Wioślarska kadra ma wrócić na wodę 10 maja

Wioślarska kadra ma wrócić na wodę 10 maja

Sekretarz generalny Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Robert Zaborski i „dominatorka” z mistrzowskiej czwórki Agnieszka Kobus-Zawojska o powrocie wioślarzy na wodę. 

Zgodnie z informacjami podanymi przez premiera Mateusza Morawieckiego i minister sportu i turystyki Danutę Dmowską-Andrzejuk wyselekcjonowana część sportowców ma zostać zgrupowana w Centralnych Ośrodkach Sportu i rozpocząć pełne treningi. Powrót na wodę na pewno ucieszy wioślarzy, dla których przedłużający się trening na sucho na pewno stanowił dyskomfort jeśli chodzi o przygotowania. – Najważniejsze, że cyferki na ergometrze się zgadzają. Nie mam spadku jeśli chodzi o waty w wiosłowaniu, więc jestem spokojna o formę. Dostaliśmy informację od trenera, że 10 maja mamy planowane pierwsze zgrupowanie i tego się trzymamy. Dotąd normalnie trenowałam na ergometrze, robiłam siłownię, trochę jeździłam na rowerze i biegałam. Forma jest, zobaczymy jak to będzie wyglądało na wodze – mówi wioślarka z czwórki podwójnej Agnieszka Kobus-Zawojska.

Po ośrodkach w Spale i Wałczu, w następnej kolejności otwarte mają być ośrodki COS w Cetniewie i Zakopanem. Naszym zadaniem będzie stworzenie procedur i działania w celu zminimalizowania kontaktu pracowników ośrodków z przebywającymi w nim osobami. Dodatkowy reżim sanitarny będzie dotyczył między innymi przygotowywania i wydawania posiłków – mówi dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu Mateusz Grzybowski.

Zgodnie z wytycznymi nasi zawodnicy weszły w tryb dobrowolnej kwarantanny. Mają ograniczyć kontakty z innymi osobami, by wykluczyć ryzyko zarażenia. Po dwóch tygodniach mają wejść do COS-u. Tam mają przejść badania i poddać się testom na koronawirusa. Przy tych wszystkich obostrzeniach, między innymi mówiących o zakazie tworzenia grup powyżej pięciu osób, mają stopniowo wejść w trening w Wałczu – zapewnia sekretarz generalny PZTW Robert Zaborski.

Nie wszystko jednak jest oczywiste, bo w wioślarstwie są grupy szkoleniowe i są na pewno liczniejsze niż pięć osób. Nie ma problemu przy wyjściu na wodę, bo tutaj można zastosować odstępy między osadami, jednak gorzej jeśli chodzi o korzystanie z sal treningowych. – Przy treningu na lądzie na przykład na siłowni, trzeba będzie grupy dzielić na mniejsze i trenować w dwóch podgrupach. Te obiekty będą zapewne zajęte przez dłuższy czas. Pamiętajmy, że samych wioślarzy to grupa około czterdziestu osób, a do tego w Wałczu trenują również kajakarze. Nie wiem jak to będzie wyglądało, może to stanowić problem, ale na pewno wypracujemy jakiś sensowny model pracy. Szczególnie w tym pierwszym okresie, kiedy zawodnicy będą podlegać szykanom, trzeba będzie uściślić czy nikt nie jest chory. Pierwszy tydzień bodaj jest przewidziany jako rozpoznanie. Zawodnicy i trenerzy mają przejść dwa testy, pierwszy od razu po przyjeździe, drugi właśnie po tygodniu i okaże się. Pytanie, jeśli okaże się, że wszyscy są wolni od wirusa, czy nie będzie można trenować w większych grupach niż pięć osób. Najważniejsze jednak będzie i tak trening na wodzie, bo tego zawodnikom najbardziej brakuje i on będzie realizowany normalnie. Tutaj będzie najłatwiej zapewnić odległości, by wioślarze się ze sobą nie stykali. Jeśli chodzi o większe osady, czwórki na przykład, również będą mogli zejść na jedynki – tłumaczy Robert Zaborski.

DARIUSZ URBANOWICZ

Fot. J.Kowacic/PZTW


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez