Zgodnie z przewidywaniami – Rosjanie odwołają się od decyzji WADA

Zgodnie z przewidywaniami – Rosjanie odwołają się od decyzji WADA

Już od momentu, w którym Światowa Agencja Antydopingowa ogłosiła, że nakłada na Rosjan sankcje w związku z dopingiem i fałszowaniem danych dotyczących go, byliśmy przekonani, że ci złożą odwołanie. Dziś dostaliśmy tego oficjalne potwierdzenie. Nasi sąsiedzi się nie poddają, choć leżą już na deskach i nawet szef ich własnej agencji antydopingowej nie daje im żadnych szans na zwycięstwo w tej walce. 

Odwołanie Rosjan trafi prosto do CAS, czyli Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. “Trafi”, bo właściwie to jeszcze tak się nie stało. Na razie zapowiedziano bowiem, że wysłane zostanie w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Taką apelację złożyć ma RUSADA, czyli agencja antydopingowa naszych sąsiadów. To o tyle zabawne, że jej szef, Jurij Ganus, to w Rosji jeden z niewielu sprawiedliwych, którzy publicznie nawołują do tego, by karę przyjąć na klatę i zacząć działać w zgodzie z przepisami. O apelacji nie decyduje jednak on, a rada nadzorcza agencji i jej Walne Zgromadzenie. A w tym Ganus (który zresztą nie jest członkiem wspomnianej rady) zostanie przegłosowany. To wręcz pewne.

Przypomnijmy tu, że kara nałożona na Rosję zakłada, że przez cztery najbliższe lata nasi sąsiedzi nie będą mogli organizować wielkich imprez (nie licząc kilku meczów mistrzostw Europy), a jej sportowcy startować będą mogli w takowych tylko pod neutralną flagą. Bez słuchania hymnu i bez wliczania ich medali na konto Rosji. Oczywiście, mowa tu tylko o tych spośród zawodników, którzy będą czyści. A przynajmniej niczego im się nie udowodni, bo coraz częściej – zresztą z winy samych Rosjan – mamy wrażenie, że to właśnie tak powinno się o nich pisać.

Jeśli Rosjanie złożą apelację do WADA – co, podkreślmy raz jeszcze, jest pewniakiem – to sankcje zostaną zawieszone aż do czasu potwierdzenia kary przez trybunał. Potwierdzenie to wydaje się być pewne, co podkreśla wspomniany Ganus, który mówi, że “nie widzi żadnych szans na sukces odwołania”. To ma jednak zapewne charakter propagandowy (a poza tym skoro istnieje taka opcja, to wypada spróbować). W Rosji od dawna głośno mówi się o tym, że to “Zachód chce zniszczyć tamtejszy sport”. Zresztą – co za przypadek! – dzisiejszy komunikat zbiegł się z coroczną konferencją prasową Władimira Putina, który nie omieszkał wspomnieć na niej o decyzji WADA.

– Będziemy musieli spokojnie poczekać na wszystkie wiążące decyzje, również tą trybunału, by zrozumieć, w jakim położeniu się znaleźliśmy. Decyzja WADA jest nie tylko niesprawiedliwa, ale kłóci się z prawem. Skoro większość rosyjskich sportowców jest czysta, nie powinno się pozbawiać prawa startów pod rosyjską flagą ze względu na przewinienia innych. Jeśli WADA nie ma problemów z naszym komitetem olimpijskim, to nasi sportowcy muszą startować pod własną flagą. Rosyjscy sportowcy trenowali i będą trenować do zawodów. Dadzą nam szczęście swoimi wspaniałymi zwycięstwami – mówił.

Putin podkreślał też, że kary, jeśli już mają istnieć, powinny być indywidualne, wyłącznie dla tych sportowców, którzy zostali złapani na dopingu. Do tego wszystkiego Rosjanie regularnie dorzucają też słowa o tym, że to “decyzja polityczna” i napędzana “antyrosyjską histerią”. Tego ostatniego sformułowania używają ostatnio zresztą nagminnie, zupełnie jakby mieli na jego punkcie obsesję. O tym, że po drodze mieli podarowanych mnóstwo szans i wręczonych do rąk własnych sporo ostrzeżeń ze strony WADA i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, zdają się za to zupełnie nie pamiętać.

Na nieszczęście dla nich i ku zadowoleniu reszty świata, możemy być niemal pewni, że trybunał podtrzyma wyrok WADA i zdecyduje o wyrzuceniu Rosjan z wielkich imprez w najbliższym czteroleciu. Już teraz zastanawiamy się, co powie wtedy Władimir Putin.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez