Trzeci dzień, trzeci medal! Brąz Mateusza Rudyka w sprincie!

Trzeci dzień, trzeci medal! Brąz Mateusza Rudyka w sprincie!

Polscy kolarze torowi są bardzo konsekwentni, trzy dni i trzy medale, trzy brązy. Trzeciego dnia mistrzostw Europy w holenderskim Apeldoornie Mateusz Rudyk zajął trzecie miejsce w sprincie. Niewiele zabrakło Darii Pikulik, która w omnium uplasowała się tuż za podium.

 

Mateusz Rudyk po raz kolejny potwierdził przynależność do światowej elity w sprincie. To niesamowity rok w wykonaniu zawodnika Grupy Sportowej ORLEN. W marcu zdobył brązowy medal mistrzostw świata przed własną publicznością w Pruszkowie. Na otwarcie kolejnego sezonu do swojej kolekcji dodał kolejny spektakularny sukces. Rywalizacja w tej konkurencji rozpoczęła się już w piątek. Odbyły się wtedy kwalifikacje, 1/16 i 1/8 finału oraz ćwierćfinały. W dzisiejszym półfinale zmierzył się z aktualnym mistrzem świata. Harrie Lavreysen okazał się przeszkodą nie przejścia. Holender pokonał Rudyka 2:0 i Polakowi pozostała walka o trzecie miejsce. A tam stawał naprzeciw Rosjanina Denisa Dmitriewa. Stawał po trzykroć, bo pierwszym zwycięskim wyścigu Polaka, mistrzowi świata (Hongkong 2017) i brązowemu medaliście olimpijskiemu (Rio 2016) udało się wyrównać. W konkurencji, w której prędkości przekraczają 70 km/h, w której być albo nie być rozstrzyga się na tysięczne, trzeba umieć zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę i oprócz piekielnej mocy generowanej przez tytaniczne organizmy zawodników, trzeba dodatkowo wyjść poza standard, wzbić się na wyżyny koncentracji i kumulacji energii. Mateusz Rudyk to potrafi. Skoro z takim zrozumieniem podchodzimy do półfinałowej przegranej Mateusza, powinniśmy również w pełni zrozumieć odpadnięcie Rafała Sarneckiego w 1/8, właśnie z Lavreysenem.

Kwestia tytułu w sprincie, podobnie jak pruszkowskim czempionacie globu, stała się wewnętrzną sprawą Holendrów. Tam doszło do pojedynku Lavreysena i Jeffrey’em Hooglandem. Górą po dwakroć był ten drugi. Od dziś Holendrzy będą się ścigać w tęczowych koszulkach – Lavreysen mistrza świata, a Hoogland w niebieskiej mistrza Europy.

Zachęcamy do obejrzenia jednego z odcinków cyklu “Eldo jedzie do Tokio”, w którym Leszek Kaźmierczak poznaje kolarstwo torowe, a jego przewodnikami są nasi sprinterzy z Grupy Sportowej ORLEN – Urszula Łoś i Mateusz Rudyk.

Niewiele zabrakło do brązu reprezentantce Polski w konkurencji Omnium. Daria Pikulik straciła do brązowego medalu zaledwie sześć punktów. Rywalizacja w tym kolarskim wieloboju rozpoczęła się od scratcha. 7,5 km (30 okrążeń) i liczy się tylko kolejność na mecie. Polka wpadła na nią siódma. W kolejnej konkurencji – wyścigu tempowym – nasza najlepsza wieloboistka wygrała dwa sprinty, co dało jej dwa punkty i szóstą pozycję. Po dwóch bojach z 58 punktami była szósta. Liderowała wtedy Francuzka Clara Capponi (72 pkt.). Wielkie emocje przyniósł wyścig eliminacyjny (zasady opisywaliśmy WCZORAJ). Polka zakończyła go na czwartym miejscu, lecz zakończyła go szorując po drewnianym torze na plecach. Kiedy już zostały cztery zawodniczki, na pierwszych metrach liznęła koło Włoszki i doszło do kraksy. Trudno się oprzeć wrażeniu, że wcześniej została nieco przyblokowana przez Patrizię Paternoster i zmuszona do wyjechania trotuarek (niebieski pas) i przy próbie powrotu na tor, doszło właśnie do kolizji. W ogóle w tym wyścigu dużo się działo. Najpierw wywróciła się Portugalka i tylko cudem udało się innym uniknąć gleby. Chwilę później doszło już do poważniejszego karambolu. Leżało kilka zawodniczek, była krew i obtarcia, jednak wszystkie zdołały się pozbierać i dołączyć do krążącego zneutralizowanego peletonu. Dzięki czwartemu miejscu w wyścigu punktowym Pikulik podskoczyła w klasyfikacji na piątą lokatę. Czekała ją jeszcze jedna konkurencja – najdłuższy wyścigu punktowy. Kobiety mają do pokonania 80 rund (20 km). Co dziesiąte okrążenie jest lotny finisz punktowany – 5 pkt. za I miejsce, 3 za II, 2 za III i punkt za czwarte. Za nadrobienie okrążenia można zarobić 20 punktów. Za ostatni finisz na mecie punkty liczą się podwójnie. Daria dwukrotnie finiszowała na pierwszym miejscu, dwa razy na trzecim, co dało jej dodatkowe 14 punktów. Na podium jednak nie wystarczyło… Do trzeciego miejsca zabrakło jej sześciu punktów, do srebra ośmiu, a do złotego medalu dziesięciu. Można by gdybać, ale trzeba przyznać, że pierwsza trójka naprawdę była w zasięgu. W omnium rywalizowali również mężczyźni. Polskę reprezentował mistrz świata 2018 Szymon Sajnok. Ukończył jedenasty.

 

DARIUSZ URBANOWICZ

 

 

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez