Sukces nawozem… kryzysu? PZKosz pokazuje, że to możliwe

Sukces nawozem… kryzysu? PZKosz pokazuje, że to możliwe

Polska koszykówka odniosła we wrześniu ubiegłego roku największy sukces od lat. Na początku zastanawialiśmy się, jak mocno wpłynie on na wzrost popularności dyscypliny w kraju. Cóż, nie minęło nawet pół roku, a musimy zadawać sobie zupełnie inne pytania. Niestety z gatunku tych najbardziej pesymistycznych. Bo jak się okazuje, nawet w czasach pewnego dobrobytu, można nagle znaleźć się na krawędzi rozłamu. Aferę w polskim baskecie komentują dla nas Michał Ignerski, Radosław Hyży i Maciej Zieliński.

Powiedzmy sobie to szczerze: sposób, w jaki PZKosz zamiótł pod dywan sprawę Adama Waczyńskiego podczas ogłoszenia listy powołanych, był mocno naiwny. Czy naprawdę jakikolwiek członek zarządu myślał, że posądzenie kapitana kadry o rzekomą prośbę odpoczynku faktycznie zadziała i nie umotywuje go do zabrania głosu? No właśnie. Waczyński nie milczał, wystosowując oświadczenie, o którym pisaliśmy wczoraj.

“Nie mogę zrozumieć, skąd niechęć prezesa do mnie”. Waczyński rezygnuje z kadry

W audycji Trzy Zero Pięć Michała Łopacińskiego na WeszłoFM aferę komentował Maciej Zieliński. Legenda polskiej koszykówki podkreślała, że cały konflikt dotyczy osoby, która… jest zwyczajnie niekonfliktowa. A jego wybuch był po prostu kwestią czasu: Znam Adama Waczyńskiego i wiem, że aby sprowokować go do takiego oświadczenia, musi być sprowadzony do ostateczności. Wszystko zaczęło się od gali Plebiscytu Przeglądu Sportowego, gdzie reprezentacja otrzymała nagrodę dla Drużyny Roku i nie było na niej kapitana. Potem występuje prezes, który nie wymienia części zawodników. To już było wskazówką dla fanów koszykówki, że coś tu nie gra. Adam co prawda może dostał zaproszenie SMS-em, ale sama forma komunikacja była chyba sugestią, żeby się nie pojawiał – mówił Zieliński, potem zaś dodał:

– To kompromitacja Polskiego Związku i pana prezesa.

Podobnego zdania co do charakteru Waczyńskiego jest Kamil Chanas, były reprezentant Polski i autor audycji “Strefa Chanasa” na polskikosz.pl, który z powodu braku czasu nie był w stanie udzielić nam dłuższego komentarza, ale podkreślił:

– Wiem tyle, że Adam jest osobą, która nie wystosowałby takiego oświadczenia bez powodu.

Stanowisko w imieniu polskiej kadry zajął jej najbardziej doświadczony przedstawiciel Łukasz Koszarek. – Nie chcę komentować całej sytuacji i oświadczenia Adama. Tym bardziej że sytuacja jest jeszcze bardzo gorąca. To na pewno nie służy koszykówce i reprezentacji. Byliśmy przekonani, że Adam przyjedzie. Trener Mike Taylor bardzo chciał, żeby był razem z nami – mówił Polskiej Agencji Prasowej.

Jego wypowiedź kompletnie kłóci się jednak z oświadczeniem samego trenera Taylora, które pojawiło się na stronie PZKosza po południu. Czytamy w nim: – Informuję, że decyzję o braku powołania Adama Waczyńskiego do kadry podjąłem osobiście. Od 2014 roku, odkąd pracuje jako trener główny reprezentacji Polski, nikt z Polskiego Związku Koszykówki nie ingerował, ani nie sugerował, kto ma znaleźć się na liście powołanych zawodników. Oświadczenie Adama podważa mój autorytet. Jako trener reprezentacji Polski jestem rozczarowany oświadczeniem Adama, oczekuję więcej od kapitana […] Z powodu braku rozwiązania tego niepotrzebnego konfliktu, postawiłem w tym okienku reprezentacyjnym na skupioną atmosferę wewnątrz drużyny, pomijając Adama. LINK

Gdzie tu logika? Na początku słyszymy od weterana kadry, że szkoleniowiec bardzo liczył na obecność Waczyńskiego na zgrupowaniu. A potem sam trener w niezwykle bezpośrednim komunikacie absolutnie temu zaprzecza. Okazuje się, że kapitan… podważył jego autorytet? To nie trzyma się kupy. Cały czas mówimy przecież o osobie, którą nazywa się: “the player’s coach”. Osobie, która zawsze staje po stronie swoich graczy. I przez lata nikt nie miał co do tego wątpliwości. To wygląda jakby komuś kazano to napisać. I ten człowiek użył określenia “jestem podekscytowany”, aby myślano że faktycznie autorem jest Mike Taylor twierdzi Zieliński.

Oświadczenie Taylora skomentował za pośrednictwem twittera Marcin Gortat: (pisownia oryginalna): “Kpina … żeby trener mowil ze Adam wprowadził zamęt??? Genialna decyzje podjął to raz …. dwa skoro podpowiada żeby zadzwonil do prezesa to on powinnien zadzwonić do Adama i powiedzieć ze go nie powołuje. Tak się postępuje z najstarszymi graczami którzy na dodatek są liderami. Tego oczekuje od kapitana ??? Gdyby tego oczekiwał to nie zabierał by mu opaski kapitana po nacisku karierowicza. Mowa o autorytecie ???? Kiedy cały zespol wybrał właśnie Adama na to stanowisko. Delikatnie mowiac mija sie z prawda w swoim oświadczeniu.

O zdanie zapytaliśmy również Radosława Hyżego. Były wielokrotny reprezentant Polski, a także komentator meczów NBA w Canal+ mówi: – Taylor załatwił to w nieco amerykańskim stylu. Na dobrą sprawę nawet nie wiemy, czy Adam nie chce grać, czy chce. Ja uważam, że to wszystko jest niepotrzebne i szkodliwe dla dobra dyscypliny i nie mogę tego zrozumieć. Znając jednak europejską koszykówkę: w każdym kraju są takie problemy, bo ktoś się z kimś nie zgadza i nie chce usiąść, porozmawiać. Więc to nic dziwnego, ale to na pewno zła reklama dla naszego sportu.

Na domiar wszystkiego, to już kolejny konflikt w środowisku koszykarskim, jaki wybuchł w ostatnim czasie. W poprzednim roku z gry w reprezentacji Polski zrezygnował Maciej Lampe. Powodem takiej decyzji nie był jednak konflikt na linii zawodnik-związek, a zawodnik-sztab szkoleniowy. Wtedy wszyscy jednogłośnie opowiedzieli się po stronie Mike Taylora. W ubiegłym miesiącu natomiast mówiono o zgrzycie między Gortatem, a prezesem związku, Radosławem Piesiewiczem. Można powiedzieć, że sytuacja Waczyńskiego, przelała już czarę goryczy.

Różnicę pomiędzy tymi trzema przypadkami dostrzega były kapitan reprezentacji Polski i jeden z najlepszych polskich koszykarzy XXI wieku, Michał Ignerski. W rozmowie z nami podkreśla: – Sprawa z Adamem jest dla mnie kuriozalna. O ile w przypadku Marcina i Macieja, miałem własne zdanie, bo to trudne charaktery i pewne sprawy ciężko było powiązać, tak teraz jestem bardzo zdziwiony. Wydawało się, że to co Adam robił w kontekście ostatnich kilku lat w reprezentacji jako zawodnik i kapitan, zasługuje na ogrom szacunku. I taki człowiek jest nie do ruszenia. Pomyśleć o jakimś konflikcie… to dla mnie totalnie niezrozumiałe. Chciałbym jeszcze porozmawiać o tym wszystkim z Adamem, ale wydaje mi się, że samo oświadczenie jest bardzo wymowne.

My natomiast mamy wrażenie, że Polski Związek Koszykówki znalazł się w sytuacji, w której musi doprowadzić do dialogu i szukania pojednania. Bo polska kadra swojego kapitana i jednego z kluczowych zawodników po prostu potrzebuje. Szczególnie w obliczu nie tylko zbliżających się eliminacji do Eurobasketu 2021, ale również turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich Tokio 2020. Ignerski: – Nie wyobrażam sobie innych graczy, którzy przyjeżdżają na kadrę i nie ma tam ich kapitana, z którym tyle przeszli i tyle dokonali. To nie są wybitne osiągnięcia, ale sukces w ubiegłym roku był dużą sprawą, na której mogliśmy się podeprzeć i budować coś fajnego na przyszłe lata. Trudno mi będzie oglądać reprezentację bez Adama, bo to człowiek młody, potrafiący temu zespołowi jeszcze wiele dać, poprzez swoje doświadczenie, poziom sportowy i inteligencją pozaboiskową. 

KACPER MARCINIAK

Kadra koszykarzy bez Ponitki i Waczyńskiego. Co to oznacza?

 

Fot. 400mm.pl

 


Aktualności

Kalendarz imprez