ZAKSA wygrała z Lube Civitanova! Skrze z Zenitem się nie udało

ZAKSA wygrała z Lube Civitanova! Skrze z Zenitem się nie udało

Niełatwe zadanie czekało dziś polskie kluby w play-offach siatkarskiej Ligi Mistrzów. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pojechała do Trei na spotkanie z Lube Civitanovą, a PGE Skra Bełchatów podejmowała u siebie Zenit Kazań. I choć od początku trzymaliśmy kciuki za nasze zespoły, to zdawaliśmy sobie sprawę, że w obu starciach nie były faworytami. Ale ZAKSA zagrała tak, że jest o krok od sprawienia sensacji!

Grająca swój mecz jako pierwsza Grupa Azoty rozpoczęła świetnie! Blok i zagrywka funkcjonowały idealnie. Włosi ani się obejrzeli, a już przegrywali 1:6. Niestety, później seria pomyłek sprawiła, że w set się wyrównał i widać było że po pierwszym wstrząsie we włoskiej ekipie nie pozostało śladu. I tak już do końca wyglądało pierwsze starcie – punkt za punkt, a decydowały indywidualne błędy. Tak było przy stanie 20:20, kiedy polska drużyna ledwo przepchnęła piłkę za siatkę. Ale to właśnie ta akcja podniosła polski zespół mentalnie. Seria świetnych bloków, ostatnie zagranie na nabicie włoskiej obrony i było 1:0!

Na drugi set gracze Lube Civitanova wyszli maksymalnie skoncentrowani. Polski zespół atakami ze skrzydła raz za razem karcił Luksemburczyk polskiego pochodzenia, Kamil Rychlicki. Po wyrównanym początku gracze wicelidera Serie A wyszli na prowadzenie i bezlitośnie wykorzystywali każdą pomyłkę polskiej ekipy. Skończyło się 25:14 dla Włochów i było już 1:1 w setach. Ale w błędzie byli ci, którzy myśleli że Kędzierzyn-Koźle złożył broń.

Trzecie starcie ponownie rozpoczęło się walką punkt za punkt, ale wtedy tercet Kamil Semeniuk – Łukasz Kaczmarek – Jakub Kochanowski zaczął grać perfekcyjnie. Ponownie jak w pierwszym secie, blok był mocną stroną Grupy Azoty. W pewnym momencie prowadziliśmy nawet pięcioma punktami, ale Włosi łatwo nie oddali pola. I kiedy zanosiło się na nerwową końcówkę, to rywale zaczęli się gubić na tyle, że przy stanie 24:21 i piłce dla ZAKS-y trener Lube poprosił o czas. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. As serwisowy Kochanowskiego zakończył set.

SPONSOREM POLSKIEJ SIATKÓWKI JEST PKN ORLEN

Czwarty set składał się z faz wyraźnej przewagi jednej lub drugiej drużyny. Grupa Azoty zaczęła z animuszem, ale po przerwie na czas przy stanie 4:1 dla Polaków sytuacja uległa diametralnej zmianie. Civitanova zdobyła 10 punktów, przy zaledwie czterech ZAKS-y. I wtedy nastąpiło kolejne przejęcie inicjatywy, ZAKSA wyszła na prowadzenie. Przy stanie 19:17 prawdziwy koncert zagrał Aleksander Śliwka. Polski przyjmujący zdobył cztery z ostatnich sześciu punktów, kończąc mecz asem serwisowym! Tym samym Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wywozi z Włoch zwycięstwo i jest o krok od półfinałów Ligi Mistrzów. Po takim meczu, czekaliśmy na spotkanie Skry Bełchatów z coraz większymi nadziejami.

Porażka, ale o polskiej gościnności nie ma mowy

Bełchatowianie podejmowali u siebie Zenit Kazań. Rosyjski klub nie jest już aż tak mocny jak w czasach, gdy posiadał w składzie Wilfredo Leona, ale to wciąż wielka marka w świecie siatkówki. I gracze Skry na początku wyglądali tak, jakby czuli do rywala nieco za dużo respektu. W szczególności kiwki zawodników rosyjskiej drużyny robiły wrażenie na Polakach. Jednak im dalej w set, tym bardziej to Polacy nabierali pewności siebie. Zenit wygrał co prawda pierwszą partię, ale nie bez problemów. Co ważniejsze, Bełchatowianie otrzymali jasny sygnał – Rosjanie są do ruszenia.

I drugi set to potwierdził. Kiedy Polacy przycisnęli, szukali bardziej kombinacyjnych rozwiązań, goście zaczęli się gubić.  To naprawdę skutkowało! Wybici ze swojej gry Rosjanie totalnie nie mogli się odnaleźć. Polski zespół zagrał fantastycznie, wygrywając drugą partię sześcioma punktami. Szkoda, że w trzecim secie nie udało się ponowić tej sztuki. Bo w Zenicie wiele elementów nie funkcjonowało. Goście opierali swoją grę głównie na wysokiej skuteczności ataku, czyli indywidualnościach takich jak Maksim Michajłow.

To właśnie ten gość stał się istnym katem bełchatowian. W pojedynkę wręcz napędzał cały Zenit. A kiedy drużyna z Kazania zyskiwała kilka punktów przewagi, łapała pewność siebie, wtedy rzeczywiście przypominała swoją wersję z najlepszych lat. Nie można odmówić bełchatowianom walki, ale fizycznie zostali wręcz stłamszeni przez rosyjski klub. Szkoda, jednak za samą postawę na parkiecie Skrze Bełchatów należy się szacunek.

A poza tym zostaje jeszcze przecież rewanż. I choć ten odbędzie się na terenie rywali, to nie takie cuda siatkówka widziała.

Wyniki:

Cucine Lube Civitanova – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (23:25, 25:14, 21:25, 21:25)

PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań 1:3 (23:25, 25:19, 23:25, 19:25)


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez