Świątek odpadła, Hurkacz gra dalej. W Miami Polacy na remis

Świątek odpadła, Hurkacz gra dalej. W Miami Polacy na remis

Iga Świątek niespodziewanie odpadła w trzeciej rundzie turnieju WTA w Miami, a Hubert Hurkacz awansował właśnie do III rundy w męskiej imprezie rozgrywanej na tych samych kortach. Polski dzień w singlu w Miami wypadł więc na remis. Choć przewidywaliśmy raczej dwa zwycięstwa. 

Powrót do formy

Ana Konjuh dziś jest w czwartej setce rankingu WTA. Ale polscy kibice mogą pamiętać ją z tego, jak jeszcze jako nastolatka – w 2016 roku – ograła Agnieszkę Radwańską w US Open, pozbawiając jej szans na ćwierćfinał. W WTA wygrała jeden tytuł, ale jeszcze jako juniorka najlepsza była w dwóch turniejach wielkoszlemowych w rywalizacji dziewcząt. W pewnym momencie wydawało się, że jeszcze chwila, a zawładnie światem kobiecego tenisa.

Tyle że we wrześniu 2017 roku przeszła operację prawego łokcia. I naprawdę długo nie mogła wrócić nie tylko na wysoki poziom, ale w ogóle na korty. W pełni zrobiła to dopiero teraz, właśnie w Miami. Od razu pokonała też dwie rozstawione zawodniczki – najpierw Madison Keys, a dziś Igę Świątek. Przy czym podkreślmy słowo “pokonała”, bo to nie słabsza forma rywalek, a jej znakomita gra zapewniła jej te zwycięstwa.

Dziś prezentowała się wprost doskonale. Wielką bronią był zwłaszcza jej backhand, z którego potrafi niesamowicie przyśpieszyć piłkę, co udowodniła wiele razy. Najłatwiej było to dostrzec przy okazji returnu po linii, z którego korzystała często i regularnie udawało jej się w ten sposób napocząć Igę. Świątek nie była też w najlepszej dyspozycji serwisowej, co ostatecznie poskutkowało tym, że własne gemy traciła kilkukrotnie.

Ale i tak udało jej się wygrać drugą partię meczu. Zresztą dość niespodziewanie, bo wcześniej to rywalka cały czas rozdawała karty. Aż nagle Iga wykorzystała jej słabszego gema serwisowego, uzyskała przewagę i nie oddała jej już do końca seta. W tym momencie mieliśmy nadzieję, że zdoła odmienić losy całego meczu. Niestety, tak się nie stało.

Konjuh bowiem w trzecim secie niemal natychmiast wróciła do świetnej dyspozycji. Wyglądała przy tym tak, jakby zupełnie nie robiły na niej wrażenia warunki, w jakich przyszło obu tenisistkom grać – dziś w Miami jest bardzo upalnie, a w precyzyjnym rozgrywaniu punktów momentami nie pomagał też wiatr. Iga zresztą wydawała się w pewnym momencie być na skraju wytrzymałości – po stracie przełamania w trzecim secie usiadła na ławce, a z oczu poleciały jej łzy. Potem serwis oddała jeszcze raz, wygrała jednego gema i ostatecznie przegrała cały mecz: 4:6, 6:2, 2:6.

Po meczu jej reakcja był już jednak zupełnie inna – z uśmiechem na ustach przybiła piątkę rywalce i podziękowała jej za spotkanie. Z Miami zresztą jeszcze się nie żegna, bo występuje też w turnieju debla, a tam – wraz z Bethanie Mattek-Sands – awansowała do drugiej rundy i jutro w niej wystąpi.

Oby w tym spotkaniu poszło jej lepiej.

Mecz, który trzeba było wygrać

Hubert Hurkacz korzysta w Miami na tym, że wielu tenisistów będących wyżej od niego w rankingu wycofało się z udziału w tym turnieju. Polak jest więc rozstawiony, w pierwszej rundzie dostał wolny los, a w drugiej trafił na Denisa Kudlę. Amerykanin pewnego poziomu przeskoczyć nie potrafi, ale to wciąż groźny rywal – solidny, nieustępliwy, zawsze walczący do końca i mogący zaskoczyć rywala, jeśli ten mu na to pozwoli.

Hubert nie pozwolił.

Co prawda w pierwszym secie do zwycięstwa potrzebował tie-breaka, ale już drugą partię znakomicie rozpoczął, zyskał podwójne przełamanie i nawet to, że potem jednego gema serwisowego przegrał, nie przeszkodziło mu w odniesieniu dwusetowego zwycięstwa. Nie był to może mecz, który będziemy długo pamiętać, ale był pokazem solidnej gry, wiodącej Huberta do wygranej 7:6 (7:5), 6:4.

A to przecież u niego nie tak oczywiste – nadal zdarza się mu przegrać mecze, które powinien był szybko zamknąć, z rywalami notowanymi niżej w rankingu i, teoretycznie, o gorszych umiejętnościach. Dziś z Kudlą nie dał się jednak zaskoczyć i odniósł zwycięstwo. To ważne, bo takie mecze po prostu wygrywać musi, jeśli chce walczyć o wyższe pozycje w rankingu, a może i sukcesy. Zresztą, jak napisaliśmy – w Miami w tym roku nie gra sporo tenisistów z czołówki, a kilku innych, jak Sascha Zverev, z turniejem już się pożegnało. To może być dobra okazja na namieszanie w dalszych fazach imprezy.

Najpierw jednak trzeba będzie przejść znacznie trudniejszą przeszkodę. Prawdopodobnie, bo mecz Denisa Shapovalova z Ilją Iwaszką dopiero przed nami, ale założyć można, że to Kanadyjczyk awansuje dalej. Z Hubertem spotkał się już ostatnio w Dubaju i tam w dwóch setach Polaka ograł. To co, może szybki rewanż?

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez