Witamy w wadze ciężkiej! Usyk zabawił się w toreadora

Witamy w wadze ciężkiej! Usyk zabawił się w toreadora

Ołeksandr Usyk (18-0, 13 KO) potwierdził, że w wadze ciężkiej może wmieszać się do gry o najwyższą stawkę. W drugiej walce w nowej kategorii podczas gali w Londynie pewnie wypunktował Derecka Chisorę (32-10, 23 KO). Doświadczony gospodarz zaczął obiecująco, ale ostatecznie nie znalazł sposobu, by poradzić sobie z szybkością i sprytem Ukraińca, który tym zwycięstwem przybliżył się do walki mistrzowskiej.

“War” – nowy przydomek mówi właściwie wszystko o stylu Brytyjczyka. Jego rywale muszą liczyć się z tym, że z “wojny” można wrócić mocno pokiereszowanym. Nieco ponad rok temu przekonał się o tym Artur Szpilka (24-4, 16 KO), który został ciężko znokautowany już w drugiej rundzie. W brytyjskich mediach do tego pojedynku wracano często i chętnie – “Szpila” to w końcu mańkut, podobnie jak Usyk.

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Ukrainiec to jeden z najlepszych pięściarzy, jacy w XXI wieku przewinęli się przez ringi olimpijskie. Dwukrotnie zdobywał medale mistrzostw świata i Europy, a w 2012 roku puentą tego etapu kariery było złoto igrzysk. Dziś wrócił do Londynu po ponad ośmiu latach i znów zdążył pokazać przebłyski unikalnego stylu.

Co do jednego zgadzali się przed tą walką chyba wszyscy eksperci – Usyk przywrócił świetność wadze junior ciężkiej. Ostatnia kategoria przed wagą ciężką ma krótką i niezbyt bogatą historię, ale Ukrainiec zdążył się w niej zapisać jako jeden z najwybitniejszych. Wystarczy napisać, że po tytuł niekwestionowanego mistrza przed nim zdołał sięgnąć tylko Evander Holyfield. Robił to jednak w zupełnie innej epoce – wtedy karty rozdawały trzy federacje, a nie cztery jak ma to miejsce obecnie.

Wspólnych punktów w karierach Usyka i Holyfielda jest zresztą więcej. Obaj w pewnym momencie zdali sobie sprawę, że chcą bić się z większymi od siebie rywalami o jeszcze większy splendor i konkretniejsze wypłaty. Ukrainiec pierwszą próbę na nowych wodach zaliczył przed ponad rokiem. Chazz Witherspoon (38-3) nie był jednak godnym partnerem do tańca – został mocno porozbijany i poddany po siódmej w rundzie. W większości odsłon potrafił doprowadzić do celu… po dwa celne ciosy!

Chisora miał być dużo większym zagrożeniem. To zawodnik, który od lat znajduje się w szerokiej czołówce i z pewnością jest lepszy niż mógłby to sugerować jego bilans. Kilka porażek Brytyjczyka to dyskusyjne sędziowskie werdykty, ale nie brakowało też przegranych przed czasem. Gdy w grudniu 2018 światło zgasił mu Dillian Whyte (24-1) pojawiły się zasadne pytania o sens kontynuowania kariery, którą jakimś cudem kolejny raz udało się wskrzesić.

Mistrzowską szansę Chisora dostał tylko raz – w lutym 2012 roku. Wtedy zbyt wysoko poprzeczkę zawiesił Witalij Kliczko (43-2). Od tamtej pory minęło wiele lat, ale nie zmieniło się jedno – pochodzący z Zimbabwe zawodnik wciąż kręci się blisko najwyższego poziomu. W boksie takich zawodników określa się mianem “gatekeeperów” – pięściarze z mistrzowskimi aspiracjami muszą sobie poradzić z taką przeszkodą jeśli marzą o dołączeniu do światowej czołówki.

I właśnie taki test miał w sobotę zaliczyć Usyk. Od pierwszej rundy stało się jasne, że Chisora jest naprawdę dobrze przygotowany. Gospodarz bił gdzie się dało i nadspodziewanie często trafiał, a faworyt momentami wyglądał na zaskoczonego. Z minuty na minutę zaczynał sprawiać coraz lepsze wrażenie – zwłaszcza pod względem kondycyjnym. W końcu zaczął po prostu rozbijać Chisorę – w siódmej rundzie mocno zranił go serią ciosów, ale Brytyjczyka uratował gong.

Dominacja Usyka stawała się coraz wyraźniejsza, ale doświadczenie rywala zrobiło swoje. Mimo kryzysów kondycyjnych Dereck w końcówce złapał wiatr w żagle i nie dał się porozbijać. Ukrainiec niespecjalnie forsował tempo, ale nadal bił na wysokim procencie skuteczności. Po dwunastu rundach sędziowie wypunktowali jego jednogłośną wygraną. Jeden z arbitrów wypunktował 117:112, ale dwaj pozostali… 115:113. To oznacza, że Usyk wygrał zaledwie 7-5 w rundach. U większości dziennikarzy i komentatorów jego wygrana była wyraźniejsza.

Sam zainteresowany po wszystkim wystawił sobie notę “7” w dziesięciostopniowej skali. Co dalej? Teraz trzeba zaczekać do grudnia. Wtedy swoje walki w obronie tytułów mają stoczyć Anthony Joshua (23-1, 21 KO) i Tyson Fury (30-0-1, 21 KO). Ten pierwszy posiada pasy federacji WBA, IBF i WBO. Usyk jest obowiązkowym pretendentem z ramienia ostatniej z tych organizacji i już wkrótce może wyjść do walki o tytuł. Możliwe jednak, że będzie musiał na taki pojedynek poczekać dłużej – kibice spodziewają się wielkiej brytyjskiej unifikacji, do której może dojść już latem 2021 roku.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Adam Mazur
Adam Mazur
1 rok temu

Usyk i Joshua uprawiają boks w starym stylu – praca nóg, uniki, spokojne punktowanie. Ruiz, Chisora czy Kownacki to boks w stylu jaki widziałem na zabawach wiejskich – siła razy gwałt. Jak nie poślę rywala na dechy to przegram.

Jacek
Jacek
1 rok temu
Odpowiedz  Adam Mazur

Absolutna bzdura. Usyk w wadze ciezkiej, Joshua uprawiaja boks amatorski, gdzie przewaga to bicie w rekawice, cios na punkt to lekkie dotkniecie przeciwnika jak w szermierce. Khan przekonal sie w sowjej karierze co to znaczy bic w rekawice, a dostawac po ryju. Joshua nie mial jeszcze powaznej walki w karierze(prosze nie wyjezdzaj z Kliczko), Usyk w wadze ciezkiej sie nie sprawdzi na poziomie elitarnym.

fan_kibolkiewicza
fan_kibolkiewicza
1 rok temu
Odpowiedz  Adam Mazur

Czyli Tyson prezentował boks jak na wiejskich zabawach?

Adam Mazur
Adam Mazur
1 rok temu

O Tysonie nie wspominałem, a to świetne połączenie obu tych opcji. Geniusz boksu, do perfekcji brakowało mu rozsądku.

Radsoon
Radsoon
1 rok temu

Usyk nie ma ciosu na czołówkę wagi ciężkiej, Fury, Joshua, Powietkin (nawet w tym wieku) ograją go do jednej bramki, Wilder znokautuje … Dobry zawodnik na miejca 6-10 wagi ciężkiej.

fan_kibolkiewicza
fan_kibolkiewicza
1 rok temu

Czemu to jest w dziale: “Kierunek Tokio”?
Po drugie: Usyk wagi ciężkiej nie zawojuje. Walczył tak naprawdę z napakowanym ślimakiem. Fury go rozniesie a nawet Wilder bo Usyk nie jest nieuchwytny.

Krakus
Krakus
1 rok temu

Chisora wyszedł do ringu jak strongman… Tam trzeba trochę sprytu i szybkości… Usyk w wadze ciężkiej ma takie szanse jak nasz GÓRAL…. czyli żadne…

Kazimierz
Kazimierz
1 rok temu

Zgadzam sie z odpowiedzia Krakus, zero szans dla Usyka w ciezkiej. Tak jsk Adamek idzie tam dla kasy. Pobije sie z druga 20 rankingu i tyle. Czolowka mu leb urwie potocznie mowiac. Osiagnal swoj szczyt i tyle.

Aktualności

Kalendarz imprez