Znowu ta Słowenia!

Znowu ta Słowenia!

Nie ma drugiego kraju, który nam się tak źle kojarzy. Przegrać z Niemcami w piłkę nożną, Francją w piłkę ręczną, czy Stanami Zjednoczonymi w siatkówkę – to nie wstyd. Słoweńcy ogrywali polskie reprezentacje jednak we wszystkich tych dyscyplinach. Zazwyczaj, wtedy kiedy nikt na nich nie stawiał. Dzisiaj polscy siatkarze również podejdą do meczu ze Słowenią w roli faworytów. Porażka – oczywiście – nie wchodzi w grę. Szczególnie że w tym roku biało-czerwoni potrafili ten zespół pokonać.

– Nie wiem nawet, kto gra w drugim ćwierćfinale. Czechy z kim? Słowenią? Nie interesuje mnie to. Jak zagramy tak jak dzisiaj, wygramy. Wreszcie w turnieju zaczynamy rosnąć, jeśli popatrzysz na nasze dwa ostatnie mecze. Jedyną rzeczą, którą chcę powiedzieć, jest: Katowice, kibicujcie nam. Jeśli otrzymamy takie same wsparcie jak w Krakowie i Gdańsku, jestem zdania, że nikt nie będzie w stanie nas pokonać. Oni [kibice przyp-red] mogą zrobić różnicę. Z kim gramy – to bez znaczenia – mówił Vital Heynen dla TVP Sport po meczu z Rosją.

Pewności siebie trenerowi reprezentacji Polski nie można odmówić. Ale z drugiej strony – trudno się z nim nie zgodzić. Polscy siatkarze mają wszystko, aby wygrać nadchodzące spotkanie. Jeśli popatrzymy na nazwiska, doświadczenie z gry w najważniejszych fazach wielkich imprez (choć tu zespół z Bałkanów też ma czym się pochwalić), czy właśnie wsparcie kibiców. Zresztą w samym trwającym turnieju, czyli mistrzostwach Europy, Polacy prezentowali się lepiej od Słoweńców. Nie przegrali żadnego spotkania, podczas gdy nasi sobotni rywale doznali porażek z Włochami (0:3!), a także Czechami (pierwszy mecz w grupie).

Są jednak powody do obaw. Bo jakby nie patrzeć – na igrzyskach olimpijskich też nic nie wskazywało na to, że biało-czerwonych zatrzymają Francuzi. Ba, przed spotkaniem z nimi cieszyliśmy się z korzystnie ułożonej drabinki. Podobnie było na mistrzostwach Europy w 2019 roku. Półfinał ze Słowenią? Nie czuliśmy się przed nim niepewnie. A jednak prowadzona przez fantastycznego wtedy Tino Urnauta ekipa pokonała Polskę w czterech setach. Jaki z tego wszystkiego możemy wysunąć wniosek? Grupa prowadzona przez Vitala Heynena miewa tendencję do gorszych występów w meczach, w których jest zdecydowanym faworytem.

Stare demony? Oby nie wróciły

Jak wyglądał mecz ze Słowenią w półfinale sprzed dwóch lat? Cóż, to był kubeł zimnej wody dla naszych siatkarzy. Choć nikt się tego nie spodziewał – zwyczajnie odstawali siatkarsko od rywali. Fabian Drzyzga miał problem ze zgubieniem bloku, ale też momentami dokładnością wystaw, co miało naturalnie wpływ również na skuteczność – trzymającego nas przy życiu – Wilfredo Leona. Słabo prezentowali się obaj atakujący – zarówno Maciej Muzaj, jak i Dawid Konarski (no właśnie, graliśmy bez Kurka). Na boisku męczył się też Kubiak, w trzecim secie nie kończąc żadnego ataku.

Przypomnijmy, co pisaliśmy po tamtym spotkaniu: “Może za bardzo uwierzyliśmy, że nikt nas nie pokona i wygramy wszystko, co wygrać możemy, niezależnie od postawy rywala? Taki kubeł zimnej wody, wylanej na rozpalone głowy na niespełna rok przed igrzyskami, może sprawić, że w Tokio – w turnieju znacznie ważniejszym – nie przytrafi się nam takie spotkanie. I tam faktycznie pokonamy wszystkich. Bo dziś zagraliśmy – ujmując to wszystko jednym słowem – katastrofalnie”.

Cóż, z igrzyskami nie wyszło, ale już w tegorocznej Lidze Narodów też zmierzyliśmy się ze Słoweńcami (ile można!) w półfinale i pokonaliśmy ich bardzo pewnie, w trzech partiach (odgrywając się za porażkę w fazie zasadniczej). Liczymy, że jutro polscy siatkarze zaserwują nam powtórkę z rozrywki. Szczególnie że trener Heynen ma do dyspozycji wszystkich swoich asów, a w porównaniu z meczem z 2019 roku ma też atakującego ze światowego topu. Zresztą sam szkoleniowiec postawił sprawę jasno – jeśli jego podopieczni zagrają swoje, będą cieszyć się ze zwycięstwa.

Jednak jakby nie patrzeć – w przeszłości myśleliśmy już tak niejednokrotnie. Bo porażki ze Słowenią Polaków wykraczają jednak, jak wspomnieliśmy, poza świat siatkówki.

Koniec żartów

Koszykówka? Słoweńcy pokonali nas w mistrzostwach Europy 2018 roku, a także zabrali polskim zawodnikom marzenia o występie na igrzyskach olimpijskich, pokonując ich w turnieju kwalifikacyjnym. Piłka ręczna? Z ekipą z Bałkanów toczyliśmy pasjonujące boje, ale to często rywale okazywali się mocniejsi – choćby, w marcu, podczas eliminacji do mistrzostw Europy. Miesiąc później nasi szczypiorniści się zrewanżowali, ale generalnie – z pięciu ostatnich meczów ze Słowenią wygrali tylko jeden. Dwumilionowy kraj może również pochwalić się ograniem Roberta Lewandowskiego i spółki – jeszcze kiedy kadrę prowadził Jerzy Brzęczek Polacy przegrali z nim 0:2 w eliminacjach do Euro.

Niemiłych wspomnień jest zatem dużo, za dużo, szczególnie że Słowenia ogrywała też polskich siatkarzy w ME w 2015 i 2017 roku. Choć znowu wracamy do punktu wyjścia – mamy pełne prawo oczekiwać dzisiaj od biało-czerwonych zwycięstwa. Z tego, kto wydaje się mocniejszy, zdają sobie sprawę zresztą nawet siatkarze naszych rywali. – Polacy grają fantastyczną siatkówkę. Z całą pewnością to oni są faworytem meczu – mówił Urnaut, kapitan Słoweńców. Jeśli polski zespół przegra sobotnie spotkanie – z pewnością będzie to przedostatni mecz Vitala Heynena w roli szkoleniowca kadry. Jeśli wygra – bardzo możliwe, że również. Bo wiemy, jak wygląda sytuacja ze stołkiem trenerskim. I że odejście Belga jest bliskie.

To jednak temat, który nas wszystkich będzie zajmował dopiero od poniedziałku. Cel na weekend jest jasny – odnieść dwa zwycięstwa. Demony, nie demony, wiemy, że naszych siatkarzy na to stać.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Waffen77
Waffen77
1 miesiąc temu

Ahahaha… i się zesrało…

Aktualności

Kalendarz imprez