Szybko, łatwo i (w miarę) przyjemnie. Polki w 1/4 finału ME!

Szybko, łatwo i (w miarę) przyjemnie. Polki w 1/4 finału ME!

To miał być mecz, przez który nasza reprezentacja przebrnie spokojnie, bez większych problemów, nerwowych końcówek i niepotrzebnego zmęczenia. To miał być mecz, który da radość kibicom, a naszym zawodniczkom podniesie morale. I w końcu: to miał być mecz, po którym cieszyć będziemy się z awansu do ćwierćfinału mistrzostw Europy. I wiecie co? Dokładnie taki był. 

Skąd więc to “(w miarę)” w tytule? Cóż, Polki mimo wszystko nie mogły się obejść bez momentów przestoju, w trakcie których seriami traciły punkty. To nasza zmora. Wystarczy, że na zagrywkę wyjdzie rywalka, która potrafi posłać piłkę dobrze i celnie, a nagle zaczynamy się gubić. Dziś nie było inaczej, a co lepsze w tym elemencie Hiszpanki potrafiły skutecznie nas wypunktowywać. Z trudniejszymi rywalkami coś takiego może skończyć się naprawdę źle. Dziś jednak nawet jeśli Polki traciły kilka punktów, to szybko je odrabiały.

Zresztą przez cały mecz można było odnieść takie wrażenie, że ile by błędów nie popełniły nasze reprezentantki, to rywalki zrewanżują się taką samą liczbą, a potem w gratisie dołożą kolejnych kilka. Już po ostatnim meczu fazy grupowej, gdy okazało się, że trafimy właśnie na tę ekipę, pisaliśmy, że mamy szczęście. Bo Hiszpanki to najsłabsze przeciwniczki, na jakie Polki mogły wpaść w tej fazie turnieju. Dziś zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego nie zrobiły niczego, by zmienić nasze zdanie na ten temat. No, może jedynie imponowały w obronie. Kilka razy zdarzyło się im bowiem wyjąć naprawdę trudne piłki. Ale samą obroną się meczów nie wygra.

Pochwalić po dzisiejszym spotkaniu trzeba trenera Jacka Nawrockiego. Bo raczej znamy go z jego niechęci do zmian, woli trzymać się pierwszej szóstki, opcjonalnie wprowadzać niewielkie korekty. W meczu z Hiszpanią było jednak nieco inaczej. Raz że mecz na pozycji środkowej zaczęła Zuzanna Efimienko-Młotkowska, a nie Agnieszka Kąkolewska, a dwa, że już w trakcie meczu szkoleniowiec Polek nie zawahał się zmienić składu. Weszła wspomniana Kąkolewska, na chwilę parkiet opuściła też mająca problemy Magda Stysiak. Obie te zmiany dały pozytywny efekt i wniosły trochę ożywienia do gry.

Przy okazji pozwoliły też choć przez chwilę odpocząć Magdzie Stysiak, która po powrocie na boisko wróciła na swój naturalny poziom. Świetnie grała też dziś Natalia Mędrzyk, która demonstrowała swój szeroki wachlarz rozwiązań w ataku. Tradycyjnie punkty nabijała sobie też Malwina Smarzek-Godek, a w rozegraniu bardzo dobrze radziła sobie Joanna Wołosz. Co warto podkreślić – wygraliśmy dzisiejszy mecz dość łatwo, mimo że nasz blok funkcjonował gorzej niż zwykle. Lepiej było za to na środku, bo nasze zawodniczki często próbowały właśnie w ten sposób zdobywać punkty. I zwykle działało.

Hiszpanki swój moment miały w drugim secie, odskoczyły wtedy na kilka punktów. Ale nie potrafiły tego wykorzystać, szybko straciły całą przewagę i po chwili oddały partię. Cały mecz jednak spędziły… z uśmiechami na ustach. Te nie zniknęły nawet po zakończeniu spotkania, choć to Polki cieszyły się z awansu. I tego życzymy też Niemkom, z którymi zmierzymy się w ćwierćfinale. Żeby po ostatnim punkcie szeroko się uśmiechały, ale nie z powodu awansu do dalszej fazy turnieju.

Polska – Hiszpania 3:0
(25:20, 25:20, 25:19)

 

Sponsorem Polskiej Siatkówki jest PKN ORLEN.

Fot. Newspix


Aktualności

Kalendarz imprez