Tyreek Hill. Olimpijskie ambicje rozrabiaki

Tyreek Hill. Olimpijskie ambicje rozrabiaki

Ostatnio wygrał Super Bowl, ale jeszcze w 2012 roku zdarzyło mu się przebiec sto metrów poniżej 10 sekund. Tyreek Hill to pewnie najszybszy futbolista na świecie. Ma 25 lat, miliony na koncie, skłonności do agresji oraz niepohamowaną ambicję. Tuż przed finałem NFL, zapowiedział że będzie próbował załapać się kadry sprinterskiej USA. Jakie ma na to szanse? Niewielkie, ale wbrew pozorom wcale nie postradał zmysłów.

Kto oglądał na początku lutego Super Bowl, zapewne słyszał o Patricku Mahomsie. Kto nie oglądał, ten być może też. Mowa w końcu o człowieku, który doprowadził Kansas City Chiefs do najbardziej pożądanego trofeum w Stanach Zjednoczonych. Nie byłoby jednak tego sukcesu, gdyby nie wkład jego kolegi z zespołu – Tyreeka Hilla. Byłego licealnego sprintera, który w szczycie formy biegał na iście olimpijskim poziomie, ale ostatecznie, kosztem bieżni, postawił na zieloną murawę.

Podczas finału NFL nie zdołał zaliczyć żadnego przyłożenia, ale złapał aż dziewięć podań. Taka postawa nie była żadnym zaskoczeniem. To zawodnik, który furorę w lidze robi już od kilku lat. Za niespodziankę mogły uchodzić jednak słowa, które wypowiedział na spotkaniu z mediami poprzedzającym sam mecz: – Po sezonie, jeśli będę zdrowy i miał wszystko ułożone, spróbuję zakwalifikować się do jednego z olimpijskich zespołów. Po prostu dać temu szansę […] Chcę mieć z tego frajdę i pokazać, że chłopaki z NFL też potrafią.

Zawodnik zdaje sobie również sprawę ze swoich ograniczeń. Wymogi i realia gry w futbol amerykański, sprawiły że musiał “nałożyć” na siebie sporo dodatkowych kilogramów, które mogą stanowić pewną przeszkodę na bieżni: – Sprawa jest taka, że obecnie ważę 88 kilogramów. Jeszcze w liceum, kiedy wykręciłem 9.98 na 100 m, to było jakieś 79 kilogramów. Jeśli więc wrócę na bieżnię, wiązałoby się to ze zmianą całej diety, zmianą rutyny, do jakiej przyzwyczaiłem w ciągu ostatnich lat.

Jego marzenia nie są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Co prawda ostatni raz ścigał się na zawodach niemal sześć lat temu, ale wyniki miał tak dobre, że można śmiało stwierdzić: jeśli nie postawiłby na futbol, mógłby liczyć na karierę lekkoatlety. Wspomniane 9.9 na setkę osiągnął przy wietrze przekraczającym regulaminową normę, więc jego oficjalny rekord to 10.19, natomiast na 200 metrów: 20.14 sekundy. Gdyby pobiegł tak szybko podczas finału igrzysk w Londynie, zająłby szóste miejsce (tuż za rekordzistą Francji, Christophem Lemaitre’em). Rekord juniorów USA to natomiast 20.09 i należy do Noaha Lylesa. Niewiele lepiej, prawda?

Wszystkie swoje rekordy ustanowił jeszcze jako nastolatek. A jak wiemy, sprinterzy szczyt formy osiągają zwyczajowo w wieku dwudziestu kilku lat. Czasem jeszcze później. Trudno więc mieć wątpliwości: gdyby Tyreek Hill dalej biegał, pewnie mocno by je wyśrubował. Niewiele jednak brakowało, aby nie miał okazji ani wrócić na bieżnię, ani podnieść trofeum za zdobycie Super Bowl, tudzież podpisać trzyletniego kontraktu na 54 miliony dolarów. Wszystko za sprawą jego pozaboiskowych wojaży.

Szybki i wściekły

Przemocy domowej po raz pierwszy dopuścił się jeszcze jako student. Policyjne raporty mówiły o tym, jak 20-latek wdał się w kłótnię ze swoją dziewczyną, po czym bił ją po brzuchu, dusił, “rzucał jak lalkę” i przygniatał do ziemi. Został za to skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu. Nie uniknął również konsekwencji uczelnianych. Władze Oklahoma State zawiesiły go w prawach zawodnika, a po rozwoju sprawy i pojawieniu się kolejnych dowodów pomachały (albo i nie) na pożegnanie i zamknęły za nim drzwi.

Koniec kariery w NCAA? Skądże. Wtedy po raz pierwszy uratował go jego talent. Trener uczelni West Alabama Brett Gilland przyznał, że zdaje sobie sprawę z występków młodzieńca, ale rozmawiał z odpowiednimi osobami i jest przekonany co do jego zmiany na lepsze. Każdy w końcu popełnia błędy. Hill dostał więc drugą szansę. Oprócz gry w futbol miał również obowiązek uczęszczać na zajęcia w pełnym ich wymiarze, lub znaleźć sobie pracę poza uczelnią. Tak żeby mu się tylko przypadkiem zbyt nie nudziło.

Wracając do jego dziewczyny: para wcale się nie rozeszła, a wręcz przeciwnie. Kilka miesięcy od incydentu na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Dokładnie, dobrze myślicie – Tyreek bił zatem kobietę w ciąży…

Koniec końców chłopiec urodził się cały i zdrowy, a kariera jego ojca nabierała coraz to większego rozpędu. Najpierw zakończył (w dobrym stylu) karierę uczelnianą, a potem został wybrany w drafcie NFL (mimo początkowych wątpliwości, czy jakiś klub zdecyduje się postawić na skazanego za przemoc domową zawodnika). Już po roku występów na trawiastych boiskach futbolowej mekki, trafił do grona stu najlepszych graczy ligi (38. miejsce, w głosowaniu biorą udział sami zawodnicy).

Sielanka potrwała jednak tylko trzy lata. W marcu 2019 roku o Hillu po raz kolejny zrobiło się głośno za sprawą jego pozaboiskowych perypetii. Tym razem zarzut brzmiał jeszcze gorzej: rzekomo miał uderzyć swojego syna, łamiąc mu rękę. Policja rozpoczęła śledztwo, a władze Chiefs zawiesiły zawodnika na czas nieokreślony. Po jakimś czasie do sieci trafiło nagranie, w którym matka chłopca rozmawia przez telefon z Hillem:

– Boi się ciebie! Ty mówisz, że cię szanuje, ale tu nie chodzi o szacunek.

– On mnie szanuje.

– To strach, on się ciebie boi.

– Ty też powinnaś się mnie bać, suko.

Podczas rozmowy jego była partnerka próbuje wyjaśnić, jak doszło do sytuacji, w której ich syn złamał rękę. A wręcz skłonić go do przyznania się do winy, bo całość była nagrywana oczywiście nieprzypadkowo. Z ust futbolisty nie padają jednak żadne słowa wskazujące na to, że faktycznie dopuścił się przemocy. Sama kobieta twierdziła jednak, że w celach dyscypliny, zdarzało mu się uderzyć chłopca w klatkę piersiową, albo bić paskiem.

Ostatecznie ze względu na brak dowodów zarzuty zostały oddalone. Tyreek Hill mógł kontynuować karierę, a niecały rok później wraz z Kansas City Chiefs wygrać Super Bowl. A jego syn? Podczas rozmowy z mediami futbolista tłumaczył, że czasem trenuje z nim boks. Bo podobno młody kocha Iron Mana stąd miały się wziąć te uderzenia w klatkę.

Nie pierwszy, nie ostatni

Tyreek nie jest oczywiście pierwszym gagatkiem obdarzonym szybkimi nogami i dużą pewnością siebie. W 2017 roku o chęci zmierzenia się z Usainem Boltem opowiadał inny futbolista, John Ross. Do takiej wypowiedzi skłonił go imponujący występ podczas testów przed draftem do NFL. Amerykanin przebiegł wtedy 40 jardów w rekordowym czasie 4:22 sekund, co zapewniło mu wybór w pierwszej rundzie. Jego ambicje trzeba było jednak traktować z przymrużeniem oka, szczególnie patrząc na rekordy życiowe, które wykręcił na uczelni: 100 metrów w 10.66 sekundy i 200 metrów w 21.56 sekundy. Rywalizacja z Boltem? Wolne żarty.

Tyreek na 40 jardów może pochwalić się nieco gorszym wynikiem (4:29), ale pamiętajmy, że to dystans stanowiący mniej niż połowę biegu na setkę – zaledwie 36.57 metrów. Liczy się więc przede wszystkim szybka reakcja. Trudno jednak porównywać Rossa do zawodnika Chiefs. Pierwszy ze swoimi sprintami nie wyszedł nigdy poza progi uczelni, natomiast Tyreek jest byłym młodzieżowym reprezentantem Stanów Zjednoczonych. W 2012 roku na mistrzostwach świata juniorów w Barcelonie zdobył złoto w sztafecie 4×100, brąz na 200 metrów (20.54), a na setkę był czwarty (10.29).

Nic więc dziwnego, że temat olimpijskich planów Tyreeka Hilla zrobił niemałe zamieszanie w amerykańskich mediach. To nie wypowiedź jakiegoś szybkiego amatora, na którą każdy patrzy z dystansem. W Amerykanina nie wierzy jednak jego rodak Michael Johnson, były rekordzista świata na 400 metrów, a obecnie ekspert telewizyjny: – Nie. Z całym szacunkiem do Tyreeka: jest fantastycznym futbolistą, ale on wie jaki sport uprawia. Sprint nie jest tak prosty, jak się wydaje. Ci wszyscy zawodnicy z NFL są szybcy, ale nie potrafią przyjąć odpowiedniej pozycji startowej. To proste dla mnie. Nie dla nich – mówił dla Fort Worth Star-Telegram.

Podobnego zdania jest również Usain Bolt, który wypowiedział się dla NBCSports: – Nie, nie ma szans. Stanowczo  stwierdził Jamajczyk, zwracając również uwagę, że podczas amerykańskich kwalifikacji, Hill musiałby pobiec 200 metrów trzy razy w ciągu trzech dni: – Ludzie myślą, że to jeden bieg i z głowy. Kolejne rundy pokazują jednak, jak wiele pracy w to wkładasz. Więc nie, myślę że nie przebiłby się do kadry.

Trudno spodziewać się innych odpowiedzi od profesjonalnych biegaczy, którym sugeruje się, że reprezentant innego sportu może z powodzeniem robić to co oni. Z drugiej strony, kto zna się na sprintach lepiej niż Bolt i Johnson? Ich słowa należy zdecydowanie wziąć pod uwagę, ale może po prostu nie traktować jak wyroczni.

Jaką ścieżkę musi obrać Hill? Cóż, aby w ogóle wziąć udział w amerykańskich kwalifikacjach na igrzyska, najpierw należy zabłysnąć na zawodach ich poprzedzających. Minima to 10.05 sekundy na 100 metrów i 20.24 sekund na 200 metrów (termin do 7 czerwca). Takie wyniki zapewniają automatyczną przepustkę do rywalizacji w gronie najlepszych. Następnie śmietanka amerykańskich biegaczy powalczy o trzy miejsca w Tokio na każdym z dystansów. Noah Lyles, Justin Gatlin, Christian Coleman – to tylko trzech z ewentualnych rywali zawodnika Chiefs.

Kolejna kwestia jest taka, czy pracodawca futbolisty pozwoli mu rozpocząć treningi sprinterskie. Nie mamy wglądu w zapis jego kontraktu, ale można śmiało założyć, że na jego podstawie nie może uprawiać sportów kontaktowych i ekstremalnych (oczywiście poza futbolem). Do nich biegi oczywiście nie należą. Co ciekawe, czasowo łączenie gry w NFL z bieganiem wydaje się być możliwe. Sezon rozpoczyna się bowiem dopiero 5 września, a więc nie będzie kłócić się z igrzyskami w Tokio. Inna sprawa, że mecze przedsezonowe rozgrywane są już w sierpniu, nie mówiąc nawet o lipcowym starcie obozu przygotowawczego. Hill mógłby w teorii to wszystko pogodzić, ale nie wiadomo, czy władze klubu dałyby mu zielone światło.

Jeśli jednak mu się uda, zostanie pierwszym graczem NFL w historii, który wystartował w olimpijskim sprincie jeszcze podczas kariery zawodniczej. Złoty medalista w biegu na 100 metrów z Tokio – Bob Hayes, również grał w futbol, ale już po porzuceniu rywalizacji na bieżni. Warto również przytoczyć sylwetkę Jahvida Besta. On na igrzyska akurat pojechał (Rio ’16), ale już cztery lata po ostatnim meczu w NFL. Dodatkowo nie reprezentował barw Stanów Zjednoczonych, tylko Saint Lucii – wyspy o populacji sięgającej zaledwie 165 tysięcy ludzi.

Tyreeka Hilla czeka więc niemałe wyzwanie… jeśli oczywiście nie zabraknie mu motywacji. Wciąż w końcu może okazać się, że na dobrą sprawę tylko się zgrywał. Albo miał po prostu lepszy dzień i postanowił pożartować. A może chciał przed Super Bowl nieco podbudować zainteresowanie wokół swojej osoby? Kto wie. My mamy jednak nadzieję, że mówił na serio. Futbolista odnoszący sukcesy na bieżni? To byłaby ciekawa historia.

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez