Uszczypnijcie nas, to się dzieje naprawdę?!

Uszczypnijcie nas, to się dzieje naprawdę?!

Gdyby ktoś powiedział nam, że po dwóch meczach mistrzostw Europy U21 będziemy mieli sześć punktów, w najlepszym razie posądzilibyśmy go o nadmierny optymizm, w najgorszym zapakowali w kaftan i odesłali do specjalistów. Jedno oczko można było zakładać przy gorszym humorze, trzy przy lepszym, cztery… Cztery pod wpływem. A jednak! To nie byłoby wariactwo, to nie byłby optymizm, tylko cholernie celny typ. Ogrywamy Belgów (!), dziś ogrywamy Włochów (!!) i jesteśmy coraz bliżej igrzysk olimpijskich!!!

Czy mieliśmy w tym meczu szczęście? Oczywiście, że tak. Trudno nie mówić o szczęściu, gdy Pellegrini uderzał z ogromną siłą, a piłka całowała tylko słupek. Trudno nie mówić o farcie, gdy Włosi bombardowali nasze pole karne, dochodzili w nim do sytuacji, ale piłka po ich strzałach mniej lub bardziej mijała bramkę Grabary. Rany, przecież nawet ten nieuznany gol dla Włochów był w pewnym stopniu całusem od losu, bo o spalonym nie decydowały kilometry. Wreszcie – sama nasza bramka na 1:0, ile w niej było szczęścia? Kownacki uderzył z rzutu wolnego źle, futbolówka jakoś trafiła pod nogi Bielika, ten przytomnie pieprznął, ale Meret zbił piłkę, tyle że na słupek, a ona potem jakoś wtoczyła się za linię bramkową.

Włochy U21 – Polska U21 0:1
Bielik 40′

Czytaj dalej, kliknij TUTAJ.

 

Fot. FotoPyk


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez