W Enoshimie trzy brązy polskich załóg

W Enoshimie trzy brązy polskich załóg

Trzy brązowe medale zdobyli polscy żeglarze podczas próby olimpijskiej na akwenie przyszłorocznych igrzysk: Piotr Myszka w windsurfingu olimpijskim oraz dwie załogi Agnieszka Skrzypulec – Jolanta Ogar-Hill w klasie 470 oraz Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński w klasie 49er.

– Akwen w Enoshimie będzie bardzo wymagający. To pewne. Panują tu zmienne warunki pogodowe. Wiatry od bardzo słabych, jakich doświadczyliśmy po przyjeździe, po żeglugę w tajfunie i trzymetrowej fali. Sprawy nie ułatwia potworna wilgotność przekraczająca 90 procent – opowiadał Piotr Myszka w audycji “Kierunek Tokio” na Weszło FM, który walczy o indywidualną przepustkę olimpijską. Co prawda pre-olympic nie wliczał się do punktowanego cyklu rywalizacji krajowej. Drugi zawodnik liczący się w walce o przepustkę do Tokio 2020, Paweł Tarnowski wypracował na zeszłorocznych mistrzostwach świata w duńskim Aarhus miejsce dla Polski w regatach olimpijskich. Trwa batalia o to kto będzie reprezentował Polskę za rok w Enoshimie. Bliżej szczęścia jest Piotrek Myszka, który wiosną lepiej wystartował w czempionacie Starego Kontynentu, lecz przed flotą RS:X jeszcze wrześniowe mistrzostwa świata na Jeziorze Garda (jakże inne warunki niż na rozfalowanym Pacyfiku!). Wtedy będzie wiadomo już bardzo dużo.

Ciekawy rygor został przyjęty przez Myszkę i trenera kadry Przemysława Miarczyńskiego podczas ostatnich regat. Do niedawna rywale z akwenów, a dziś współpracujący w jednym celu – zdobyć medal w Tokio 2020. Trener wie jak się zdobywa medale olimpijskie – przecież to multimedalista regat wszelkiej rangi – z mistrzostwami świata, Europy i olimpijskim w dossier. Panowie działali w Enoshimie wedle trybu olimpijskiego, codzienne odprawy z meteorologiem, rytuały, procedury… Na pokładzie trenerskiego pontonu znajdowała się lodówka, a w niej schłodzone napoje, lód oraz specjalne kamizelki żelowe, które pozwalały przywrócić do ładu temperaturę rozgrzanego do białości organizmu po wyścigach. – Pomiędzy wyścigami mamy około 20 minut, aby się schłodzić. To może być kluczowe w tamtejszych upałach i przy  skrajnej wilgotności – tłumaczył “Myszek”.

I to się opłaciło, bo brąz na pre-olympiku dodaje skrzydeł. Miejmy nadzieję. W regatach startowały też dziewczyny. Zofia Klepacka była dziewiąta, a Maja Dziarnowska dziesiąta. W ich przypadku również mistrzostwa świata będą miały ogromne znaczenie w kontekście wyścigu po olimpijskie przepustki.

Świetnie spisali się podopieczni trenerów Zdzisława Staniula i Pawła Kacprowskiego. Dziś trenerzy, a kiedyś świetni żeglarze regatowi (choć to określenie chyba nigdy nie nabiera czasu przeszłego), olimpijczycy.  Ich zawodnicy dziś stanowią ścisłą światową czołówkę. Zacznę od specjalistek od klasy 470. Trener Staniul reprezentował Polskę na regatach olimpijskich ’92 i ’96 (w parze z Markiem Chocianem) właśnie na siedemdziesiątce. Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar-Hill były trzecie w Enoshimie kilkanaście dni wcześniej zapewniając krajowi miejsce na igrzyska podczas rozegranych tam mistrzostw świata. Skrzypulec to mistrzyni świata (choć z inną załogantką). Natomiast Jolanta Ogar to… również mistrzyni świata (choć z inną sterniczką). Dziś łączą siły i robią to bardzo skutecznie. Jako że nie mają w kraju konkurencji, można odtrąbić uroczyście, że to właśnie one staną do rywalizacji o medale w Tokio 2020.

Paweł Kacprowski z kolei prowadzi załogi klasy 49er. To wyjątkowo efektowna klasa żeglarska, a pływanie na niej, okiełznanie tej skrajnie skomplikowanej łodzi – to nie tylko kwestia dobrej praktyki żeglarskiej, ale i wybitnych zdolności ekwilibrystycznych. Trener Kacprowski startował na pierwszych igrzyskach, w których to programie pojawił się 49er – w Sydney 2000. Wcześniej z Pawłem Kuźmickim stanowili czołową załogę świata. Dziś jego podopieczni to elita światowa, czego dali upust Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński na akwenie olimpijskim. W ich przypadku rywalizacja o miejsce w wąskim gronie uczestników igrzysk będzie zacięta, bo mamy w kraju młodzież, która będzie chciała wyprzeć z rywalizacji olimpijczyków z Londynu 2012 (a w zasadzie z Weymouth).

Te klasy będą naszymi największymi nadziejami medalowymi jeśli chodzi o Tokio 2020. Łudzić się możemy, że może uda się coś pozytywnego zdziałać w klasie Laser Radial, w której też mamy kwalifikację olimpijską. Gorzej jeśli chodzi o Finna. To na tej łódce mamy największe sukcesy żeglarskie dzięki mistrzowi i brązowemu medaliście olimpijskiemu (Atlanta ’96 i Ateny ’04) Mateuszowi Kusznierewiczowi. Dziś jedynym Polakiem nawiązującym walkę z czołówką światową jest Piotr Kula, który latem przeszedł poważną operację kolana i powoli wraca do zdrowia i być może jeszcze powalczy. To się okaże. W klasie Laser trudno szukać kogoś na poziomie Macieja Grabowskiego czy Kacpra Ziemińskiego sprzed kilku lat. W dwuosobowym kataramanie Nacra-17 również nie wygląda to zbyt różowo, ale… obym się mylił.

 

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez