Świetny dzień kolarzy CCC Team. Zwycięstwo Cernego, podium Mareczki

Świetny dzień kolarzy CCC Team. Zwycięstwo Cernego, podium Mareczki

Na taki dzień CCC Team czekał długimi miesiącami. Josef Cerny stał się pierwszym zawodnikiem polskiego zespołu, który wygrał etap jednego z trzech najważniejszych kolarskich wyścigów. Czech triumfował w dziewiętnastym etapie Giro d’Italia, a w międzyczasie trzecie miejsce w sprinterskim etapie Vuelta a Espana zajął Jakub Mareczko.

Dzisiejsza rywalizacja w Giro D’ Italia była absolutnie nietypowa. Wszystko z powodu głosu kolarzy – skarżyli się na ciężkie, deszczowe etapy, które miały miejsce w ostatnich dniach i domagali skrócenia piątkowej rywalizacji. Tak też się stało – trasa początkowo liczyła 258 kilometrów, ale zamierzano zmniejszyć ja o 100 kilometrów. Ostatecznie jednak kolarze przejechali… 125 kilometrów. Kto skorzystał na tym chaosie?

Warto uciekać

Tuż po starcie na ucieczkę zdecydowali się Simon Pellaud, Victor Campenaerts oraz Josef Cerny, zawodnik jedynej polskiej ekipy w World Tourze – CCC Team. Niedługo potem dołączyli do nich kolejni zawodnicy, tworząc kilkunastoosobową grupę. Z racji na wspomniane zmiany w trasie, peleton nie mógł pozwolić sobie na labę – musiał w końcu ruszyć w pościg za harcownikami. To mu się jednak nie udało. Zawodnicy BORA-hansgrohe, którzy pracowali na czele głównej grupy, nie otrzymali odpowiedniego wsparcia i w pewnym momencie odpuścili.

Okazało się zatem, że triumf w etapie trafi w ręce jednego z uciekinierów. Na około trzydzieści kilometrów przed metą rozpoczęły się pierwsze ataki, które jednak początkowo nie przynosiły skutku. Nagle jednak z grupy wyłamał się Jozef Cerny, który stopniowo zaczął zyskiwać przewagę nad resztą stawki. Dotrzymać mu kroku próbowali Campenaerts, Iljo Keisse, Sander Armee, Jacopo Mosca i Simon Clarke, ale jednak się okazało – nieskutecznie.

Reprezentant CCC Team – zupełnie bez kompleksów – parł do przodu. Był niezwykle bliski nie tylko jednego z  największych sukcesów w swojej karierze, ale i sporego osiągnięcia polskiego zespołu, który jeszcze nigdy nie wygrał etapu jednego z trzech najważniejszych kolarskich wyścigów. Do mety pozostawało 10 kilometrów, a przewaga Czecha nad pościgiem wynosiła trzydzieści sekund.

Choć tego zapasu nie udało mu się powiększyć, zdołał obronić się przed atakiem rywali. Triumfował z 18 sekundami przewagi nad drugim Victorem Campenaertsem. Trzecie miejsce zajął zaś Jacopo Mosca. W czołówce klasyfikacji generalnej nie doszło do większych zmian. Pierwsze miejsce zachowuje Wilco Kelderman, którego gonią Jai Hindley oraz Tao Geoghegan Hart. Wciąż na 10. pozycji znajduje się też Rafał Majka.

– To wydarzyło się bardzo szybko, nie mogę w to cały czas uwierzyć. Wspaniałe uczucie. Szczerze mówiąc, nie wiem, co myślałem na ostatnich 500 metrach, kiedy się obracałem. Wydawało mi się, że muszę jeszcze przycisnąć i mi się udało, jestem bardzo szczęśliwy – mówił zwycięzca.

Dobry dzień dla CCC

Zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić, ale w czasie, gdy Giro d’Italia powoli zmierza ku końcowi, odbywa się kolejny z wielkich kolarskich wyścigów – Vuelta a Espana. W piątek organizatorzy przygotowali dla kolarzy pierwszą w tej edycji trasę przeznaczoną dla sprinterów, liczącą 191,7 kilometrów.

Już na początku rywalizacji na ucieczkę zdecydowali się Willie Smit, Jesus Ezquerra, Harry Tanfield i Luis Angel Mate. Tempo jazdy było jednak na tyle szybkie, że nie udało im się – wzorem dzisiejszych harcowników z Giro –utrzymać wypracowanej przewagi. Na 80 kilometrów przed metą peleton tracił do wspomnianej czwórki tylko dwadzieścia sekund. Wydawało się, że niedługo strata zostanie całkowicie zniwelowana, ale wręcz przeciwnie – uciekinierzy zdołali jeszcze uzyskać minutę zapasu.

Główna grupa dopadła ich dopiero na 15 kilometrów przed końcem jazdy. Z racji, że żaden zawodnik nie zdecydował się już na solowy atak, byliśmy świadkami wspólnego finiszu. Najlepszy na ostatnich metrach okazał się Sam Bennett, po którym na metę wjechali kolejno Jasper Philipsen i Jakub Mareczko.

Polak stał się drugim zawodnikiem CCC Teamu, który dzisiejszego dnia zakończył rywalizację na podium. Trzeba przyznać, że takie sukcesy muszą cieszyć – szczególnie że grupa powołana do życia przez Dariusza Miłka już w grudniu wypadnie z World Touru i – przynajmniej na jakiś czas – przejdzie do historii.

Jeśli chodzi o generalkę Vuelty – czerwoną koszulkę lidera zachował Primoz RoglicW następnych dniach czekają nas kolejne emocje związane z hiszpańskim wyścigiem. Kolarstwem na najwyższym poziomie będziemy cieszyć się w końcu aż do 8 listopada.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez