Wymarzony początek sezonu! Hurkacz wygrał turniej ATP na Florydzie

Wymarzony początek sezonu! Hurkacz wygrał turniej ATP na Florydzie

Taki początek sezonu to my rozumiemy! Hubert Hurkacz widocznie uznał, że nie wypada czekać z wygrywaniem zbyt długo i swój pierwszy singlowy tytuł w 2021 roku (a drugi rangi ATP w karierze) zgarnął już 13 stycznia. Polak okazał się najlepszy w turnieju ATP 250 w Delray Beach, pokonując w finale Sebastiana Kordę 6:3, 6:3. 

Nie ukrywajmy – Amerykanin czeskiego pochodzenia nie wydawał się najgorszym przeciwnikiem, na jakiego mógł trafić Hubert. Mówimy w końcu o zawodniku spoza pierwszej setki rankingu, który w przyszłości będzie chciał nawiązać do sukcesów swojego ojca – Petra Kordy, mistrza Australian Open z 1998 roku – ale w seniorskim tenisie wciąż jest nowicjuszem.

Z drugiej strony – na drodze do finału pokonał aż trzech zawodników, którzy w światowym zestawieniu znajdują się wyżej od niego. A jeszcze w ubiegłym roku dotarł do czwartej rundy Roland Garros. Hubert musiał zatem mieć się na baczności. Szczególnie że w początkowej fazie sezonu o wpadki jest stosunkowo łatwo. Polak uchronił się jednak przed nimi w pierwszych trzech meczach turnieju, do których za każdym razem podchodził jako faworyt. Liczyliśmy, że tym razem będzie podobnie.

Na spokojnie do celu

Już na początku pojedynku okazało się, że to wcale nie musi być łatwa przeprawa. Amerykanin szybko przełamał polskiego tenisistę, a następnie wygrał gema przy swoim serwisie. I zanim się obejrzeliśmy – prowadził już 2:0. Po Hubercie nie dało się jednak dostrzec żadnych złych emocji czy podenerwowania – zwyczajnie skupił się na grze i zaczął wygrywać własne podania. Inna sprawa, że Korda też zgarniał swoje.

Ale na szczęście – do czasu. Hurkacz zdołał bowiem uzyskać w końcu przełamanie, wyrównując stan rywalizacji (3:3). Po czym poszedł za ciosem, łatwo wygrywając kolejne gemy, a co za tym idzie – całego seta. Przypominało to bardzo poprzednie spotkania Polaka, gdzie też miewał problemy na początku, ale potem rywali ogrywał. A skoro schemat działa, to nie ma potrzeby go zmieniać. Choć tu wyglądało to minimalnie inaczej.

W kolejnej partii konieczna okazała się bowiem krótka przerwa. Po trzech rozegranych gemach Amerykanin zaczął odczuwać ból pachwiny. Interwencja fizjoterapeuty jednak mu pomogła i Korda wrócił do gry, nie dając po sobie poznać, że znajduje się w gorszej dyspozycji. Ale co z tego, skoro drugi set i tak powoli zmierzał w ręce Huberta. Polak po prostu pokazywał, że jest w naprawdę dobrej dyspozycji. Przede wszystkim – skutecznie returnował i zdecydowanie lepiej od rywala radził sobie w dłuższych wymianach. Ostatecznie przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, triumfując 6:3, 6:3.

Dzięki wygranej na Florydzie polski tenisista awansował na 29. miejsce w światowym rankingu. To jego drugi tytuł rangi ATP w karierze. Co tu dużo gadać – trudno o lepsze przetarcie przed Australian Open. Co prawda do wielkoszlemowego turnieju wciąż pozostało sporo czasu (a Polaka czekają też dwa tygodnie kwarantanny w Australii), bo wyjątkowo wystartuje on dopiero 8 lutego, a nie w styczniu, ale możemy spodziewać się, że Hurkacz przystąpi do niego w dobrej formie.

Jaki sylwester początek roku, taki cały rok? Miejmy nadzieję.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez