Zwycięstwo na start! Polscy szczypiorniści pokonali Tunezję

Zwycięstwo na start! Polscy szczypiorniści pokonali Tunezję

Tak właśnie należy rozpoczynać turnieje! Polscy szczypiorniści pokazali, że nie są tą samą drużyną, którą oglądaliśmy podczas ubiegłorocznego czempionatu Europy i w pierwszym meczu mistrzostw świata pokonali Tunezję 30:28. To nie była łatwa przeprawa – do wygranej Polacy potrzebowali kapitalnej postawy Arkadiusza Moryty i solidnej defensywy, która w drugiej połowie meczu okazała się kluczowa. Fakty są jednak takie – podopieczni Patryka Rombla zaliczyli zwycięstwo i… wylądowali na pierwszym miejscu w grupie B.

Jeśli na kilka lat zapadaliście się pod ziemię i przestaliście kompletnie spoglądać na krajowego szczypiorniaka, możecie być zaskoczeni, ale Polacy w starciu z Tunezją wcale nie byli specjalnymi faworytami. Wicemistrz Afryki to co prawda drużyna w zasięgu ekipy Patryka Rombla, prawdopodobnie nasz najłatwiejszy przeciwnik w grupie B – gdzie znajdują się jeszcze Hiszpania oraz Brazylia – ale wcale nie kopciuszek.

Nie zmieniało to jednak faktu, że polscy szczypiorniści naprawdę potrzebowali dzisiaj zwycięstwa. Szczególnie że już w niedzielę zmierzą się z Hiszpanią, zespołem ze światowego topu. A wiecie, jak jest – rozpoczęcie turnieju od dwóch porażek nigdy nie jest przyjemne, a na mało doświadczone grono zawodników może podziałać wyjątkowo demobilizująco. Liczyliśmy zatem, że Polacy – w pierwsze dla nich mistrzostwa świata od czterech lat – wejdą z buta.

Pomału do celu

Początek spotkania to był prawdziwy roller-coaster. Zaczęło się od przyjemnego prowadzenia 3:1, ale w pewnym momencie polscy szczypiorniści przegrywali już czterema bramkami. Szczególne problemy sprawiał im Sanai – rozgrywający, na co dzień reprezentujący barwy Steauy Bukareszt, ale mamy wrażenie, że poradziłby sobie w czołowych ligach Europy. Ma gość dynamikę, świetnie porusza się na nogach i co udowodniał – potrafi seryjnie zdobywać bramki. Ale na szczęście: my też mieliśmy swojego kozaka – Arkadiusza Moryto – który zresztą nie tylko w pierwszej połowie, ale na przestrzeni całego meczu sprawiał Tunezyjczykom niemałe problemy.

W dużej mierze dzięki niemu Polacy schodzili do szatni z remisem (17:17). W drugiej połowie gra początkowa też była bardzo wyrównana, ale podopieczni Patryka Rombla zdołali odskoczyć na dwubramkowe prowadzenie. A po świetnym rzucie Moryty – trochę w stylu rozgrywającego, a nie skrzydłowego, bo ze środka – mieliśmy już trzy gole zapasu. Trener Tunezji uznał wówczas, że nie ma co czekać i poprosił o przerwę na żądanie.

Ta jednak niewiele dała. Bo to nasi szczypiorniści zdobyli kolejną bramkę. Jej autorem był Przemysław Krajewski, który popisał się kapitalnym rzutem w kontrze. Odpychany, ledwo trzymając się na nogach, posłał piłkę idealnie w prawe okienko. Tak właśnie należało grać! A co również cieszyło – w polskiej ekipie zaczęła naprawdę funkcjonować defensywa. Tunezyjczycy nie przedzierali się przez polskie zasieki równie łatwo, co w pierwszej połowie.

Wydawało nam się, że Polacy spokojnie obronią trzy bramki przewagi (28:25), którymi cieszyli się jeszcze trzy minuty przed końcem meczu. Ale niestety – zrobiło się nieco nerwowo. Najpierw celnym rzutem popisał się bowiem Sanai, a potem – po stracie naszych szczypiornistów – Tunezyjczycy wyprowadzili udany kontratak. I było już tylko 28:27. Ale na szczęście – uratowali nas weterani. Michał Daszek zdobył kluczową bramkę, a Piotr Wyszomirski zaliczył efektowną interwencję.

Ostateczny wynik spotkania – 30:28 dla Polaków. Reprezentacja Patryka Rombla zaliczyła zatem pierwsze, pod jego przywództwem, zwycięstwo na imprezie rangi mistrzowskiej. To oczywiście dopiero początek zawodów, ale wiemy już, że tak źle, jak podczas zeszłorocznych mistrzostw Europy (kiedy Polacy przegrali wszystkie spotkania), nie będzie. Mamy też nadzieję, że polscy szczypiorniści dopiero się rozkręcają – i w niedzielnym meczu z Hiszpanią pokażą kawał dobrej piłki ręcznej.

A no właśnie, byśmy zapomnieli – ekipa z Półwyspu Iberyjskiego niespodziewanie zremisowała z Brazylią. Co oznacza tyle, że – w starciu z aktualnymi mistrzami Europy – Polacy będą bronić pierwszego miejsca w grupie.

Tunezja – Polska 28:30 (17:17)

Polska: Morawski, Wyszomirski – Czuwara, Krajewski 5, Sićko 3, T. Gębala 1, Chrapkowski, Olejniczak 1, Pilitowski 1, Majdziński, Przybylski 3, Daszek 1, Moryto 11, M. Gębala 4, Dawydzik, Walczak.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
H.CH.Andersen
H.CH.Andersen
1 miesiąc temu

Defensywa miała być naszą silną stroną, ale w ataku też graliśmy niebanalnie. Prawie zero rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Martwią głupie straty, ale zwycięstwo koniec końców najważniejsze.

Aktualności

Kalendarz imprez