Znowu INEOS, po raz pierwszy Hart. Brytyjczyk wygrywa Giro d’Italia!

Znowu INEOS, po raz pierwszy Hart. Brytyjczyk wygrywa Giro d’Italia!

Było ich dwóch. Mieli ten sam czas. Z różową koszulką na trasę dzisiejszej czasówki – ostatniego etapu Giro d’Italia 2020 – ruszał Jai Hindley. Faworytem był jednak Tao Geoghegan Hart. Żaden z nich nie miał się jednak znaleźć w tym miejscu. Obaj zaczynali ten wyścig jako pomocnicy. Obaj mieli doprowadzić do sukcesu swoich liderów. Z czasem sami się nimi stali. Ale wygrać mógł tylko jeden. I wyszło jak to w kolarstwie – bo to taki sport, w którym jeździ kilkuset kolarzy, ale choć jeden wielki tour w sezonie wygrywa zawodnik Team INEOS.

Geraint i Wilco odpadają

Trzeci etap Giro, z metą na Etnie. Jeszcze przed właściwym startem Geraint Thomas – lider INEOS na ten wyścig – najechał na bidon i zaliczył kraksę. Wyglądała fatalnie i taka też okazała się w skutkach. Brytyjczyk musiał wycofać się z rywalizacji. – Thomas poczuł silny ból w lewej nodze, ale po powrocie na rower było lepiej. Około 45 kilometrów przed metą, gdy tempo wzrosło i robiło się coraz bardziej stromo, ból znów dał o sobie znać. Dlatego wolał zostać z tyłu i dokończyć etap w swoim rytmie, a po etapie skonsultować się z lekarzem – mówił Matteo Tosatto, dyrektor sportowy grupy.

Wobec tego brytyjska ekipa została bez właściwego lidera. Na drugim wielkim tourze z rzędu – we Francji wycofać musiał się Egan Bernal, a pozostali kolarze robili, co mogli, by uratować ten wyścig. Doskonale pamiętamy choćby ich podwójne etapowe zwycięstwo, gdy pierwszy na metę wjechał Michał Kwiatkowski, a tuż za nim Richard Carapaz. Tak było na Tour de France i wydawało się, że we Włoszech pozostanie im walka o podobne laury.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w Teamie Sunweb. Wilco Kelderman od początku wyścigu był jednym z faworytów. Gdy długo – przez dwa tygodnie – różową koszulkę lidera zakładał Joao Almeida, to z każdym kolejnym etapem wydawało się, że to właśnie Wilco jest w najlepszej dyspozycji, by mu ją odebrać. I faktycznie – ostatecznie to zrobił. Tyle tylko, że mocniejsi od niego okazali się dwaj kolarze: Hart i Hindley, czyli jego partner z drużyny.

Sunweb ostatecznie postawił na drugiego z nich. A ten tak naprawdę nie zawiódł. Na przedostatnim etapie przejął różową koszulkę lidera po znakomitej jeździe. Problem był jeden. Hart miał w klasyfikacji generalnej ten sam czas. A wiadomo było, że jest lepszy w jeździe na czas. Sunweb musiał więc wierzyć w cud.

Tyle że cud nie nadszedł.

Kolejny Brytyjczyk

Na Giro dopiero drugi w historii – wcześniej wygrał jedynie Chris Froome, ledwie dwa lata temu. We wszystkich wielkich tourach miał już jednak kilku poprzedników. Aż trzech za sprawą wyczynów Teamu Sky czy – już po zmianie nazwy – INEOS. Zaczęło się od Bradleya Wigginsa, czyli gościa, którego wyczyny go inspirowały, potem był wspomniany Froome, a swoje wyjeździł też na Tour de France 2018 Geraint Thomas, ten sam, który odpadł przedwcześnie z tego Giro. Pałeczkę po nich wszystkich właśnie przejął Tao Geoghegan Hart.

Dzisiejszą czasówkę pojechał znakomicie. Jasne, nie wygrał, ale nie miało to większego znaczenia. Jego jedynym zadaniem było pokonanie Hindleya. A to zrobił ze sporą przewagą. Na tyle dużą, że w końcówce mógł już zwolnić. – Dyrektor sportowy mówił mi, że mam dziesięć sekund przewagi, ale zdałem sobie sprawę, że faktycznie prowadzę, dopiero, gdy w końcówce powiedział mi: “nie ryzykuj tak w tych zakrętach”. Przeszliśmy w tym wyścigu naprawdę dużo, niesamowite jest dojechać do centrum Mediolanu jako zwycięzca – mówił na mecie.

To zwycięstwo naprawdę znikąd. Zasłużone, owszem, ale nie można było go przewidzieć. Nawet gdyby przed startem był uznany za lidera drużyny, faworytem byłby co najwyżej z piątego szeregu. Do tej pory startował bowiem w trzech wielkich tourach: we Vuelcie był 62. (2018) i 20. (2019), a ubiegłorocznego Giro nie ukończył. W tym roku dojechał już do mety i to będąc zdecydowanie najmocniejszym kolarzem.

Oczywiście, od razu pojawiło się jedno pytanie: co dalej? Team INEOS napakowany jest bowiem wielkimi kolarzami. Owszem, Chris Froome odejdzie po sezonie, ale zostają między innymi Egan Bernal, Richard Carapaz i Geraint Thomas. Wszyscy mający na koncie triumf w takim wyścigu. Teraz dołączył do nich Hart. Czterech mistrzów w jednej ekipie. Kłopot bogactwa. Choć sam Brytyjczyk zapewnia, że w tej chwili w ogóle nie obchodzi go, co będzie dalej.

– Na razie nie myślę o tym, w czyje ślady pójdę, nie myślę o przyszłości. Skupiam się na tej chwili. To jest nieprawdopodobne. Chciałbym pozostać takim samym człowiekiem, zawodowcem. Budzić się każdego dnia, jeździć na rowerze, cieszyć się życiem. To zaszczyt być w tym miejscu i w tej drużynie – mówił.

Zaszczytem było też dla niego założenie różowej koszulki. Po raz pierwszy w wyścigu. To pierwszy taki przypadek w historii, w którym Giro d’Italia wygrywa gość, który nigdy wcześniej nie nosił różowego trykotu. Wychodzi, że prawdziwego kolarza poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy.

Dzień INEOS

Tao może się dziś cieszyć nie tylko ze swojego powodu. Etap Giro wygrał bowiem Filippo Ganna, jego zespołowy kolega. Dla Włocha to już czwarty dzień zakończony zwycięstwem w tegorocznym włoskim tourze. Zgarnął wszystkie czasówki, jakie przewidzieli organizatorzy. Jakiś czas wcześniej zdominował też rywalizację na mistrzostwach świata. Gdy mowa o jeździe indywidualnej na czas – to jego sezon. A i na innych etapach umie się pokazać.

Tymczasem w Hiszpanii swoje do dzisiejszego dnia dołożył kolejny kolarz INEOS – Richard Carapaz. Etapu co prawda nie wygrał, ale odsadził Primoza Roglicia i przejął koszulkę lidera Vuelty, ostatniego z wielkich tourów, który wciąż trwa. Znając możliwości Carapaza, możemy się spodziewać, że łatwo jej nie odda. Może się więc okazać, że końcówka tego dziwnego, skróconego sezonu, będzie należeć do brytyjskiej ekipy.

I wcale by nas to nie zdziwiło. Bo, jak już ustaliliśmy, to drużyna mistrzów. Dziś do ich grona dołączył kolejny.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez