Zmarł wybitny szablista Wojciech Zabłocki

Zmarł wybitny szablista Wojciech Zabłocki

Legenda, nestor, mistrz, profesor… Wojciech Zabłocki żył 90 lat. Od zawsze, do ostatnich chwil pogodą ducha potwierdzał radość życia. Zdobył trzy medale olimpijskie, dziesięć krążków mistrzostw świata i niezliczoną czempionatów krajowych. 

Informacja o odejściu Mistrza jak grom z jasnego nieba spadła na środowisko sportowe dziś, w przeddzień 90. urodzin. Pojawił się nekrolog podpisany przez rodzinę zmarłego:

Dnia 5 grudnia 2020

po krótkim niedomaganiu

i w pełni zadowolony z odbytego życia

zmarł w wieku 90 lat prof. dr hab.

Wojciech Zabłocki

Trzykrotny medalista Igrzysk Olimpijski

Dziesięciokrotny medalista mistrzostw świata

Wybitny architekt

Twórca wielu obiektów sportowych

Ceniony wykładowca

Akwarelista

Autor wielu książek

Mąż aktorki Aliny Janowskiej

O czym zawiadamiają z wielkim smutkiem oddane dzieci i wnuki

Profesor dr hab. Wojciech Zabłocki pod każdym względem był godny podziwu i naśladowania. Wzór zarówno przez postawę sportową, jak i podejścia do spraw zawodowych. Mimo niewielkiego wzrostu (a może właśnie dzięki niemu!) – na myśl przywodzącego sienkiewiczowskiego Jerzego Michała Wołodyjowskiego – był wybitnym szermierzem, szablistą. Brał udział w czterech olimpiadach, a z igrzysk przywiózł trzy medale – dwa srebra i brąz.

W Helsinkach 1952 z turnieju indywidualnego odpadł w grupowej fazie ćwierćfinałowej (w tamtych czasach walczono innym system niż dziś), w drużynówce uplasował się na na miejscach 5-8 (nie precyzowano wyników dodatkowymi walkami o te miejsca). Kolejne trzy kampanie olimpijskie – Melbourne 1956, Rzym 1960 i Tokio 1964 – wieńczył laurami olimpijskim. Z Australii i Włoch przywiózł srebrne medale olimpijskie z turniejów drużynowych, w Tokio wywalczył brąz – również w drużynówce. W Rzymie był piąty indywidualnie, a do podium zabrakło łutu szczęścia.

Wielokrotnie wspominał moment, kiedy tuż po II wojnie światowej zobaczył na ulicy chłopca z szablą pod pachą. Ponoć spontanicznie poszedł za nim i trafił na trening. Początkowo jego drobną posturę poczytano jako sporą wadę, szybko jednak udowodnił nadnaturalny talent i wielkie serce do walki. Był wychowankiem – jak nazywano ówczesne pokolenie genialnych szablistów z Pawłowskim, Twardokęsem „złotem dzieckiem” – genialnego niemiecko-węgierskiego fechtmistrza Jánosa Keveya. To właśnie pod jego skrzydłami rozkwitł zdobywając w 1953 roku mistrzostwo świata juniorów. Kolejne sukcesy miały być kwestią czasu.

Złote medale już seniorskich mistrzostw świata zdobywał w latach 1959, 1961, 1962 i 1963. Pięciokrotnie stawał na najwyższym stopniu czempionatu krajowego. Trafił do Galerii Sław (Hall of Fame) Światowej Federacji Szermierczej. Reprezentował kluby MKS Katowice, Budowlani Kraków, Krakowski Klub Szermierzy i Marymont Warszawa, choć jeszcze wiele lat po zakończeniu wyczynowej kariery pojawiał się z szablą na sali szermierczej Legii Warszawa, gdzie mimo ponad 60 lat na karku walczył na równi i nie ustępował choćby z wicemistrzem olimpijskim z Seulu 1988 Januszem Olechem.

Fechtunek i biała broń były Jego wielką miłością. Pięknie o nich pisał, malował, rysował… Dzielił się wiedzą, konsultował pojedynki szermiercze w wielu produkcjach filmowych.

Sport jednak był tylko wyrywkiem jego spuścizny. Niezwykle aktywny w każdej sferze swojej działalności. Jest autorem wielu wspaniałych projektów obiektów sportowych (m.in. sala gier Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Warszawie, kompleks sportowy w Koninie, Centrum Sportowe w Zgorzelcu, ośrodek sportowy w Puławach, ośrodek sportowy w Aleppo, Ośrodek Olimpijski w Syrii w Latali Latakii, wraz z rzeźbiarzem prof. Gustawem Zemłą współtworzył m.in. Pomnik Powstańców Śląskich w Katowicach). Przecież w 1954 roku obronił się na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie właśnie na kierunku architektonicznym. Czternaście lat później doktoryzował się (Politechnika Warszawska). Habilitował się natomiast w 1980 roku na Politechnice Krakowskiej. W 1999 roku nadano mu tytuł profesora zwyczajnego.

Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim tego orderu. 29 maja 2011 za wspaniałą karierę sportową, olbrzymią charyzmę w działaniu na rzecz sportowców i sportu oraz magiczne piękno zaklęte w Jego architekturze został uhonorowany Orderem Ecce Homo. Pięciokrotnie otrzymał złoty Medal „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe”, był laureatem szeregu nagród architektonicznych. W 1952 znalazł się na szóstym miejscu Plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na najlepszych sportowców Polski, w 1954 był w tej klasyfikacji dziesiąty, a w 1955 – siódmy.

Rodzinie i bliskim Mistrza Wojciecha Zabłockiego redakcja “Kierunku Tokio” składa kondolencje i wyrazy współczucia.
Śmierć pana profesora Zabłockiego to wielki cios nie tylko w środowisko sportowe, ale cały polski sport.


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez