Znowu ta Słowenia…

Znowu ta Słowenia…

Jeśli znacie się na odczynianiu klątw i uroków, podskoczcie do siedziby Polskiego Związku Piłki Siatkowej albo na najbliższe zgrupowanie męskiej reprezentacji Polski. Bo naprawdę to, co stało się w tym sezonie, trudno logicznie wytłumaczyć. Mając wszelkie atuty do tego, by zdobyć na igrzyskach medal, przegraliśmy w ćwierćfinale. Znowu. Teraz, mając wielkie szanse na wygraną w mistrzostwach Europy, przegraliśmy ze Słowenią. Znowu. 

A zaczęło się przecież znakomicie – Polacy w pierwszym secie wyglądali jak najlepsza drużyna świata, którą, jakby nie było, nadal są, przynajmniej do przyszłego roku. Funkcjonowało w naszej grze wszystko, na czele z zagrywką. Każdy z biało-czerwonych, który pojawił się na serwisie, dokładał coś od siebie. Słoweńcy w przyjęciu prezentowali się niesamowicie źle, a my z tego korzystaliśmy. Nie tylko zresztą za sprawą samych podań, ale też znakomitego bloku, którym regularnie karciliśmy rywali. Patrząc na naszą grę, liczyliśmy, że będzie to powtórka ze spotkania z Rosją, gdzie trzy sety wystarczyły nam do awansu.

Nie była.

Może Słoweńcy przypomnieli sobie, że przecież przed tym meczem byli wręcz naładowani energią. Zdenerwowały ich już wcześniejsze wypowiedzi Vitala Heynena, który po ćwierćfinale przyznawał, że nie wie, z kim Polska może zagrać w kolejnej fazie. Dziś w dodatku dostali kolejny argument, by się złościć – przed meczem organizatorzy puścili w katowickim Spodku hymn… Serbii (Serbowie grają w drugim z półfinałów) zamiast Słowenii. Słoweńscy dziennikarze mówili nawet o umyślnej prowokacji. Więc może to dlatego Słoweńcy weszli na swój poziom.

A może po prostu potrzebowali chwili, by się rozkręcić. Tak czy siak – od drugiego seta zaczęli grać znakomicie. Polacy jednak pola nie oddawali. I zaczęło się niesamowite spotkanie.

Słowenia w drugiej partii zaczęła od kilku naprawdę dobrych akcji i wyszła na prowadzenie, ale Polacy regularnie odrabiali po jeden, może dwa punkty. W połowie seta wyszli nawet na prowadzenie, ale potem je oddali. Aż do stanu 22:22, gdy nasi zawodnicy zdobyli dwa punkty z rzędu i mieli szansę zapisać również drugą partię na swoją korzyść. Tych okazji jednak nie wykorzystali, podobnie jak trzech następnych. Słoweńcy jedną ze swoich zamienili na seta. Gra na przewagi – skończyło się 32:30 – sugerowała nam, że kolejne sety też tak będą wyglądać.

Tyle że trzeci był zupełnie inny – właściwie nie było w nim żadnej historii. Słoweńcy pokazali, że atmosfery Spodka się nie boją, a wygrana po tak niesamowitej końcówce drugiego seta tylko ich napędziła. I trzecią partię rozpoczęli wprost znakomicie, już po czternastu rozegranych punktach prowadzili sześcioma punktami. A potem przewaga jeszcze rosła. Doskonale grali Tine Urnaut, Alen Pajenk, Tonck Stern czy Klemen Cebulj, którzy regularnie karcili naszych zawodników. W sumie robili dokładnie to samo, co my w pierwszej partii – doskonale grali serwisem, świetnie blokiem, a przy tym każdy z atakujących dokładał coś od siebie. Polacy co prawda pod koniec seta powalczyli, a Vital Heynen próbował zmian, choćby wprowadzenia Kamila Semeniuka czy Łukasza Kaczmarka, który już wcześniej pokazywał się z dobrej strony, ale i tak przegraliśmy do 16.

Czwarty set? Niesamowity. Już na początku doszło do spięcia pod siatką, gdy Michał Kubiak i Tine Urnaut obrzucili się epitetami. Wiadomo, Kubiak często się w ten sposób nakręca – i faktycznie zaczął grać naprawdę dobrze, podobnie jak jego koledzy – a z kolei Słoweńcy jakby opadli z sił. Nasi siatkarze to wykorzystali, prowadzili w pewnym momencie nawet 17:13, ale tylko po to… by przewagę szybko stracić. Kilka chwil później było jasne, że set znów rozstrzygnie się na przewagi. Nikt nie mógł jednak przewidzieć tego, co potem się wydarzyło.

Słoweńcy po wielu próbach, w końcu zakończyli mecz doskonałym blokiem. Okazało się jednak, że to tylko pierwsze z trzech żyć Polaków. Bo Vital Heynen wziął rozpaczliwy challenge, który okazał się… trafiony! Blokujący rywali dotknęli siatki nogami już opadając na ziemię. Spodek wybuchł ze szczęścia, a niektórzy z widzów przed telewizorami, pisali na Twitterze, że zdążyli już wyłączyć mecz, przekonani, że jest po wszystkim.

Kilka kolejnych piłek setowych dla nas i meczowych dla rywali później, a Słoweńcy znów się cieszyli. To było drugie życie Polaków, ale by się o tym przekonać, musieliśmy poczekać niesamowicie długo. Challenge zgłoszony przez Heynena analizowano bowiem dobrych kilka minut, zaczęliśmy nawet zastanawiać się, czy w laptopie sędziów aby nie padła bateria. Jak się okazało – nie padła, choć na ich miejscu sprawdzilibyśmy, czy laptop nie jest zawirusowany. Bo działał wybitnie wolno. Wyrok arbitrów? Atak Słoweńców był niecelny i nie dotknął też bloku – bo o to szło. Choć do ręki Fabiana Drzyzgi brakowało milimetrów.

Kolejnych kilka punktów później Słoweńcy skończyli jednak mecz po raz trzeci, po świetnym ataku z drugiej linii. I tym razem – choć znów skorzystaliśmy z challenge’u – nie udało nam się zmartwychwstać. Było po meczu. Na drugich mistrzostwach Europy z rzędu przegraliśmy z nimi w półfinale. Na czwartych z rzędu ogółem. W 2015 roku stało się to w ćwierćfinale, a dwa lata później – zresztą też na własnej ziemi – w barażach po fazie grupowej.

Słoweńcy stali się naszym przekleństwem na mistrzostwach Europy. Choć akurat dziś był to mecz, który przegraliśmy w dużej mierze przez własne niedokładności i błędy w kluczowych momentach. I wyszło, że tytuł, którego użyliśmy w przedmeczowej zapowiedzi – “Znowu ta Słowenia!” – nadawał się do użytku jeszcze raz. Tylko tym razem z wielokropkiem zamiast wykrzyknika.

Polakom pozostał mecz o trzecie miejsce. Z Serbią lub Włochami. Powiedzmy sobie jednak szczerze – choć to zawsze szansa na medal, mało kogo opcjonalny brąz pocieszy.

Polska – Słowenia 1:3 (25:17, 30:32, 16:25, 35:37)

Fot. Newspix

Subskrybuj
Powiadom o
guest
24 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
nemo
nemo
1 miesiąc temu

To nie urok, nie klątwa. Nie da się “przypadkowo” przegrać 1:3 w siatkówkę gdzie w każdym secie jest 25 punktów do zdobycia. To nie piłka nożna, gdzie można dominować i atakować przez cały mecz, oddać 20 celnych strzałów i przegrać 0:1 z rywalem, który oddaje jeden jedyny strzał na bramkę. Przegrali bo byli słabsi na parkiecie. Czego zabrakło? Wydaje się, że odpowiedniego nastawienia od strony mentalnej. Widać, że drużyna traci swoje atuty w meczach o stawkę. Gdy presja jest najwyższa zaczyna iść źle. Potrafią zbudować przewagę na kilka punktów by kilka chwil później stracić ją z nawiązką. W decydujących momentach… Czytaj więcej »

Poker
Poker
1 miesiąc temu
Odpowiedz  nemo

Bo siatkarze zbyt dlugo byli pieszczochami mediów. SIatkówka w Polsce nr 1 gier druzynowych gdzie jestesmy w czolówce swiatowej ale mental za slaby na mecze finalowe z najlepszymi. Raz sie udalo zdobyc mistrzostwo swiata po tym jak odpadli najwieksi konkurenci.
Malenka Slowenia co ma tyle mieszkanców co Warszawa a ogrywa nas w pilke kopana i w siatkówke a przeciez oni maja jeszcze najlepszego kolarza na swiecie -Rogic , i sa dobrzy w skokach narciarskich, maja mistrzynie swiata w narciarstwie alpejskim, maja hokeistów w NHL,

Jonasz Gujas
Jonasz Gujas
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Poker

Nie zapomnijmy o koszykówce.

Rafał
Rafał
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Poker

W ręczną też nas ogrywając, tak samo w kosza.

Fan Kazimierza D.
Fan Kazimierza D.
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Poker

Co do Słowenii to jest racja. A dlaczego malutka Słowenia leje nas prawie we wszystkich grach zespołowych (a może wszystkich?) i ma tylu wybitnych sportowców w innych dyscyplinach letnich. W zimowych to pogrom. Odpowiedź to wychowanie fizyczne w szkole. W Polsce nie istnieje wychowanie fizyczne w szkołach. W Słowenii już od małego wiadomo kto i co będzie ćwiczył. U nas, o dziwo, tylko siatkówka ma jakiś plan na wychowanie siatkarzy. Pozostałe dyscypliny nic nie robią aby osiągać najlepsze wyniki. Połowa dzieci w klasach ma zwolnienie lekarskie z WF, a dziewczęta w szkołach średnich to większość zwolnionych. A na świadectwach 5… Czytaj więcej »

Xyz
Xyz
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Poker

Nie raz tylko dwa i nie udało tylko grali pięknie!!!

Tralalalala
Tralalalala
1 miesiąc temu

Tam jest zbyt sielankowa atmosfera, wszyscy się liżą po jajach. Gdyby wpadło im na trening 20 łysych karków, od razu zaczęliby grać jak z nut.

Kibic
Kibic
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Tralalalala

Proponuję protest “Mamy kurwa dosyć!”

Tralalalala
Tralalalala
1 miesiąc temu

Zagadka do rozstrzygnięcia na dziś: Kto jest wiekszym siwym bajerantem – Sousa czy Heynen?

Gerwazy1984
Gerwazy1984
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Tralalalala

Heynen ma złoto MŚ, medale ME i LN co ty porównujesz… Bajerant z Portugali nawet na MŚ jeszcze nie awansował a na ME zajęliśmy 21 miejsce na 24 drużyny chłopie do lekcji!!!

Enzo
Enzo
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Gerwazy1984

Rozgoryczenie, ale też trzeba sobie to jasno powiedzieć, i dzisiaj i w trzech z czterech ostatnich spotkań że Słowenią byliśmy słabsi i zasłużenie przegraliśmy. I dzisiaj i na poprzednich ME mecze ze Słowenią były pierwszymi z poważnym rywalem. Tak samo było w Tokio. My te mecze przegraliśmy, dla kibica jest to bolesne, bo mieliśmy po MŚ sięgać szczytów a nie dostawać regularny oklep od niedocenianej a nawet lekceważonej Słowenii. Patrząc z tego punktu widzenia – nie zrobiliśmy postępu od MŚ i trudno nie zwracać się z pytaniem do Heynena dlaczego tak się stało.

Poker
Poker
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Tralalalala

Holender… bo niby na papierze ma wielu bardzo dobrych zawodników swiatowej klasy, a Sousa ma tylko Lewandowskiego. Ciekawe ilu jest zawodowych graczy i amtorskich w siatkówke w Slowenii…. a ilu w Polsce.

Ludzie kochani
Ludzie kochani
1 miesiąc temu

Przestańcie już mówić o tym cudownym dopingu. Przecież w pewnym momencie 100 Słoweńców potrafiło przekrzyczec naszych 12k. Jak nie puszczą pieśni o małym rycerzu to cisza jak makiem zasiał. A co do meczu: jak słabi muszą być rezerwowi skoro nie grają zamiast Kubiaka i Drzyzgi? Czy oni mają jakieś kwity na niego? To jest niemożliwe

Saf
Saf
1 miesiąc temu

W pierwszym akapicie powinno być “przegralośmy w półfinale” a nie “w ćwierćfinale”

Wuja
Wuja
1 miesiąc temu

Mecz niczym horror… niestety dla naszych. Świetne spotkanie swoją drogą, dawno nie widziałem tak zaciętego widowiska. Żal że nie zdołališmy przłamać Słoweńców bo mieliśmy ku temu szanse. Dawno nie oglądałem tak ciekawego widowiska. Gratualcje dla Słoweni, mają świetnych zawodników i bardzo dobrego trenera. Mam nadzieje że powalczymy o brąz

Grzegorz
Grzegorz
1 miesiąc temu

Przepraszam bardzo, ale to nie było tak. Wydaje mi się że nasz trener poprosił o challenge w ostatniej akcji meczu. W dwóch wcześniejszych challengera to sam sędzia po prosił o niego.

Gadol
Gadol
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Grzegorz

Poprosił za pierwszym i trzecim razem. Za pierwszym zawodnicy mu powiedzieli, że siatka była poruszona. Za drugim sam sędzia wziął czelendża na siebie. Za trzecim to było zaklinanie rzeczywistości i modlitwa o cud. Cud na który nie zasłużyliśmy.

Dave
Dave
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Grzegorz

Dokładnie. I to był półfinał, nie ćwierćfinał. Matko, oni oglądali ten mecz w ogóle?

Stonoga
Stonoga
1 miesiąc temu

Slowenia czy tam inny twór to jest bez znaczenia.
Gdy zaczyna sie powazne granie to Polska zawsze w dupe…

eskel
eskel
1 miesiąc temu

Oglądałem cały mecz, jak i wszystkie poprzednie na przestrzeni co najmniej 7-8 lat. Zastanawia mnie, że wszyscy chcą krzyżować Heynena, zwracają uwagę na psychologiczny aspekt decydujących meczów i piłek. Nikt, lub niemal nikt nie podnosi, że odporność jednej jednostki na parkiecie może mieć decydujący wpływ – rozgrywającego. Kadziewicz już zaczął kampanię wyrzucania Vitala za porażki na IO czy teraz; jednocześnie sam, w swoich ocenach krytykuje Drzyzgę za niewykorzystywanie środkowych (na tym na pewno się zna). I jak Kadzia lubię to mam pewien absmak. Przypomnę, że gdy w 2014 Brazylia zlał nam tyłek w finale, w pierwszym secie, to Antiga i… Czytaj więcej »

Jakub
Jakub
1 miesiąc temu

koniec pieszczenia tej druzyny!!! To co sie odpierdala u nas to jest katastrofa, macie swoich pierdolonych introwertykow ktorzy traca jaja za kazdym razem na duzej imprezie – co to kurwa ma znaczyc?
Jeszcze raz uslysze ze jestesmy faworytami albo ze nie trzeba psychologa bo czujemy sie mocni to kurwa wyskocze z butow.
DO PSYCHOLOGA!!!!! WSZYSCY!!!

BAnda pierdolonych introwertykow/zjebow……..

Jakub
Jakub
1 miesiąc temu

odkad ludzie w Polsce zaczeli zyc w stylu zachodnioeuropejskim stracilismy mental w sporcie i stalismy sie takimi cipkami jak i oni – z ta roznica ze oni w tym zyja juz dziesiatki lat i dla nich to normalne
Polacuy nagle dowiedzieli sie od merkel i macrona ze musze byc bardziej rzyczliwi itp….to to kurwa macie

wychowujcie dalej swoje dzieci bezstresowo i na cipki…to wiecej bedzie takich wynikow

Nie jestem robotem
Nie jestem robotem
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Jakub

a co ma do tego styl zachodnioeuropejski ??? Słowenia też wyrwała się z objęc komuny i co ???

Waffen77
Waffen77
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Jakub

Kolejny jebnięty szur…

Aktualności

Kalendarz imprez