Średni dystans, duża historia, wielkie oczekiwania

Średni dystans, duża historia, wielkie oczekiwania

Stwierdzenie „Polska średniakiem narodów” nie brzmi najlepiej. Ale jeśli dodamy, że chodzi o polskich średniodystansowców którzy szturmem podbijają kolejne stadiony, stwierdzenie – „Polska średniakiem narodów” nabierze nowego, lepszego sensu. Takiego zagęszczenia utalentowanych zawodników na olimpijskich dystansach 800 i 1500 metrów dawno w historii polskiej lekkoatletyki nie było.

Zasadniczo biegi lekkoatletyczne dzielą się na trzy grupy – sprint, biegi średnie oraz biegi długodystansowe. Specyfiką średnich dystansów jest mieszany wysiłek, podczas którego praca tlenowa (typowa dla biegów długich) przechodzi w pracę czysto beztlenową (typową dla sprintu). Chcesz być dobrym średniakiem? Musisz łączyć niemal sprinterską szybkość z wytrzymałością maratończyka.

Wszechstronni międzywojenni

Historia polskich biegów średnich zaczyna się wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Blisko sto lat temu, a dokładnie 11 października 1919 roku w Krakowie powstaje najstarsze krajowe stowarzyszenie sportowe – Polski Związek Lekkiej Atletyki. Natomiast rok później na stadionie Pogoni Lwów rozgrywane są pierwsze mistrzostwa Polski seniorów w lekkoatletyce. Był to w zasadzie lekkoatletyczny mecz pomiędzy zawodnikami Polonii Warszawa a atletami dwóch Lwowskich klubów – Pogoni i Czarnych. W biegach średnich triumfowali Wacław Kuchar (800 m) i Zdzisław Latawiec (1500 m) – reprezentanci lwowskiej Pogoni.

Wacław Kuchar, który podczas tamtych inauguracyjnych mistrzostw uzyskał wynik 2:04,6 stał się pierwszym historycznym rekordzistą kraju na dystansie dwóch okrążeń. Kuchar był niczym sportowy Leonardo da Vinci. Czuł się jak ryba w wodzie, nie tylko podczas biegu:

W takich słowach podsumowali dorobek Kuchara redaktorzy biuletynu Koło Lwowa w 1972 roku:

– Sportowy fenomen – 1052 meczy, 1065 strzelonych bramek. Odnosił sukcesy w dziewięciu rodzajach sportu. Jako 15-letni uczeń II Szkoły Realnej w 1912 roku grał już na środku ataku lwowskiej „Pogoni”.(…) Był stałym piłkarskim reprezentantem Polski. Uprawiał lekkoatletykę, bił rekordy, występował na Olimpiadzie w 1924 roku w Paryżu. W zimie na łyżwach grał w pierwszej drużynie hokejowej i wielokrotnie występował w mistrzostwach Europy. Niezależnie – odnosił sukcesy w szybkiej jeździe na lodzie na „panczenach”. W jeździe figurowej na lodzie, w narciarstwie, tenisie, pływaniu i łucznictwie – święcił tryumfy, jedynym słowem – „człowiek team”.

Pierwsze mistrzostwa Polski zostały rozegrane jedynie wśród mężczyzn. Kobiety zgodę na udział w rywalizacji otrzymały w roku 1922. Kobiece biegi średnie natomiast zagościły na stadionie dopiero cztery lat później. Na dystansie tysiąca metrów zwyciężyła Leokadia Wieczorkiewicz. Jednak prawdziwa gwiazda międzywojennych kobiecych biegów średnich rozbłysła dopiero podczas kolejnych mistrzostw. Zaledwie 14-letnia zawodniczka Roźdżenia Szopienice Gertruda Kilos pokonała popularnego „kilosa” w czasie 3:22,3 co podczas zawodów rozgrywanych na poznańskim stadionie Warty zagwarantowało jej tytuł mistrzyni Polski. Dwukrotna rekordzistka kraju na 1000 m i zarazem pierwsza rekordzistka w biegu na 800 m (2:34,2 – Kraków 1927 r.) miała niewiarygodny wręcz talent do biegania. Jako 15-latka pojechała na igrzyska olimpijskie Amsterdam 1928, gdzie wywalczyła awans do finału biegu na 800 m, w którym zajęła ósme miejsce. Karierę skończyła przedwcześnie, zmarła na raka krtani mając jedynie 25 lat.

Im bardziej mieszkańcom międzywojennej Polski zaglądało w oczy widmo wybuchu kolejnej wojny, tym większą gwiazdą polskiej lekkoatletyki stawał się Janusz Kusociński. Choć zawodnik Sarmaty i Warszawianki największe sukcesy odnosił w biegach długodystansowych, Kusociński miał również istotny wkład w rozwój krajowego średniego dystansu. „Kusy” wraz ze swoim największym średniodystansowym rywalem Stanisławem Petkiewiczem przeniósł bieganie „półtoraka” w nowy wymiar – regularnego łamania bariery czterech minut. Ostatni przedwojenny rekord Polski na 1500 metrów należał do Kusocińskiego – 3:54,00.

Warto zaznaczyć, że w treningu biegowym typowym dla międzywojnia nie wyróżniano większej specjalizacji. Stanisława Walasiewicz chociaż zasłynęła jako sprinterka i skoczkini w dal, poprawiła również rekord świata na 1000 metrów oraz rekord Polski na 800 m. Podobnie wspomniany Janusz Kusociński, który choć wygrywał wyścig na 10 000 metrów podczas IO w Los Angeles (1932) doskonale radził sobie również na 800 m i 1500 m, zdobywając na obydwu tych dystansach tytuły mistrza kraju. Stanisław Petkiewicz również śrubował rekordy na dystansach od 1500 m aż po 10 kilometrów. Z kolei Zdzisław Latawiec podczas pierwszych w historii mistrzostw Polski 1920 zdobywał medale zarówno na 800 m jak i na 3000 m.

Cud drużyny

Po zakończeniu wojny podobnie jak zdewastowana Warszawa, z ruiny musiał odradzać się również polski sport. Jednak gdy już się podniósł, obrodził medalami i wielką historią Wunderteamu – dziecka trenera Jana Mulaka. Jak uczciwie odpowiedzieć na pytanie – jakim cudem zdziesiątkowany przez wojnę kraj zdołał w tak krótkim czasie stworzyć jedną z silniejszych lekkoatletycznych ekip na świecie? Jedyna sensowna odpowiedź brzmi: nie wiadomo. W pewnym sensie sport stanowił panaceum na powojenną traumę. Poprzez sportową rywalizację można było wziąć swoisty odwet na prześladowcach sprzed lat, ale też przypomnieć światu, że „jeszcze Polska nie zginęła”.

Lata 1956-1966, na które przypadły największe sukcesy Cudownej Drużyny, kojarzą się w pierwszej kolejności z sukcesami biegaczy na długim dystansie (Krzyszkowiak, Zimny, Ożóg, Chromik), ale też z rekordami świata Edmunda Piątkowskiego (rzut dyskiem) i Józefa Szmidta (trójskok). W późniejszym okresie za sprawą takich lekkoatletek jak Szewińska, Kłobukowska i Ciepły na całym świecie mówiło się natomiast o „polskiej szybkości”. Wunderteam to też słynne mistrzostwa Europy w Sztokholmie (1958) i Budapeszcie (1966), podczas których polscy atleci walczyli jak równy z równym z takimi potęgami jak ZSRR i NRD. Średniodystansowcy tamtej dekady również dali się zapamiętać z licznych sukcesów i wspaniałych pojedynków zwłaszcza podczas meczów międzypaństwowych.

Do historii przeszedł mecz Polska – USA rozegrany w dniach 1-2 sierpnia 1958 roku. Stadion Dziesięciolecia w Warszawie każdego dnia zapełniało po sto tysięcy widzów, co najlepiej pokazuje jak wielki był w narodzie głód sukcesów i jak duże nadzieje pokładano właśnie w polskich lekkoatletach. Choć Polacy przegrali tamto spotkanie, średniodystansowcy zdobyli pełną pulę zwyciężając na dystansach 800 m i 1500 m wśród panów (Makomaski, Orywał) oraz 800 metrów wśród pań (Krystyna Nowakowska). Największą sensacją całych zawodów stało się zwycięstwo Zbigniewa Makomaskiego na dystansie dwóch okrążeń, który w pokonanym polu zostawił mistrza olimpijskiego z Melbourne 1956 Toma Courtneya.

Prawdziwym magikiem bieżni na dystansach 800, 1000 i 1500 metrów był w tamtym okresie również Stefan „Latający Doktor” Lewandowski. Siedmiokrotnie poprawiał rekord Polski na kilometr, trzykrotnie na 800 metrów. Aż pięciokrotnie natomiast bił rekord kraju na dystansie 1500 metrów. Za szczyt formy Lewandowskiego można uznać rok 1959, w którym czas 1:46,5 na 800 metrów okazał się drugim wynikiem światowych list. Latający doktor jako wybitny chirurg kolan dużo podróżował, a wśród sportowców którzy poddali się jego operacjom można wyróżnić Grażynę Rabsztyn, czy Bronisława Malinowskiego.

Specjalizacja i pojedyncze sukcesy

W kolejnych latach już nie drużyny, a indywidualności rządziły polskimi biegami średnimi, ale także całą lekkoatletyką. Co jakiś czas pojawiali się utalentowani zawodnicy, którzy szlifowali rekordy Polski ustalone w czasach Wunderteamu. Elżbieta Katolik, złota medalistka halowych mistrzostw Europy w Göteborgu (1974) jako pierwsza Polka przebiegła 800 metrów poniżej dwóch minut (1:59,8). Z kolei Henryk Szordykowski mistrz „półtoraka” w latach 1970-1974 tylko raz nie zdobył tytułu mistrza Europy w hali. Poza Grenoble (1972) wygrywał na 1500 metrów co roku. Marian Gęsicki łączył 400 m i 800 m, ale to właśnie na dystansie dwukrotnie dłuższym święcił największe sukcesy. W roku 1975 ustalił rekord Polski na poziomie 1:45,40. Rok później dotarł do półfinału igrzysk w Montrealu, przegrywając między innymi z późniejszym rekordzistą świata Alberto Juantoreną.

W roku 1980 rekord Polski na 800 m wśród pań (1:56,95) – obowiązujący już od prawie 40 lat – ustanowiła Jolanta Januchta. Trzy lata później objawiła się polskim biegom średnim kolejna wielka indywidualność – Ryszard Ostrowski. W roku 1983 w Edmonton nasz reprezentant zdobył złoty medal Uniwersjady, a dwa lata później pokonał 800 metrów w czasie 1:44,38, co do dziś czyni lekkoatletę z Poznania czwartym Polakiem w historii na dystansie dwóch okrążeń (na stadionie). Przełom wieków na średnim dystansie to narodziny dwóch niezwykłych gwiazd: Lidii Chojeckiej i Pawła Czapiewskiego. Pani Lidia wciąż lideruje na polskich listach wszech czasów jeśli chodzi o 1500 metrów (3:59,22), natomiast pan Paweł nie znalazł pogromcy na dystansie 800 metrów i jego 1:43,22 już od 17 lat jest rekordem kraju.

Powrót Wunderteamu?

Pierwszą jaskółką, która mogła zwiastować powrót lekkoatletycznych sukcesów z czasów Wunderteamu były mistrzostwa Europy w Zurychu (2014). Polska zakończyła tamte zawody na szóstym miejscu w klasyfikacji medalowej. Duży udział w szwajcarskich łupach mieli – a jakże! – biegacze na średnich dystansach (Kszczot, Kuciapski, Jóźwik).

Dwa lata później w Amsterdamie okazało się, że polscy lekkoatleci są najlepsi na Starym Kontynencie. Pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej (6 złotych, 5 srebrnych, 1 brązowy) i znowu popis średniodystansowców (dublet Kszczota i Lewandowskiego na 800m, złoto Cichockiej na 1500m). Berlin 2018? Kolejne sukcesy i drugie miejsce w generalce. Średniacy znowu nie zawiedli dokładając dwa srebra i złoto (Lewandowski, Ennaoui, Kszczot). Pół wieku po wielkich sukcesach Wunderteamu doczekaliśmy się nowej drużyny, która kroczy od jednego do drugiego czempionatu wyciskając medalowe szanse do cna.

Makomaski, Lewandowski, Orywał wśród panów oraz Krystyna Nowakowska, Beata Żbikowska i Zofia Walasek wśród pań, to biegacze średniodystansowi którzy w czasach Wunderteamu reprezentowali Polskę na igrzyskach olimpijskich Rzym 1960. Żeby średniodystansowcy po raz kolejny mogli wystawić tak okazałą olimpijską reprezentację trzeba było czekać aż 48 lat, do IO w Pekinie. Wtedy to w biegu na 800 metrów wystartowali Paweł Czapiewski, Marcin Lewandowski i Anna Rostkowska, a w biegu na 1500 metrów trzy panie – Sylwia Ejdys, Anna Jakubczak i Lidia Chojecka. Jednak najbardziej udane dla średniego dystansu były dopiero ostatnie Brazylijskie Igrzyska w Rio. Sześcioro zawodników, trzy wywalczone finały, piąte miejsce Joanny Jóźwik z rekordem życiowym, szóste miejsce Marcina Lewandowskiego z rekordem sezonu. Jest jednak coś co w stuletniej opowieści o sukcesach polskich średniodystansowców uwiera jak lekcje WF z samego rana – brak medalu olimpijskiego.

Polacy na przestrzeni dziesiątek lat zdobywali medale olimpijskie w różnych dyscyplinach. Kazimierz Wierzyński został nagrodzony złotym medalem w konkursie literackim holenderskich igrzysk 1928 (Amsterdam), Leszek Blanik zwyciężał w skoku przez konia (Pekin 2008), Witold Woyda we florecie (Monachium 1972), Renata Mauer w strzelaniu z karabinu pneumatycznego 10 mm (Atlanta 1996). Zdobywaliśmy medale w konkurencjach lekkoatletycznych, ale też w boksie, w podnoszeniu ciężarów i zapasach, w szermierce, wioślarstwie, strzelectwie i judo. Polscy sportowcy dali się też poznać na olimpijskich arenach jako znakomici pływacy, jeźdźcy, żeglarze i kolarze. Nie zdobyliśmy natomiast medali w takich konkurencjach jak strzelanie do gołębi (Paryż 1900), przeciąganie liny (Paryż 1900 – Anterpia 1920), czy też pływanie na 200 metrów z przeszkodami (Paryż 1900). Nie zdobyliśmy również nigdy medalu olimpijskiego na żadnym z lekkoatletycznych średnich dystansów. Powiedzieć, że najbliższe Igrzyska olimpijskie w Tokyo 2020 mogą być największą w historii szansą na przełamanie tej medalowej niemocy, to jak powiedzieć, że Mona Lisa to taki znany obraz.

 

Źródło:

Tadeusz Śmiarowski: Wunderteam – cudowne lata. TVP, 2002.
Progresja rekordów Polski – bieganie.pl
Biuletyn: Koło Lwowian.

 


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez