Złoto, srebro i dwa brązy w Poznaniu

Złoto, srebro i dwa brązy w Poznaniu

To był niezwykle uroczysty weekend w Poznaniu i nie chodzi wcale o wieści płynące z ul. Bułgarskiej, a wydarzenia na Malcie – na torze wioślarskim. Odbył się tam bowiem Puchar Świata, drugie w tym sezonie spotkanie światowej czołówki. Polacy zdobyli cztery medale.

 

Oczywiście najbardziej cieszą zwycięstwa i medale, lecz w wielu przypadkach nie zawsze suche wyniki odzwierciedlają faktyczne zaangażowanie i sytuację w wyścigach. Szczególnie, że nierzadko na tym etapie sezonu i przygotowań do kluczowych imprez dochodzi do przetasowań w składach. W wielu przypadkach forma już jest, co zawodnicy udowadniali podczas otwarcia sezonu Pucharu Świata w Płowdiw i mistrzostw Europy w Lucernie.

Zacznijmy zatem od triumfatorów z Poznania. Dominik Czaja, Wiktor Chabel, Szymon Pośnik i Fabian Barański z czasem 6:01.01 w pięknym stylu zwyciężyli finałowy wyścig. W pełni zasłużony aplauz widowni i złote medale, po efektownym wiosłowaniu polskiej męskiej czwórki podwójnej. Srebro wywalczyli Australijczycy, którzy do mety dopłynęli 2,20 sekundy później, brąz dla Nowozelandczyków (6:03.48).

– Czuję spore zadowolenie, bo wyścig nam się udał. Może nie wyszedł w stu procentach, bo na starcie zrobiło się małe zamieszanie. Potem złapaliśmy już naszą dobrą, torową jazdę, udało nam się uzyskać przewagę nad rywalami, którą dowieźliśmy do samej mety. Warunki były dosyć ciężkie. Wiosłowaliśmy pod wiatr, przychodziły podmuchy, które troszkę rozbijały rytm wiosłowania, ale poradziliśmy sobie super i to przyniosło nam zwycięstwo – skomentował Fabian Barański, który w Lucernie zdobył złoty medal na dwójce z Mirosławem Ziętarskim. – Sam w osadzie nie wiosłuję – podkreślił dobrą pracę całego zespołu.

Ten finał odbył się w niedzielę, ale już w sobotę mieliśmy powody do radości. Najlepiej bowiem spisał się Artur Mikołajczewski, który w wyścigu skiffistów wagi lekkiej wywalczył srebro. Wygrał bieg półfinałowy (7:32.77). W finale zaś był w stanie mocno przyspieszyć i przegrał tylko z Australijczykiem Seanem Murphym (7:12.77), sam uzyskał czas 7:15.45. Trzeci finiszował Węgier Peter Galambos (7:19.58).

– Australijczyk był dla mnie priorytetem po tysiącu metrów, próbowałem go złamać, ale nie udało mi się. To 1500 m płynęliśmy łeb w łeb, ale w końcówce mi odjechał. Tu powtórzyła się sytuacja do mistrzostw Europy, w Lucernie było bardzo podobnie, tylko że się rywal zmienił. Brakuje mi jeszcze mocy na ostatniej pięćsetce. Mam nadzieję, że to przygotowania przewidują i na mistrzostwach świata będzie moc na ostatniej pięćsetce – podsumował Artur Mikołajczewski. Jedynka wagi lekkiej nie znajduje się w programie igrzysk olimpijskich. Czy tak dobrą postawą (trzecie srebro w tym sezonie) Artur udowodni swoją gotowość do olimpijskiej dwójki? Okaże się w najbliższej przyszłości. Jerzy Kowalski i Miłosz Jankowski (LM2x) przypłynęli na piątym miejscu w finale B (6:59.98) i zakończyli rywalizację na jedenastej lokacie. Przed trenerem kadry nie lada orzech do zgryzienia.

Brązowe medale wywalczyli Mikołaj Burda, Mateusz Wilangowski, Marcin Brzeziński i Michał Szpakowski, płynący na czwórce bez sternika (6:19.60). Wygrali Australijczycy (6:16.46) i Włosi (6:18.59). Najlepsza osada ubiegłego roku Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Springwald, Katarzyna Zillmann były drugie w finale A (6:42.38). Na finiszu Polkom udało się obronić przed goniącymi je Niemkami (6:42.89). Wygrały za to Chinki (06:38.24). Ten wynik cieszy, bo po nieudanym przejeździe w finale mistrzostw Europy (czwarte miejsce) w niedzielę udowodniły, że stać je na szybką jazdę.

Po biegu półfinałowym świetnie zapowiadał się finał dwójek podwójnych. Mateusz Biskup i Mirosław Ziętarski stoczyli zacięty bój z Australijczykami. Obie osady utrzymały ten sam czas (6:35.11). Polaków zobaczyliśmy w niedzielnym finale A. W nim długo prowadzili, jednak ostatecznie nie zmieścili się na podium zajmując czwarte miejsce. Na samym finiszu przegrali ze Szwajcarami (6:32.84), Brytyjczykami (6:33.05) i Niemcami (6:34.43). Próbowana wiosną w deblu z Joanną Dorociak (osamotnioną przez kontuzjowaną Weronikę Deresz), Katarzyna Wełna startowała tym razem solo, na jedynce wagi lekkiej. Dorociak nie pojawiła się w Poznaniu z powodu kontuzji. Katarzyna Wełna ukończyła piątkowy półfinał na piątym miejscu (8:33.09), tym samym nie zmieściła się w finale A. W finale B zaś przypłynęła druga (8:12.22), co w klasyfikacji generalnej dało jej ósme miejsce.

 

PKN ORLEN jest sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Polskiego Związku Lekkiej Atletyki oraz wielu najważniejszych mityngów w kraju.

 

Fot. newspix.pl

 


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez