Tadej Pogačar sam sobie to wyrwał!

Tadej Pogačar sam sobie to wyrwał!

Wydawało się, że Primož Roglič nie ma prawa dać sobie odebrać zwycięstwa. W ostatnich dniach, ba, przez dziewiętnaście etapów konsekwentnie robił swoje. Do czasówki, przedostatniego przystanku tegorocznego Tour De France, przystępował z 57 sekundami przewagi nad drugim Tadejem Pogačarem. Ale 21-letni kolarz UAE Team Emirates nie tylko zdołał odrobić stratę. On po prostu zmiażdżył rodaka, jak zresztą całą stawkę i praktycznie zagwarantował sobie triumf w wyścigu.

Dzisiejsza czasówka stanowiła ostatnią okazję w tegorocznym TdF, aby doszło do przetasowań w czołówce klasyfikacji generalnej. Choć samej zmiany lidera absolutnie nie prognozowaliśmy. Trasa liczyła 36 kilometrów i o ile na początku pozwalała na dość komfortową jazdę, to w końcówce trzeba było zmierzyć się z wymagającym podjazdem. Co to jednak dla Primoža Rogliča, prawda?

Co za sensacja!

Zanim jednak dotychczasowy lider generalki wystartował, na trasie pojawiali się niżej notowani zawodnicy. Wśród nich oglądaliśmy choćby Michała Kwiatkowskiego. Polak, który w tegorocznym wyścigu i tak już osiągnął, co chciał, pojechał dość spokojnie (czas 1h 04′ 26, co ostatecznie dało mu 93. miejsce). Przez długi czas pozycja wirtualnego lidera etapu należała zaś do Rémiego Cavagna. Wyprzedzić zdołał go dopiero znajdujący się tego lata w znakomitej formie Wout Van Aert. Belg wygrał już dwa etapy tegorocznego Tour De France i dał sygnał, że liczy na triumf w kolejnym.

To nie on był jednak dzisiaj najlepszy. Znakomicie zaprezentował się Richie Porte, który dzięki trzeciemu czasowi etapu wtargnął na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Van Aerta wyprzedził również Tom Dumoulin, no i przede wszystkim Tadej Pogačar. Młody Słoweniec wręcz płynął po trasie. Kiedy do mety pozostało mu tylko kilka kilometrów, zdaliśmy sobie sprawę, że Roglič jest zagrożony. A on jakby jechał coraz szybciej. I zamienił 57 sekund straty w klasyfikacji generalnej na… 59 sekund przewagi.

Bez wątpienia nie był to dzień bardziej doświadczonego z dwójki Słoweńców. W pewnym momencie jazdy podciągnął kask, tak jakby ten go zbyt uciskał. Jakby w jego głowie znalazło się zbyt wiele myśli, zbyt duża presja, z którą jednak przecież dotychczasowo radził sobie bardzo dobrze. A może nie ma co szukać w tym winy Rogliča? Przecież Pogacar zdominował nie tylko go – zdominował każdego innego kolarza. Wygrał z 1:21 zapasu nad drugim Dumoulinem!

Podczas Tour De Pologne zachwycił nas talent Remco Evenepoela. Pogačar jest co prawda o niecałe dwa lata starszy, ale z podobnym hukiem wdarł się na kolarskie salony. W wielkim Tourze zadebiutował w ubiegłym roku i od razu zameldował się na podium Vuelta a España. A jutro – jeśli w grę nie wejdzie podobna sensacja, a nawet większa niż dzisiaj – zostanie triumfatorem Tour De France (wygra też klasyfikację górską oraz młodzieżową). Krótki, liczący 121 kilometry, finałowy etap powinien być dla niego tylko formalnością.

– Myślę, że śnię. Czuję, jakby moja głowa miała eksplodować. Byłem zadowolony z drugiego miejsca, a teraz mam żółtą koszulkę. Nie wiem, co powiedzieć, to jest niewiarygodne. Jestem bardzo dumny z drużyny. Moi koledzy wykonali wielką pracę przez ostatnie trzy tygodnie. Jest mi przykro z powodu Primoža Rogliča. On do tej pory jechał bardzo dobry wyścig i dziś zaliczył gorszy dzień […] W sumie to marzyłem o wzięciu udział w Tour de France, a nie o wygraniu tego wyścigu – mówił Słoweniec cytowany przez naszosie.pl

W cieniu Tour De France końca dobiegł wyścig Giro Rosa 2020. I choć zazwyczaj nie zwróciłoby to aż tak naszej uwagi, mamy dobre wiadomości. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej po dzisiejszym etapie utrzymała bowiem Katarzyna Niewiadomska. Na metę, po pokonaniu liczącej 110 kilometrów trasę, Polka wjechała wspólnie z resztą liderek. To wielki sukces zawodniczki, która nigdy jeszcze nie stała na podium tych zawodów.

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez