Tragedia Klete’a Kellera. Pływacki mistrz, który stał się bezdomnym. A potem zaatakował Kapitol

Tragedia Klete’a Kellera. Pływacki mistrz, który stał się bezdomnym. A potem zaatakował Kapitol

Kiedy znajdował się u szczytu sportowej kariery, z nadziejami patrzyli na niego Michael Phelps i Ryan Lochte. Wiedzieli, że sami już nic więcej nie zrobią. Tylko Klete Keller mógł odeprzeć atak Iana Thorpe’a, ratując Amerykanom złoty medal olimpijski. I on faktycznie tego dokonał. Podczas igrzysk w Atenach był człowiekiem, na którego można było liczyć. Dziesięć lat później stał się bezdomnym, spał w samochodzie, i tęsknił za czasami chwały.

Życie amerykańskiego pływaka można podzielić na dwa okresy – ten, podczas którego nie rozstawał się z basenem i jakoś sobie radził. Oraz drugi, kiedy co chwilę wpadał w dołek. Z ostatniego może się już nie wydostać. Pięciokrotny medalista IO był zamieszany w szturm na Kapitol Stanów Zjednoczonych. W tym tygodniu usłyszał kolejne zarzuty. Kiedy padnie wyrok, Keller na długie lata trafi do więzienia.

Nie próbował się ukryć. Na protest, albo przynajmniej to, co miało go przypominać, założył niebieską bluzę, w którą lata wcześniej byli odziani amerykańscy olimpijczycy. Chusta, która równie dobrze, co do profilaktyki przed koronawirusem, mogła służyć do ukrycia tożsamości, zsunęła mu się z twarzy. Do tego wyróżniał go wzrost – bo jak wielu zwolenników ustępującego prezydenta Donalda Trumpa, którzy 6 stycznia napadli na Kapitol, mierzyło niemal dwa metry wzrostu?

Klete Keller może nie przypominał w pełni siebie sprzed lat, ze względu na zaniedbany zarost i pogłębiające się zakola, ale i tak rozpoznano go błyskawicznie. Jako pierwszy zrobił to portal Swimswam.com, a potem to, że wysokim mężczyzną jest emerytowany pływak, potwierdzili jego byli trenerzy i koledzy z basenu.

Amerykanina życie doświadczyło już lata wcześniej. Kiedy nie miał dachu nad głową i spał w samochodzie. Kiedy rozwiódł się żoną, stracił prawo do opieki nad trójką swoich dzieci. Kiedy zdał sobie sprawę, że przeszedł drogę od człowieka z pierwszych stron gazet, do cierpiącego na depresję bezdomnego.

Aby się podnieść, musiał dać odejść swojej przeszłości. Ludzie przestali odbierać go już jako mistrza olimpijskiego. Bardziej mężczyznę w średnim wieku, pracującego w agencji nieruchomości, który w wolnym czasie zalewa tablicę na Facebooku postami o sfałszowanych wyborach.

Styczniowy protest w Waszyngtonie nie był ani pierwszym, w którym brał udział, ani jego pierwszym w stolicy Stanów Zjednoczonych. Ale popełnił pierwszy błąd, że na niego poszedł, a potem kilka kolejnych.

Teraz – w najczarniejszym scenariuszu – resztę swojego życia spędzi za kratkami.

Pod maską

Wizyta w rodzinnym domu młodego sportowca to dla uczelnianych trenerów formułka. Zapukać do drzwi, przywitać się, zaprezentować mocny uścisk dłoni, zarówno juniorowi, jak i seniorowi, a następnie rozpocząć monolog. I przedstawić wszelkie zalety szkoły, w której dziecko może rozpocząć nowy etap swojego życia.

Rodzice czasami wyrażają obawy, a czasami dumę, myśląc o tym, że ich syn wkrótce opuści znajome włości i ruszy w świat. Ale brak wiary? To opiekuna pływaków na uniwersytetu Michigan – Jona Urbancheka – zaskoczyło szczególnie. Matka Klete’a Kellera, wysokiego chłopaka o atletycznej sylwetce, jasno oznajmiła, że to wszystko jest stratą czasu. Bo przecież on sobie nie poradzi.

To było na długo przed tym, jak zdobył swoje pierwsze złoto olimpijskie. Na długo przed tym, jak na świat przyszła trójka jego dzieci. Dzieci, które wciąż nie poznały babci i dziadka ze strony ojca. Nie widział w tym nic niewłaściwego. Samemu nie rozmawiał z nimi od 2004 roku.

Akceptacji i miłości, której brakowało mu w domu rodzinnym, Keller szukał jako młody dorosły. Koledzy z uczelni czy pływackiej kadry Stanów Zjednoczonych opisywali go w jednakowy sposób: spokojny, niekonfliktowy, przyjazny gość, który może nie uchodził za duszę towarzystwa, ale widocznie zależało mu na byciu lubianym.

Poniekąd stąd mogła wziąć się jego skłonność do żartów. W momencie płomiennej przemowy trenera czy innej napiętej sytuacji potrafił łatwo rozluźnić atmosferę. Na przykład jakimś niewybrednym dowcipem. Wzbudzał tym oczywiście sympatię, choć do zawodników pokroju Michaela Phelpsa, którzy pływanie traktowali śmiertelnie poważnie, ten typ charakteru mógł nie przemawiać.

Niektórzy w końcu uważają, że wsadzenie głośnego, dużego chrząszcza do miski ze słonymi przekąskami jest po prostu idiotyzmem. Ktoś jeszcze go ugryzie i się zatruje. Dla Klete’a Kellera to był jeden z jego typowych wybryków i, po prostu, dobra zabawa.

Jak podkreślały osoby, które na przestrzeni lat wspólnej sportowej rywalizacji, zdążyły poznać Klete’a – na początku stycznia 2021 roku mógł pomyśleć podobnie. Chciał rozrywki. Rzekomo nie pisał się na rozróbę, wandalizm czy wyimaginowany zamach stanu.

Być może jednak odezwała się u niego tęsknota za czasami, kiedy zdobywał medale olimpijskie dla swojego kraju. Uważał, że znowu jest częścią czegoś wielkiego, że popisuje się aktem patriotyzmu. I gdzie szedł rozwścieczony tłum, tam podążał i on.

Wśród gwiazd

Pierwszy wielki olimpijski sukces odniósł jeszcze jako 18-latek, podczas imprezy w Sydney. Był częścią amerykańskiej kadry, w której zresztą roiło się od nastoletnich talentów. Ambicje medalowe mieli 15-letni Phelps czy 17-letni Aaron Peirsol, ale Keller wśród nich wypadł najlepiej.

Nie tylko wystartował w sztafecie 4×200, dokładając swoją cegiełkę do srebrnego medalu, ale i indywidualnie. Na dystansie 400 metrów kraulem mocniejsi od niego okazali się tylko Massimiliano Rosolino oraz fenomenalny Ian Thorpe, który nie tylko zdobył złoto, ale popisał się rekordem świata. Nad młodym Amerykaninem udało mu się uzyskać… ponad sześć sekund przewagi.

– Thorpe był bohaterem w Australii. Niemal mityczną postacią. Na dodatek w tym samym wyścigu startował też Grant Hackett. Tłum na basenie po prostu szalał. Samemu czułem się nieco wystraszony, bo nigdy wcześniej nie brałem udziału w międzynarodowych zawodach. Pamiętam, że Thorpe w końcówce miał nade mną około dwudziestu pięciu metrów zapasu. Nie mogłem uwierzyć, że ktoś może tak bardzo szybszy ode mnie. Był tak daleko, że ledwo go widziałem – wspominał Keller.

Cztery lata później miał zmierzyć się z nim ponownie. Podczas igrzysk w Atenach Amerykanie pragnęli odegrać się Australii, która w 2000 roku potwierdziła status najmocniejszej pływackiej nacji globu. Jednym z wyścigów wzbudzających największe emocje była sztafeta 4×200 stylem dowolnym.

Na sukces zespołu składa się dobra postawa czterech pływaków, ale jeden z nich ma szczególnie ważne zadanie – ten, który wskoczy do wody jako ostatni. Bo albo będzie bronił prowadzenia, albo – w przypadku ekipy USA – starał się odrobić stratę i sięgnąć po złoto. Amerykanie mogli zastanawiać się, czy powierzyć tę funkcję Phelpsowi, a może Ryanowi Lochte. Ale postanowili na Klete’a Kellera. To on miał stanąć w szranki z Thorpem, który tradycyjnie odpowiadał za finisz w sztafecie Australijczyków.

Jego utalentowani koledzy spisali się świetnie. Kiedy wszedł do gry, wbił się w wodę, znalazł się na widocznym prowadzeniu. Pływak zwany “Torpedo” nie zamierzał jednak składać broni. Szybko zbliżył się do rywala, ale równie szybko stracił sporo sił. I nie wygrał. – Pomyślałem, że Thorpe będzie chciał stać się herosem. Złapać mnie jak najszybciej i sprawić, że wyjdę na pajaca. I faktycznie szybko mnie dogonił. Ale kiedy to zrobił, ucieszyłem się, bo wiedziałem, że nie będzie w stanie utrzymać tempa – oceniał Keller.

– Czułem, że zwyciężymy, choć nie byłem tego pewien do samego końca. Więc kiedy złoty medal stał się faktem, poczułem bardziej ulgę niż cokolwiek innego – dodał również Amerykanin. Trzeba przyznać, że nie były to typowe słowa dla sportowca, który odniósł największy sukces w karierze.

Z drugiej strony – trudno się dziwić, że ulga była emocją, która szczególnie mu towarzyszyła. Bo niewiele zabrakło, żeby w Atenach w ogóle się nie pojawił. Parę miesięcy przed igrzyskami zmagał się ze złym samopoczuciem i bezsennością. Po latach jego były trener – Jon Urbanchek – powiedział, że Keller prawdopodobnie przechodził wówczas przez spore załamanie nerwowe. I nie otrzymał odpowiedniego wsparcia.

Inna przypadłością pływaka było to, że miał skłonności do wahań wagi. Po okresie wakacyjnym często pojawiał się na treningach z widoczną nadwagą. Ale też błyskawicznie ją zrzucał. W sporcie, w którym zawodnicy poddawani są olbrzymiemu, i przede wszystkim, regularnemu wysiłkowi, takie sytuacje generalnie nie mają miejsce. Na przestrzeni lat sylwetki najlepszych pływaków rzadko ulegają większej zmianie.

Keller był wyjątkiem. Dało się dostrzec, że ten kapitalny pływak, a na co dzień spokojny i lubiący sobie pożartować chłopak, zmaga się ze swoimi demonami.

Nowa droga

Igrzyska olimpijskie w 2004 roku były szczytem jego kariery. Nie tylko zdobył złoty medal w sztafecie, a także po raz drugi w karierze sięgnął po brąz na dystansie 400 metrów, ale wziął udział w tak zwanym “wyścigu stulecia”.

Mowa o zmaganiach na 200 metrów kraulem. W walce o medal liczyli się wówczas:

  • Ian Thorpe, ówczesny rekordzista świata;
  • Pieter van den Hoogenband, obrońca tytułu;
  • Nie kto inny, jak Michael Phelps;
  • Grant Hackett, były rekordzista świata.

Stawkę uzupełniali medaliści wielkich imprez – Rick Say, Simon Burnett oraz Emiliano Brembilla – a także właśnie Keller, który zajął czwarte miejsce. Do podium, czyli trzeciego Phelpsa, zabrakło mu osiemdziesięciu jeden setnych. To był świetny wynik, biorąc pod uwagę fakt, że najlepszy olimpijczyk wszech czasów pobił wtedy rekord Stanów (i z wicemistrzem van den Hoogenbandem przegrał o… dziewięć setnych).

Po latach Keller wspominał, że tamta impreza powinna być jego ostatnią. – Żałuję, że tak bardzo skupiłem się na pływaniu. To bardzo satysfakcjonujące zajęcie, i może inspirować innych, ale na końcu to jednak tylko sport. Po nim jest jeszcze wiele życia, pełno rzeczy, które są istotne. Powinienem był o tym pamiętać. Jeśli miałbym cofnąć się w czasie – prawdopodobnie zrezygnowałbym z kolejnych igrzysk. Skończyłbym karierę od razu po Atenach i wrócił do szkoły. To niewłaściwe, ale wciąż mam trochę żalu do siebie, a także sportu, bo zbyt mnie pochłonął. Wciąż się z tym nie pogodziłem, ale nad tym pracuję. Kocham pływanie, ale jestem trochę zawiedziony – mówił w 2018 roku.

No ale właśnie, w 2004 roku był innego zdania. I nie skończył kariery. W swoim stylu nabrał wagi, stracił trochę motywacji, aby w ostatniej chwili załapać się do sztafety na igrzyska w Pekinie. Nie był już w niej jednak tak istotną częścią – podczas imprezy w Chinach pomógł drużynie przebrnąć eliminacje, ale w samym finale już nie pływał. Złoty medal ostatecznie trafił jednak również do niego.

Miał 26 lat. Wiedział, że na tym kończy się jego sportowa przygoda. Nie tylko dlatego, że nie czuł już specjalnego pociągu do pływania, ale zwyczajnie zaczynał przegrywać rywalizację z młodszymi zawodnikami. Postanowił skupić się na życiu rodzinnym. Ożenił się, dorobił trójki dzieci. Na dodatek ukończył studia, zdobywając dyplom. Wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Że naprawił to, co wcześniej zaniedbywał.

Do czasu, kiedy na stole w jego mieszkaniu pojawiły się papiery rozwodowe.

Spokój przed burzą

– Pewnego dnia wróciłem do domu i dostrzegłem list, w którym moja żona wypisała wszystkie rzeczy, jakie jej się w naszym życiu nie podobały – mówił Keller. Dla człowieka, któremu przez wiele lat brakowało wsparcia rodziny, rozwód, a także utrata kontaktu z dziećmi, były tragedią. Szalę goryczy przelał fakt, że w międzyczasie stracił pracę.

To wszystko doprowadziło do depresji, a także ciężkiej sytuacji finansowej. Pięciokrotny medalista olimpijski cztery lata po zakończeniu kariery stał się bezdomnym. Spał we własnym samochodzie, Fordzie Fiesta, i musiał się wysilać, aby w ogóle znaleźć miejsce na nogi.

Z życiowego dołka podniósł się po czterech latach. Rozpoczął karierę jako agent nieruchomości, a także opowiedział swoją historię mediom. – Trafiałem do nowej pracy, a potem byłem zwalniany, bo oczekiwałem, że będzie dla mnie równie łatwa, co pływanie. Po czasie traciłem motywację. Myślałem: jest do dupy, jest mało satysfakcjonująca, byłem olimpijczykiem, to nic dla mnie znaczy. Ale czuję, że przeszedłem przez ciemność i znalazłem to, czego zawsze chciałem oraz potrzebowałem, aby być szczęśliwym – opowiadał.

Na stronie firmy Hoff & Leigh, w której pracował, przy jego profilu widniały następujące słowa: – Jestem byłym olimpijczykiem, który pracuje ciężko dla swoich klientów, tak jak robiłem to w przeszłości podczas treningów. Stawiam na mądry plan, skupiony wysiłek i szczerość. Jestem zawsze dostępny, na czas, i gotowy, żeby pomóc.

Nic nie zapowiadało nagłego upadku. Znajomi Klete’a, którzy nie zawsze popierali poglądy polityczne byłego pływaka, starali się po prostu nie poruszać budzących emocji wątków podczas wspólnych rozmów. Zresztą – mało kto uważał go za radykała, bardziej osobę, która po prostu ma liberalne poglądy.

Keller popełnił jednak błąd, za który przyjdzie mu słono zapłacić. Jako osobie zamieszanej w szturm na Kapitol Stanów Zjednoczonych grozi mu nawet… trzydzieści lat pozbawienia wolności. W piątek, do trzech poprzednich zarzutów, doszły mu cztery nowe.

Choć wyrok wciąż nie zapadł, Keller błyskawicznie popadł w niesławę. Niektóre osoby ściśle związane ze sportem wnioskowały, aby odebrać mu zdobyte medale. Inne – jak znajomi pływacy Rowdy Gaines czy Gary Hall Junior – wyrażali żal, że tak potoczyły się jego losy.

Bo Klete Keller nigdy nie pasował do roli czarnego charakteru. Nie było jego winą, że rodzinny dom co najwyżej okrywał go chłodem. Nikt nie uważał go za złą osobę. Miał psychiczne problemy, na które nie otrzymywał recepty, nie został otoczonym właściwym wsparciem.

I nawet pomimo wszystkich tych problemów wydawało się, że jego historia zakończy się happy endem. Aż do momentu, gdy znalazł się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie.

Fot. Youtube


Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Pan Kogito
Pan Kogito
16 dni temu

Jakby demolował miasto w ramach BurnLootMurder to by jeszcze dostał medal.

tolep
tolep
12 dni temu

Niektóre osoby ściśle związane ze sportem wnioskowały, aby odebrać mu zdobyte medale. “

co

Aktualności

Kalendarz imprez