WTA Rzym. Świątek gra dalej, Linette odpadła

WTA Rzym. Świątek gra dalej, Linette odpadła

Zmienne szczęście nasze tenisistki miały już przy okazji losowania – o ile Iga Świątek, jak w Madrycie, trafiła w I rundzie na Alison Riske, o tyle Magdę Linette przydzielono Petrze Kvitovej. A Czeszka to dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa i jedna z najlepszych zawodniczek w tourze. Wiadomo więc było, że spodziewaliśmy się jednego zwycięstwa – w wykonaniu Igi. I tak też się to wszystko skończyło. Choć zapowiadało się, że może być inaczej. 

Jeden set to za mało

Magda Linette zaczęła niesamowicie. I to była sensacja. Nie tylko ze względu na klasę rywalki. Po prostu Polka po kontuzji kolana wciąż nie jest w stanie wrócić do dobrej formy. Przegrywa kolejne mecze i tak naprawdę na razie walczy o to, by znów być w takiej dyspozycji, jaka pozwalała jej wygrywać mniejsze turnieje. A tu nagle przełamała Czeszkę już na samym początku meczu. Potem obroniła break pointy, wszystkie w naprawdę dobrym stylu i zrobiło się 3:0.

Petra wydawała się zagubiona. O ile Linette grała pewnie i świetnie rozrzucała piłkę, o tyle Kvitovej często zdarzało się wyrzucać zagrania. Widać było, że chce atakować, ale brakuje jej cierpliwości, a to przekładało się na błędy. Magda potrafiła to wykorzystać, w całym secie oddała rywalce ledwie jednego gema i pierwszą partię wygrała 6:1. Przed meczem nikt nie uwierzyłby, że tak to może wyglądać. A tymczasem na korcie przez dłuższy czas istniała tylko poznanianka.

W tym momencie zaczęliśmy mieć nadzieję. A wiadomo, czyją matką jest nadzieja.

Niestety, Petra po przerwie między setami się otrząsnęła. Forehand – którym potrafi rozbijać nawet najlepsze rywalki – uderzała z pełną mocą i, co najważniejsze, bardzo precyzyjnie. A gdy Petra Kvitova tak trafia, to trudno odpowiedzieć. Magda szybko się o tym przekonała. W drugim secie właściwie trudno było jej załapać się na jakąkolwiek grę, dużo piłek odgrywała krótko i nie była w stanie nawet zbliżyć się do wygrania gema. Wszystkie w tej partii na swoje konto zapisała Czeszka.

A potem szła za ciosem. Dopiero przy 3:0 w trzeciej partii Magda ugrała gema, po dziewięciu z rzędu wygranych przez rywalkę. Choć wcześniej miała szanse na przełamanie, ale nie udało jej się ich wykorzystać. Do końca meczu próbowała, starała się, biegała i walczyła. Tyle że Kvitova weszła na poziom dla Polki w jej obecnej dyspozycji po prostu nieosiągalny. I zasłużenie wygrała.

Jeden set to… wystarczająco 

Iga Świątek w drugim turnieju z rzędu spotkała się z Alison Riske. W Madrycie ograła ją 6:1 6:1 i łatwo awansowała do drugiej rundy. W Rzymie zaczęło się znacznie gorzej. Polka przegrywała już 1:4. Słabo, po raz kolejny, funkcjonowało jej podanie, nie radziła sobie z szybkim zapisywaniem punktów na swoje konto. Albo zapisywaniem punktów w ogóle. Rywalka przełamała ją bowiem dwukrotnie i wydawało się, że pewnie zmierza po zwycięstwo w pierwszym secie.

Iga się jednak ocknęła i sama była w stanie dwukrotnie Riske przełamać. Wyszła już nawet na prowadzenie 5:4, obie rozegrały sześć piłek w dziesiątym gemie i… mecz się skończył. Alison przy jednej z dłuższych wymian doznała urazu stopy, przez który nie była w stanie kontynuować gry. Niestety, również dla Igi, bo raczej nikt nie chce tak wygrywać, a wydaje się, że pozytywnie nakręcona Polka i bez tego doprowadziłaby seta oraz cały mecz do szczęśliwego zakończenia.

Teraz Świątek rozegra spotkanie albo z Karoliną Muchovą, albo z Madison Keys. I tu już powinno być znacznie trudniej. Ale dziś na przykład miały być co najmniej dwa sety. Kto wie, co zdarzy się w kolejnej rundzie.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez