Tour de Pologne: Profesorski finisz i nowy lider wyścigu

Tour de Pologne: Profesorski finisz i nowy lider wyścigu

Podkreślaliśmy przed startem Tour de Pologne, że będziemy oglądać najlepiej obsadzony polski wyścig World Touru od lat. Na razie mamy tego potwierdzenie, bo podczas trzeciej części kolarskich zmagań znowu triumfowała prawdziwa gwiazda. Tym razem Richard Carapaz, ubiegłoroczny zwycięzca Giro d’Italia. To jednak dopiero druga najważniejsza informacja dnia, bo wcześniej ze śpiączki wybudzony został Fabio Jakobsen! Holender ma się dobrze, a jego życie nie jest zagrożone.

Na dwóch pierwszych etapach Tour de Pologne błyszczeć mieli sprinterzy. I tak też było, choć o tym, co stało się w środę, wolelibyśmy zapomnieć. Na całe szczęście czwartek przyniósł nam już tylko i wyłącznie ciekawą kolarską rywalizację. Drugi etap wygrał mistrz świata – Mads Pedersen. Jak podkreślaliśmy, była to pewna niespodzianka, bo w jego ekipie – Trek-Segafredo – lepszym finiszem dysponują Jasper Stuyven i Edward Theuns. Cieszył nas jednak ten powiew normalności. Wiecie, ścigają się, a na końcu wygrywa ten, który jest najmocniejszy.

Pozwoliło nam to wrócić myślami wyłącznie do sportu. Dziś najlepsza wiadomość przyszła jednak nieco spoza niego, choć w czasie trwania etapu. Fabio Jakobsen, który z powodu lekkomyślności Dylana Groenewegena niemal nie stracił życia, wybudził się ze śpiączki! I choć jego rehabilitacja potrwa jeszcze długo, bo Holender ma połamane kości twarzy i stracił wszystkie zęby, to prędzej czy później powinien wrócić do sportu. Nie powtórzyła się zatem tragiczna historia sprzed roku, gdy na polskim wyścigu zmarł Bjorg Lambrecht. Teraz organizatorzy mogą odetchnąć z ulgą i zaplanować przyszłoroczny wyścig w taki sposób, aby zminimalizować wszelkie zagrożenia dla zawodników.

Wróćmy jednak do dzisiejszego etapu. Za miejsce startu obrano Wadowice, miasto, w którym urodził się Jan Paweł II. Organizatorzy postanowili w ten sposób oddać hołd polskiemu papieżowi (w 2020 roku przypada setna rocznica jego urodzin). W odróżnieniu do poprzednich dni tym razem kolarzy czekała górska trasa (kończąca się w Bielsku-Białej). Jej profil sugerował, że wśród kandydatów do zwycięstwa należałoby rozpatrywać po prostu tych najmocniejszych i najlepszych. Mówimy bowiem o najdłuższym odcinku tegorocznej edycji wyścigu (203,1 kilometra), na dodatek najeżonym trudnymi podjazdami.

Profesorskie zagranie triumfatora Giro

W początkowej fazie etapu wyróżniali się polscy kolarze, którzy za cel obrali sobie prowadzenie w klasyfikacji górskiej. Pierwszą ucieczkę sformowali Patryk Sztos, Kamil Gradek, Quentin Jauregui oraz Taco van der Hoorn. Początkowo lepiej radził sobie pierwszy z nich, ale z czasem osłabł, co wykorzystał Gradek. I to właśnie zawodnik CCC Team założy jutro koszulkę dla najlepszego górala.

Z czasem przewaga uciekinierów zaczynała oczywiście maleć. Na czterdzieści kilometrów przed finiszem wynosiła już poniżej dwóch minut. Po chwili ze wspomnianej czwórki ostał się tylko van der Hoorn. Holender nie był w stanie jechać jako samotny lider zbyt długo. Najpierw wyprzedził go Nathan Haas, a potem na czoło wysunął się Maciej Bodnar. Polaka peleton dopadł dopiero przed ostatnią rundą, którą kolarze przejeżdżali w Bielsku.

Na 7 kilometrów przed metą ciężar prowadzenia sporej grupy zawodników początkowo wzięli na siebie reprezentanci Teamu INEOS. Czołówka wyścigu szybko się jednak zmieszała i trudno było wskazać jednoznacznego faworyta do triumfu w etapie. Na finiszu jak “Filip z konopi” wyskoczył jednak Richard Carapaz. Ekwadorczyk idealnie wykorzystał element zawahania reszty peletonu. Wyjechał zza pleców rywali i ruszył tak mocno, jakby to była jego ostatnia przejażdżka na rowerze w życiu. Choć “przejażdżka” to niewłaściwe słowo, bo – czego chyba nie musimy tłumaczyć – kolarze wręcz zasuwali. I to pod górkę.

Carapaz zdołał się obronić, ale Diego Ulissiemu z UAE Team Emirates do prześcignięcia go zabrakło bardzo niewiele. Co tu jednak dużo gadać – Ekwadorczyk zachował się jak prawdziwy profesor. Oczywistym było, że w zwykłym sprincie nie miałby szans na zwycięstwo, ale dziś idealnie wykorzystał fakt jazdy pod górkę. Co do pozostałych pozycji: trzecie miejsce w etapie zajął Rudy Mollard z FDJ, a dziesiąty był Rafał Majka, który nie traci nadziei na zwycięstwo w całym wyścigu.

Polak w klasyfikacji generalnej jest siódmy, o cztery pozycje niżej od Kamila Maleckiego. Pałeczkę lidera Tour de Pologne przejął natomiast Carapaz, który ma cztery sekundy przewagi nad Ulissim.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez