WADA miała dość. Cztery lata bez Rosji na największych imprezach

WADA miała dość. Cztery lata bez Rosji na największych imprezach

Nadzorowany przez państwo doping. Niszczone, zamieniane i ukrywane próbki w moskiewskim laboratorium. Dziesiątki wpadek sportowców z różnych dyscyplin. Manipulowanie danymi i ich kasowanie w plikach dostarczonych do Światowej Agencji Antydopingowej. Rosjanie przez lata igrali z ogniem i w końcu dotkliwie się poparzyli. WADA ogłosiła dziś, że nie będą mogli wystawić reprezentacji na żadnej z największych sportowych imprez w ciągu najbliższych czterech lat.

Posłuchaj audycji Temat Dnia dedykowanej sankcjom WADA nałożonym na Rosję:

Pierwsi o wyroku Agencji poinformowali dziennikarze „New York Times”. – Zarząd WADA spotkał się w poniedziałek na specjalnym zebraniu, blisko siedziby Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Decyzja ta nie zaskoczy wielu ludzi, biorąc pod uwagę skalę tego, co Rosja próbowała ukryć, zaciemnić i udaremnić odkrycie tego, jak korzysta z napędzanego przez państwo programu dopingowego, niezwykłego ze względu na swe wyrafinowanie i zakres – pisali. Już teraz pojawiają się jednak wątpliwości, czy aby Rosjan nie potraktowano… zbyt łagodnie.

– Czy kara nie powinna być surowsza? Pamiętajmy o tym, że od afery dopingowej w Soczi 2014 [to od niej wszystko się zaczęło – przyp. red.] za chwilę minie sześć lat. Wielu czołowych dziś sportowców rosyjskich jeszcze wtedy nie było w poważnym sporcie. Dobrze, że nie zastosowano odpowiedzialności zbiorowej, bo to byłoby krzywdzące dla tych jednostek, które faktycznie z systemem dopingowym nie miały nic wspólnego – powiedział nam sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński.

– Zbyt długo rosyjski doping był problemem. Rosji zaoferowano wiele możliwości na uprzątnięcie własnego podwórka i powrót do struktur globalnego systemu antydopingowego dla dobra ich sportowców i jedności sportu. Rosjanie postanowili jednak nadal wszystkiemu zaprzeczać. W rezultacie WADA zareagowała najostrzej jak mogła, wciąż starając się ochronić prawa rosyjskich sportowców, którzy udowodnią, że nie są zamieszani w oszustwa – mówił, już po ogłoszeniu wyroku, prezydent WADA, Craig Reedie.

Agencja, decydując się na wykluczenie Rosji z wielkich imprez, przychyliła się do rekomendacji swojego panelu, o czym pisaliśmy już końcem listopada. Rosjanie po prostu przeszarżowali. Długo wydawało im się, że mogą pozostać bezkarni. Ale ostrzeżenia już były – na ostatnich zimowych igrzyskach ich sportowcy nie mogli startować pod własną flagą. Rosjanie rywalizowali jako „neutralni”. Podobnie na największych lekkoatletycznych imprezach, w tym lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Dausze. Teraz tak samo będzie w przyszłym roku w Tokio, na zimowych igrzyskach w Pekinie, a nawet… piłkarskim mundialu!

Boleć musi zwłaszcza ta ostatnia kara. Bo przecież jeśli taka Marija Łasickiene zechce wystartować (i będzie czysta, w co akurat można wierzyć, bo jest jedną z najzacieklej walczących z dopingiem zawodniczek z Rosji) na igrzyskach w Tokio, to będzie w stanie to zrobić. Wystarczy, że zgodzi się na start jako sportowiec neutralny, na maszt nie wywieszą jej flagi Rosji, a w razie zwycięstwa – do którego jest wielką faworytką – nie zagrają jej narodowego hymnu. I można to jakoś uzasadnić – w końcu startuje dla siebie, w sporcie indywidualnym. Drużyna reprezentuje za to naród. Dlatego to cios, który Rosjanie odczują.

– Pamiętamy, jaka dyskusja toczyła się już wokół mundialu, który odbywał się w Rosji. Powiem tak: nie wiem czy szkoda, czy też nie szkoda, ale taka dyskusja powinna się odbyć już wtedy. Bo mówimy tu o roku 2018, gdy w Rosji dosłownie nic nie działało. Choćby rosyjscy lekkoatleci byli wówczas wykluczeni. To, co dzieje się teraz, jest jedynie przesuniętym w czasie działaniem organów, które są do tego powołane. Stanowisko FIFA odnośnie Rosji było jednoznaczne, pewnie niewygodne, bo stała wyraźnie za Rosją, żeby nie tracić biznesowo. Ale sport nie może być tylko biznesem, musi mieć podstawy etyczne. Wykluczenie z mistrzostw świata w Katarze? To olbrzymi cios dla Rosjan – mówi czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie Robert Korzeniowski.

Jeśli kogoś intryguje ta kwestia, odpowiadamy od razu – Rosjanie będą mogli wystąpić w przyszłorocznych mistrzostwach Europy, których są też częściowo organizatorami. Dlaczego? Bo UEFA nie jest klasyfikowana przez WADA tak jak FIFA i po prostu te obostrzenia nie dotyczą imprez, które organizuje europejska federacja. Ot, cała tajemnica. Ale spokojnie, Rosjanom i tak się oberwie.

Bo do tego, co napisaliśmy wcześniej, dochodzą też inne obostrzenia. Rosyjscy oficjele – czy to rządowi, czy ze sportowych federacji – nie będą w stanie (przynajmniej oficjalnie) uczęszczać na wspomniane wcześniej imprezy. Nie będą też mogli być członkami żadnej z organizacji, która podpisała światowe zasady antydopingowe. W Rosji nie odbędą się też wielkie imprezy – jeśli są już tam zaplanowane, mają zostać przeniesione do innych miejsc – a państwo we wspomnianym czteroletnim okresie nie będzie mogło starać się też o organizację nowych.

– To jest jedyna decyzja, jaka mogła zostać podjęta. Wszystkie fakty świadczyły przeciwko Rosji. Wszelkie modele naprawcze, które wdrażano i wyzwania, jakie podjęto, okazały się nieskuteczne. Żadne embarga na starty w igrzyskach olimpijskich jako zawodnicy z Rosji, też nie zadziałały. Trzeba było się wziąć rzetelnie za ocenę tego, co dzieje się w rosyjskim systemie badań antydopingowych. Rosjanie działali nieco na zasadzie „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”, jakby licząc, że i tak wyrok będzie na ich korzyść, niezależnie od faktów. Próba manipulacji danymi i wywiedzenia WADA w pole nie mogła się inaczej zakończyć. Przecież ta organizacja musiałaby przestać funkcjonować, gdyby podjęła inną decyzję! – mówi Korzeniowski.

Oczywiście, Rosjanie mają możliwość odwołania. I już teraz niemal pewne wydaje się, że z niego skorzystają. Tym bardziej że wewnątrz Rosji o tej decyzji już przed tygodniami mówiło się, że „to wszystko wina Zachodu, który chce zniszczyć narodowy sport”. Paradoksalnie, jedną z niewielu osób, która twierdzi inaczej, jest Jurij Ganus, szef tamtejszej agencji antydopingowej, która w ostatnich latach się zreformowała i stoi po stronie WADA.

Sęk w tym, że to za mało. Sam Ganus twierdzi, że jedyną osobą, która mogłaby zmienić obecną sytuację, jest Władimir Putin. Ale ten stoi po stronie wewnątrzrosyjskiej propagandy i oskarża o wszystko Zachód. Po dzisiejszym wyroku będzie mógł zrobić to po raz kolejny. Bo odwołanie, nawet jeśli Rosja z niego skorzysta, raczej nic nie da. Tego dowiemy się jednak w ciągu najbliższych tygodni. Rosjanie mają bowiem 21 dni na jego złożenie, a potem musi zostać ono rozpatrzone.

Na ten moment jednak mamy do czynienia z wyrokiem surowym, ale w pełni zasłużonym. – Z Rosjanami mam dobre relacje na gruncie sportowym czy towarzyskie. A mimo tego tych, których znam, nie podejrzewałbym do tej pory o działanie z otwartą przyłbicą i pełną wolą zlikwidowania problemu. Raczej chcieli się dogadać – kończy Korzeniowski. Jeśli więc coś można tu napisać, to tylko to, że skazani sami sobie na to zapracowali.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
henryk kapuscinski
henryk kapuscinski
9 miesięcy temu

Też sposób na uwalenie konkurencji . Wygląda to na wojnę hybrydową przeniesioną na forum sportu .

Krzysiek Kondor
Krzysiek Kondor
9 miesięcy temu

sposób na uwalenie NIEUCZCIWEJ KONKURENCJI, oszustów co z prawdziwym sportem nie mają nic wspólnego. bardzo dobry ruch, tylko powinno być tak na 10 lat, może wtedy sowieci zaczną myśleć.

Tomasz Płókarz
Tomasz Płókarz
9 miesięcy temu

Precz z walką z dopingiem

Sławomir Nawrot
Sławomir Nawrot
9 miesięcy temu

A co z uczciwymi spotrowcami?

Aktualności

Kalendarz imprez