Wielki wieczór Włochów. Złoto olimpijskie i rekord Europy dla Jacobsa!

Wielki wieczór Włochów. Złoto olimpijskie i rekord Europy dla Jacobsa!

Bieg na 100 metrów na igrzyskach zawsze wzbudza olbrzymie emocje. Nieważne, czy biega w nim Usain Bolt, nieważne, czy spodziewamy się wyników w okolicy rekordu świata. Dlatego też nie obchodziło nas, że na starcie zobaczymy grono zawodników – z perspektywy przeciętnego kibica – anonimowych (może z wyjątkiem Andrego De Grasse’a). Liczyło się, że świat znowu zatrzyma się na niecałe dziesięć sekund. Tym razem w rywalizacji najlepszych sprinterów świata najszybszym okazał się Lamont Marcell Jacobs, który pobił rekord Europy. 

Zanim to jednak nastąpiło, mieliśmy przed oczami obrazek, którego nigdy nie chcemy oglądać. Brytyjczyk Zharnel Hughes, który miał nadzieję na medal (jak zresztą każdy z finalistów, bo stawka była bardzo wyrównana), popełnił falstart. Większej dyskusji nie było, wyrwał się z bloków zdecydowanie, zdecydowanie za szybko. Sam o tym zresztą doskonale wiedział. I niestety musiał zejść ze stadionu. Cóż, nieprzyjemna sprawa, ale jego kolegów z bieżni nie za bardzo to interesowało. Byli skupieni na swoich celach.

Kogo uważaliśmy za faworyta do wygranej? Przede wszystkim, spodziewaliśmy się zobaczyć w finale Trayvona Brommela, lidera światowych tabel, który jednak do finałowej ósemki sensacyjnie nie awansował. W tej sytuacji spoglądaliśmy na dwójkę Amerykanów, Ronniego Bakera oraz Freda Kerleya, właśnie Jacobsa, który imponował w poprzednich wyścigach, a także Akaniego Simbine z RPA i ewentualnie Andrego De Grasse’a, bo to jednak zdecydowanie najbardziej doświadczony z grupy finalistów.

Oczywiście – w półfinałach zaimponował Su Bingtian. Pobił rekord Azji w wieku 32 lat, biegnąc… 9.83.  To było tak niesamowite, że wręcz podejrzane. A nawet jeśli nie podejrzane, to dało się wyczuć, że Chińczyk swój wyścig życia już zrobił. Choć jasne, taki wynik nie wziął się z niczego.

Już w finale Bingtian wystartował jednak zdecydowanie zbyt wolno, aby myśleć o wygranej. Lepszą reakcję mieli Amerykanie, ale ostatecznie pierwszy na mecie zameldował się Włoch. Lamont Marcell Jacobs wygrał z kapitalnym wynikiem 9.80, nowym rekordem Europy (drugie miejsce trafiło do Kerleya, trzeci był De Grasse). Dokonał tego tuż po tym, jak złoto w finale skoku wzwyż zdobył Gianmarco Tamberi. Właśnie z nim zresztą celebrował swój sukces.

W ramach ścisłości – Jacobs ma amerykańskie korzenie. Urodził się w Teksasie, skąd pochodził jego ojciec. Po tym, jak jego rodzice się rozstali, wyemigrował wraz z matką do jej rodzimego kraju, czyli Włoch. Jak sam przyznawał – czuje się w 100% Włochem. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro podobno nawet dobrze nie mówi po angielsku.

Pochodzenie Jacobsa nie zmienia jednak faktu, że sprinterska scena się nieco zmienia. Jeszcze niedawno oglądaliśmy dominację Jamajczyków i Amerykanów, a teraz, po tym, jak w 2017 roku mistrzem świata na 200 metrów został Turek Ramil Quliyev, koronę króla sprintu przejął zawodnik, jakby nie patrzeć, z Włoch.

Rekord świata i świetny poziom skoku wzwyż

Niedziela była dniem lekkoatletycznych emocji. Wiele działo się też choćby w skoku wzwyż. Po złoto sięgnęło… dwóch zawodników – Mutazz Isa Barszim oraz Gianmarco Tamberi, obaj skoczyli po 2.37. Podobnie jak trzeci Maksim Niedasiekau, który miał jednak większą liczbę strąceń. Panowie mogli bić się o to, kto będzie pierwszy, a kto drugi, ale się na to… nie zdecydowali. Katarczyk podszedł do sędziego, aby zapytać o to, czy podzielenie się złotem jest możliwe, a ten odpowiedział, że owszem. Barszim i Tamberi zatem zgodnie uznali, że nie ma co ryzykować utraty statusu mistrza olimpijskiego. Trudno się im dziwić.

Wygraną nie musiała się za to dzielić Yulimar Rojas. Najlepsza trójskoczkini ostatnich lat absolutnie zdominowała konkurencję. Już w pierwszej próbie w konkursie pobiła rekord olimpijski, a potem poprawiła również rekord świata, skacząc 15.67. Zaznaczmy, że poprzedni najlepszy wynik w historii utrzymywał się… 26 lat. Należał do Inesy Kraweć z Ukrainy i wynosił 15.50. To już jednak historia. Wenezuelka po raz kolejny pokazała, jak fantastyczną jest lekkoatletką. Pomyśleć, że to dziewczyna, która niegdyś marzyła o… siatkarskiej karierze.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez