Zwycięski powrót po 52 latach! Polska wygrywa na inaugurację koszykarskiego mundialu

Zwycięski powrót po 52 latach! Polska wygrywa na inaugurację koszykarskiego mundialu

Można? Można! Okazuje się, że wracając na wielką imprezę po długiej przerwie wcale nie trzeba zagrać zestawu obowiązkowego “mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor”. Nasi koszykarze, po 52 latach znów walczący na mistrzostwach świata, na inaugurację najważniejszej imprezy w karierze, pewnie pokonali Wenezuelę. Oczywiście, to dopiero pierwszy kroczek i wcale nie staliśmy się nagle basketową potęgą, ale powody do zadowolenia są.

Awansu na koszykarski mundial po ponad półwiecznej przerwie prawdopodobnie by nie było, gdyby nie zmieniły się zasady kwalifikacji. Najkrócej mówiąc, szefowie FIBA wyciągnęli wnioski z działań swoich kolegów z FIFA i UEFA, i doszli do tego najbardziej oczywistego, że zwiększenie liczby uczestników największej imprezy wszystkim się opłaca. Od tego roku na koszykarskim mundialu, podobnie, jak na piłkarskim, grają 32 reprezentacje. To była pierwsza furtka dla reprezentacji Polski, otworzona przez działaczy. Kolejną poniekąd także otworzyły przepisy, bo – w przeciwieństwie do piłki nożnej – najlepsze ligi świata, w tym głównie NBA, wcale nie zamierzają puszczać graczy na tak mało ważne mecze, jak eliminacje mistrzostw świata. W efekcie, na przykład Chorwacja, ekipa na papierze znacznie mocniejsza od nas, w niektórych meczach kwalifikacji musiała sobie radzić bez największych gwiazd. I w tym miejscu potrzebna była trzecia furtka, którą tym razem podopieczni Mike’a Taylora nie tyle uchylili, co po prostu otworzyli najskuteczniejszą metodą:

„z kopa”.

Ograli Chorwatów (którzy do Polski przyjechali akurat z czterema graczami NBA) i wywalczyli trzecie miejsce w grupie eliminacyjnej, które oznaczało awans. Poprzedniego mundialu nie pamięta oczywiście nie tylko żaden z naszych reprezentantów, ale nawet sam selekcjoner.

Lata czekania, trudne eliminacje, długie przygotowania, wielkie nadziej i średnio udane sparingi. Co tu dużo gadać, mieliśmy podstawy, żeby dzisiejszej inauguracji mundialu się obawiać. Egzotyczny rywal w postaci Wenezueli mógł dodatkowo przypominać nam inauguracje piłkarskich mundiali z Koreą Południową, Ekwadorem, czy Senegalem. Na szczęście koszykarze spisali się na otwarcie mistrzostw świata znacznie lepiej niż piłkarze.

Wprawdzie początek był nerwowy i pierwszą kwartę to rywale zakończyli na minimalnym prowadzeniu, ale potem poszło już z górki. Druga kwarta to aż 10 punktów przewagi biało-czerwonych. Kolejne części toczyły się już z mniejszą przewagą, ale pozwalającą kontrolować bezpieczny zapas. Skończyło się na 80:69. Najskuteczniejsi w naszej ekipie byli Sokołowski (16 punktów, 9 zbiórek), Ponitka (15 punktów, 4 zbiórki) i Waczyński (13 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty). Lecz eksperci zgodnie podkreślają: ta wygrana to w największym stopniu efekt dobrej gry zespołowej.

W poniedziałek naszą kadrę czeka mecz z gospodarzami, reprezentacją Chin, w środę – ostatnie spotkanie grupowe – z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Po dzisiejszej wygranej trudno zakładać inny scenariusz niż wyjście z grupy. Potem w planie jest druga faza grupowa i walka o najlepszą ósemkę na świecie. Ale, jak powtarza Mike Taylor, znacznie lepiej chyba myśleć tylko o najbliższym meczu.

foto: newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez