Wioślarze liczą, że w maju zaczną trenować w COS Wałcz

Wioślarze liczą, że w maju zaczną trenować w COS Wałcz

Na liście Centralnych Ośrodków Sportu, które w pierwszym rzędzie miałyby wrócić do działania i przyjąć zawodników, jest Wałcz, czyli baza sportów wodnych. To właśnie nad Jeziorem Raduń znajduje się znany ośrodek treningowy, który jest bazą wioślarzy i kajakarzy.

Wioślarstwo i kajakarstwo od lat gwarantują medale olimpijskie, nie dziwi więc że jest są to jedne z priorytetowych dyscyplin. Poprosiliśmy o rozmowę przedstawicieli Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich – prezesa Ryszarda Stadniuka i sekretarza generalnego Roberta Zaborskiego, aby nakreślili nam plan działania w najbliższej i nieco dalszej perspektywie. Znamy również termin przełożonych z czerwca mistrzostw Europy w Poznaniu – odbędą się w dniach 9-11 października.

DARIUSZ URBANOWICZ: Dla wioślarzy to wyborna informacja, że COS-y mają zostać otwarte dla sportowców. Jakie działania państwo przewidują w najbliższym czasie?

RYSZARD STADNIUK: Jeżeli chodzi o inicjatywę udostępnienia ośrodków, z takim właśnie pomysłem wystąpiliśmy zanim jeszcze wprowadzono restrykcje i Centralne Ośrodki Sportu zostały zamknięte. Zależało nam, by zawodnicy po odbyciu kwarantanny mogli wrócić do treningów właśnie w Wałczu. Niestety, restrykcje zaostrzono i nie było takiej możliwości. Natomiast w porozumieniu z Ministerstwem Sportu pracowaliśmy aby te ośrodki otworzyć. Teraz czekamy na tę możliwość. Ja jestem optymistą i liczę, że do końca kwietnia uda się to pomyślnie przeprowadzić i od maja zawodnicy wrócą na wodę. Trening, który zawodnicy obecnie wykonują, sprawdza się na podtrzymanie, ale niezbędne jest pływanie łodziami, zgranie, wspólne czucie wody i tak dalej. Trening na wodzie jest niezbędny do osiągnięcia dobrych wyników. Wszystko na to wskazuje, że jeśli pandemia się uspokoi i uda się ograniczyć liczbę zachorowań, ośrodki faktycznie ruszą. Zawodników się zgrupuje i będą odpowiednio izolowani, aby zminimalizować ryzyko zakażenia.

ROBERT ZABORSKI: Słyszymy, że jest taka opcja z otwarciem COS-ów, ale my nie mamy żadnych szczegółowych informacji na tę chwilę. Faktycznie pracowaliśmy nad tym od dłuższego czasu, w zasadzie od powrotu z Portugalii. Mieliśmy taki pomysł, aby od razu po ich powrocie odizolować naszych wioślarzy w Wałczu, ale decyzje rządu były inne. Z tego co wiem na przykład Niemcy mieli plan zostać dłużej w tym samym miejscu co my, jednak szybko wrócili z Portugalii. Dostali sygnał i jeszcze tego samego dnia spakowali się i wrócili. Za to umieścili ich w ośrodkach wioślarskich i mogli tam trenować. Każdy kraj inaczej podszedł do tego zagadnienia.

Nie wszyscy wioślarze wrócili z marcowego zgrupowania w Portugalii. Jakie związek ma plany wobec nich?

RYSZARD STADNIUK: Jeżeli chodzi o zawodników, którzy przedłużyli pobyt w Portugalii, zostało ich tam troje z trenerami – dwójka wagi lekkiej kobiet oraz jedynkarz. Mają dobre warunki, czekają i myślą o powrocie, lecz musi nadarzyć się dogodna okazja. Być może zostaną wznowione loty, a jeśli nie, wrócą samochodem.  Musimy mieć pewność, że nie spotkają się z problemami podczas przekraczania granic. W kraju będą musieli przejść kwarantannę. Czas spędzony nad Lago Azul przepracowali bardzo dobrze, w dobrych warunkach.

Czy polskie wiosła wywalczą w Tokio kolejne olimpijskie medale?

Z jakimi problemami się mierzycie?

RYSZARD STADNIUK: Mają tam do dyspozycji mikrobus, pozostaje kwestia przejezdności granic. Natomiast podkreślam, że są zadowoleni z pobytu i treningu tam, więc jeszcze spokojnie tydzień-dwa mogą tam przeczekać. Mamy nadzieję, że do tego czasu sytuacja się wyjaśni.

ROBERT ZABORSKI: Jeśli chodzi o powrót naszych osad, mamy rozbieżne informacje jak wygląda sytuacja w poszczególnych krajach Europy. Na miejscu jest kierowca i samochód z przyczepą, w którym cała ekipa mogłaby się pomieścić i wrócić razem ze sprzętem. Taki powrót próbujemy im zorganizować, ale zobaczymy jak to wyjdzie. Pokonanie granic jest najbardziej istotne, ale równie ważne okazuje się generalnie podróżowanie po krajach. W Hiszpanii obowiązują ograniczenia w ruchu związane z restrykcyjnymi kontrolami. Podobno teraz po świętach mają trochę z nimi wyluzować. Podobno nie można jeździć więcej niż w trzy osoby w samochodzie. Tymczasem zbieramy informacje, sprawdzamy jak to wygląda na dziś. We Francji z kolei potrzebne są odpowiednie zaświadczenia o cele podróży, ale to byłby najmniejszy problem, bo w tego typu dokumenty na pewno ich zaopatrzymy. Ta sama kwestia dotyczy Niemiec. Mamy wiele rzeczy do ustalenia, aby doprowadzić do ich powrotu. Jaclyn Stelmaszyk dwa tygodnie temu wróciła do domu, do Kanady, bo już kilka miesięcy była z dala, a ma małe dziecko. Trafił się przelot, więc nie było sensu jej tutaj trzymać. Do tego czeka ją przeprowadzka z okolic Vancouver do Toronto. Taką podjęliśmy decyzję. Weronika tymczasem trenuje na jedynce.

A czy jeśli dojdą do skutku te zgrupowania w COS-ach, planujecie powrót Jaclyn do Polski?

ROBERT ZABORSKI: Takie jest założenie. Dlatego wyjechała, by pozałatwiać swoje sprawy, a ponieważ wyznaczono konkretny termin igrzysk czas się szykować do nich. Trzeba będzie więc te treningi wznowić i dalej funkcjonować. Sezon mocno się pokomplikował, ale według planu w październiku mają się odbyć mistrzostwa Europy. Zgrupowania będą dotyczyły całej reprezentacji, więc nie widzę powodu by dla niej robić tutaj wyjątek. Pozostaje kwestia kiedy wznowimy treningi i w jakim zakresie.

Ma być wyselekcjonowana grupa zawodników „priorytetowych”, którzy zostaną zakwalifikowani do zgrupowań w COS-ach. Czy PZTW przygotowało taką listę?

RYSZARD STADNIUK: Już dawno ją złożyliśmy w ministerstwie. Znajdują się na niej nazwiska osób, które mają już kwalifikację olimpijską. Przypomnę, że uzyskało ją dotąd dwudziestu wioślarzy. Również przewidujemy tam zawodników, którzy mają duże szanse na zdobycie paszportów olimpijskich, czyli jest to Natan Szymczyk-Węgrzycki, który przebywa w Portugalii oraz dwójka wagi lekkiej Weronika Deresz – Jaclyn Halko-Stelmaszyk oraz dwie inne dwójki. Mam nadzieję, że wszystkie te osoby, o które wnioskowaliśmy będą miały dostęp do ośrodka w Wałczu.

Jak wygląda sytuacja z ciągiem dalszym kwalifikacji do Tokio? W zasadzie cała regatowa wiosna legła w gruzach. W kwietniu miał się odbyć Puchar Świata w Sabaudii, który miał wyłonić polskich uczestników kwalifikacji światowych w Lucernie. Czy Światowa Federacja Wioślarska ustaliła jakiś kalendarz?

RYSZARD STADNIUK: World Rowing pracuje nad modyfikacją kalendarza na przyszły rok, a nie jest to łatwe. W następnym sezonie bowiem miały się odbyć mistrzostwa świata w Szanghaju, wprawdzie już po okresie igrzysk, jak również wszystkie imprezy kwalifikacyjne. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziemy mieli kalkę tego sezonu. Kwalifikacja ma się odbyć w Lucernie, ponieważ jest to najlepszy tor gwarantujący równe warunki dla wszystkich do rywalizacji. Nie zostało to jeszcze ogłoszone, ponieważ to wymaga ustaleń z organizatorami regat, którzy byli w planie na rok 2020 i 2021. Myślę, że będzie to bardzo podobny układ wydarzeń, jaki zakładano na ten rok. W czerwcu mieliśmy organizować mistrzostwa Europy na poznańskiej Malcie, termin jednak został zmieniony i prawdopodobnie będzie to drugi tydzień października. To właśnie czempionat Starego Kontynentu ma być docelową imprezą we wszystkich kategoriach wiekowych, zarówno ME juniorów w Belgradzie, U23 w Niemczech i poznańskie ME seniorów. Oby ujarzmienie pandemii umożliwiło nam przeprowadzenie tych zawodów. Planowane terminy wymagają weryfikacji przez rzeczywistość. Większość krajów potwierdza udział, bo zawodnicy musza mieć docelową imprezę. Sezon musi zakończyć się sprawdzianem.

Rozmawiał
DARIUSZ URBANOWICZ

 

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Tomek
Tomek
1 rok temu

Wałcz i Jezioro Raduń znajdują się w województwie zachodniopomorskim a nie w Wielkopolsce

Aktualności

Kalendarz imprez