Tenis: Hurkacz wziął rewanż. Linette walczyła z Halep, ale bez powodzenia

Tenis: Hurkacz wziął rewanż. Linette walczyła z Halep, ale bez powodzenia

Organizatorzy turniejów w Cincinnati nie ułatwili nam dziś sprawy – mecze Huberta Hurkacz i Magdy Linette ustawili na tę samą godzinę. Do tego we wszystko wmieszał się deszcz, który w drugich setach obu spotkań przerwał je na ponad godzinę. Ostatecznie jednak udało się je dograć o normalnej dla nas – Europejczyków – porze. Wyniki? Jeden nas ucieszył – Hubert wziął rewanż na Alejandro Davidovichu Fokinie. Magda, niestety, przegrała. Ale że jej rywalką była Simona Halep, można się tego było spodziewać. 

Po walce 

Jest coś takiego w grze Magdy Linette (choć trudno powiedzieć co dokładnie), co sprawia Simonie Halep problemy. Obie spotkały się już w II rundzie Roland Garros w 2019 roku i Polka niespodziewanie bardzo Rumunce zagroziła, choć ostatecznie lepsza okazała się bardziej utytułowana z obu tenisistek, która wygrała wtedy 6:4, 5:7, 6:3. Dziś Magda i Simona spotkały się ponownie – w pierwszej rundzie turnieju w Cincinnati, tym razem na kortach twardych. I znów zagrały trzy sety.

Zdecydowanie lepiej zaczęła Halep. Serwis Linette przełamała już w pierwszym gemie całego meczu. W ten zresztą weszła znakomicie, nie potrzebując ani chwili na zaadaptowanie się do warunków – od razu świetnie grała w defensywie, doskonale odpowiadając na nawet najtrudniejsze zagrania Magdy Linette. Polka jednak nie odpuszczała, walcząc o każdy punkt zdobyła nawet break pointy w czwartym gemie, ale żadnego nie udało jej się wykorzystać. Dobrze funkcjonował przy tym jej return, który sprawiał Simonie spore problemy. Choć ta w każdym secie i tak była w stanie uzyskać kilka asów, często w najważniejszych momentach, co widocznie irytowało Polkę.

Magda w końcu odzyskała stratę przełamania, ale… tylko po to, by zaraz znów swój serwis stracić, gdy przy stosunkowo łatwym woleju wyrzuciła piłkę w aut. Jak się okazało – to był decydujący gem. Halep serwisu w tamtym secie już nie oddała, pewnie wygrywając oba własne gemy. Magda jednak nie załamała się niepowodzeniem, wręcz przeciwnie – drugiego seta rozpoczęła naładowana pozytywną energią. Najpierw utrzymała swój serwis, potem przełamała Halep. Po kilkunastu minutach prowadziła już 3:0. Zaczęła też – niespodziewanie – wygrywać dłuższe wymiany. W dodatku Rumunka wezwała w pewnym momencie na kort fizjoterapeutkę, która zabandażowała jej udo. Nie pomogło, Linette wygrała seta i to mimo tego, ze przy 4:2 dla niej, zaczął padać deszcz i obie tenisistki zeszły z kortu na godzinę.

Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrą dla niej stronę. Tym bardziej, że trzecią partię rozpoczęła od trzech break pointów. Nie wykorzystała jednak ani jednego. Po chwili w dodatku straciła podanie. Potem historia się powtórzyła – Polka znów miała piłki na przełamanie, znów ich nie wykorzystała, a w kolejnym gemie Simona wyszła na prowadzenie 4:0. W międzyczasie Magda pokazała swą frustrację, choćby rzucając rakietą. To jej jednak nie pomogło – Halep doprowadziła sprawę do końca i wygrała 6:4, 3:6, 6:1. Linette znów grała dobrze, ale ponownie to Halep okazała się lepsza w trzysetowym pojedynku.

Do trzech razy sztuka

Teoretycznie łatwiejszego rywala miał w swoim pojedynku Hubert Hurkacz. Polak trafił na Alejandro Davidovicha Fokinę. Dlaczego tylko “teoretycznie” łatwiejszego? Bo z Hiszpanem w swojej karierze przegrał do tej pory oba spotkania, które rozegrali – na US Open 2020 i w Montpellier w tym sezonie. Już w pierwszym secie było widać, że Hurkacz chce tamte starcia pozostawić z asobą. Mecz rozpoczął bowiem fantastycznie. Doskonale funkcjonował jego serwis, w wymianach natychmiast przejmował inicjatywę i zdobywał punkty.

Bardzo szybko wyszedł na wysokie prowadzenie, wydawało się nawet, że wygra seta do zera, ale Hiszpanowi udało się zapisać po swojej stronie jednego gema. Tylko na tyle było go jednak stać, dwa szybkie przełamania odebrały mu bowiem widocznie chęci do rywalizacji. Choć trzeba było pamiętać, że to gość, który łatwo skóry nie sprzedaje i nigdy nie można założyć, że mecz jest już wygrany.

Wszystko zmierzało jednak w dobrą stronę – Hubert i drugiego seta rozpoczął od szybkiego przełamania. Serwis rywalowi odebrał przy stanie 1:1, potem spokojnie utrzymał swój. Zmierzał po zwycięstwo, aż… przydarzył się mu gorszy moment. Kiedy prowadził 4:2 przegrał trzy gemy z rzędu, a serwis stracił po fantastycznym uderzeniu z backhandu Hiszpana. Polak co prawda utrzymać swój serwis i wyrównać stan rywalizacji na 5:5, ale wtedy zaczęło padać. Przyznamy – zaniepokoiło nas to, zawodnicy bardzo różnie reagują bowiem na wymuszone przerwy, do tego nie wiedzieliśmy, jak długo ta potrwa.

Jak się okazało, potrwała nieco ponad  godzinę. Gdy tenisiści wrócili na kort, obaj wyglądali dobrze i spokojnie utrzymali swoje serwisy. Doszło do tie-breaka, a w tym, niestety, lepszy okazał się Hiszpan, który wszedł wtedy na naprawdę znakomity poziom. Hurkacz z kolei nie najlepiej grał przy swoim serwisie i stąd porażka 3:7. Pozostało jedynie zapomnieć o tym niepowodzeniu i wygrać trzeciego seta. Tak też Hubert zresztą zrobił – po raz trzeci rozpoczął od przełamania, znakomicie mijając rywala backhandem z głębi kortu w kluczowym momencie. Tym razem przewagi jednak nie tylko nie oddał, ale ją powiększył – po raz drugi przełamał Hiszpana przy stanie 4:1. Potem pozostało mu tylko zamknąć mecz serwisem.

Tak też się stało. Hurkacz wreszcie – w trzeciej próbie – wygrał więc z Alejandro. A w nagrodę dostanie nie tylko awans do II rundy, ale też możliwość zmierzenia się z legendą. Tam bowiem spotka Andy’ego Murraya. Szkot, oczywiście, nie jest w najlepszej dyspozycji fizycznej i często trudno przewidzieć, jak będzie prezentował się na korcie. Hubert będzie w tym meczu faworytem. Polak ma już na rozkładzie Rogera Federera. Jeśli dobrze pójdzie, dopisze do tego drugie nazwisko członka tenisowej Wielkiej Czwórki. A Djokovic i Nadal – liczymy na to – przyjdą z czasem.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez