor Tour, choć uczciwie przyznać trzeba, że akurat w pchnięciu kulą obsada była niezbyt imponująca.

Imponujący był za to występ Yulimar Rojas. Wenezuelka długo się rozkręcała, w kolejnych skokach popełniała błędy, przekraczała belkę, źle się odbijała a nawet lądowała. Ale wiedzieliśmy, że jeśli tylko złoży wszystko do kupy, to jest w stanie odpalić fenomenalnie, spokojnie przekraczając 15 metrów. Nie spodziewaliśmy się jednak tego, co miało nastąpić. Bo nie dość, że tę piętnastkę w ostatniej próbie faktycznie przeskoczyła, to zrobiła to z przytupem. Jej wynik – 15,43 m – jest nowym halowym rekordem świata. A dodajmy, że poprzedni utrzymywał się przez 16 lat. Do wyrównania rekordu absolutnego, ze stadionu, zabrakło Wenezuelce tylko siedmiu centymetrów. Najlepsze jest jednak to, że… technicznie w tym najlepszym skoku jeszcze nie wszystko wyglądało idealnie. Zapas jest więc ogromny. I jeśli tylko wyjdzie jej jedna perfekcyjna próba, prawdopodobnie będziemy mieli wynik historyczny.

No dobra, ale to tyle o tym, co wzbudziło największy zachwyt miejscowej publiczności. Teraz napiszmy o tym, co wzbudziło największy zachwyt u nas. A tym bezapelacyjnie był bieg Justyny Święty-Ersetic. Zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN całą sprawę załatwiła po swojemu: najpierw trzymała się za najgroźniejszymi przeciwniczkami, by na wirażu przed ostatnią prostą zacząć je wyprzedzać i spokojnie zapewnić sobie zwycięstwo. Nie tylko w dzisiejszym mityngu, ale i w całym cyklu World Athletics Indoor Tour. Stała się tym samym szóstą osobą z Polski, która w nim triumfowała. Wcześniej robili to Adam Kszczot (dwukrotnie), Joanna Jóźwik, Piotr Lisek i Ewa Swoboda. Swoją drogą tu też dorzucić moglibyśmy mały kamyczek do ogródka organizatorów, którym na finiszu… za późno zatrzymał się zegar. I trzeba było korygować wyniki. Ostatecznie dowiedzieliśmy się, że Święty-Ersetic dobiegła z czasem 51.93 s, a czwarta Iga Baumgart-Witan miała na mecie zmierzone 52.62.

Wspomnieliśmy Adama Kszczota. Nasz “Profesor” walczył dziś o trzecie zwycięstwo w całym cyklu, ale spełnić musiał dwa warunki. Po pierwsze wygrać bieg, a po drugie zrobić to z czasem lepszy niż 1:45.86. Nie udało mu się ani jedno, ani drugie, aczkolwiek przesadnie nas to nie dziwi, biorąc pod uwagę jego niedawny upadek. Ostatecznie dobiegł na trzecim miejscu z czasem 1:46.32, a o 13 setnych sekundy wolniejszy był Marcin Lewandowski, który jednak na 800 metrów biega na hali treningowo, więc nie traktowalibyśmy jego rezultatów zbyt poważnie. Mimo dzisiejszego niepowodzenia (choć niezbyt wielkiego, bo cały cykl ukończył na drugim miejscu), wyniki Kszczota sygnalizują, że może być w naprawdę dobrej formie na stadionie. I oby tak właśnie się stało, bo wiadomo, że ma z igrzyskami olimpijskimi rachunki do wyrównania.

Jeśli chodzi o tyczkarzy, dziś bez rewelacji, bo czołówka szykuje się do niedzielnego mityngu tyczkarskiego u Rennauda Lavilleniego. Ponoć to najlepsze miejsce do skakania na świecie… Może się okazać, że właśnie tam Duplantis znów podniesie i pokona poprzeczkę na rekordowej wysokości. Mateusz Jerzy i Robert Sobera solidarnie zatrzymali się na wysokości 5,50 m. W tym sezonie bywało już lepiej w obu przypadkach. Bardziej pasjonujący pojedynek stoczyły nasze płotkarki. Zarówno Karolina Kołeczek z Orlen Teamu jak i młodziutka, 18-letnia Pia Skrzyszowska awansowały do finału sprintu… a tam podzieliły je zaledwie dwie setne! Czołowa juniorka świata Pia odgrażała się, że w tym sezonie złamie 8 sekund. Tym razem zabrakło siedmiu setnych. Blisko, coraz bliżej! Damian Czykier prze chwilę był na ustach całego lekkoatletycznego świata, jednak to był błąd obsługi i Damian nawet nie zdążył się ucieszyć, choć wynik 7.68 na pewno przyniósł mu satysfakcję.

Wyniki sportowców z całego świata sygnalizują z kolei, że forma wielu z nich – zwłaszcza tych najlepszych – rośnie wraz z trwaniem sezonu halowego. I w tej sytuacji tym bardziej szkoda, że mistrzostwa świata przeniesiono na przyszły rok, zamiast zmienić miejsce ich rozegrania. Bo istniała spora szansa, że obejrzelibyśmy wspaniałą rywalizację. A w tej sytuacji? Cóż, pozostaje emocjonować nam się mistrzostwami Polski, które już w przyszły weekend w Toruniu.

SEBASTIAN WARZECHA

Wyniki pozostałych Polaków:

Skok o tyczce:
5. Mateusz Jerzy (5,50), 6. Robert Sobera (5,50)

60 metrów przez płotki kobiet: 5. Karolina Kołeczek (8.05), 6. Pia Skrzyszowska (8.07)

60 metrów przez płotki mężczyzn:
4.
Damian Czykier (7.68)

Fot. Newspix 


Aktualności

Kalendarz imprez