Sport z polityką i religią w tle. Dalilah pokonuje kolejne bariery

Sport z polityką i religią w tle. Dalilah pokonuje kolejne bariery

Podczas niedawno zakończonych lekkoatletycznych mistrzostw Stanów Zjednoczonych działo się dużo, ale to pewna biegaczka była największą gwiazdą. Dalilah Muhammad pobiła szesnastoletni rekord świata w biegu na 400 metrów przez płotki i przypomniała wszystkim, że podczas igrzysk olimpijskich w Tokio znów będzie mierzyć w złoto. Na horyzoncie pojawia się jednak dużo młodsza rodaczka, która zamierza pokrzyżować te ambitne plany.

Przemawiająca do wyobraźni granica 52 sekund jeszcze nie padła, ale to tylko kwestia czasu. Potwierdziła to zresztą sama Muhammad, która na mecie przyznała, że kapitalny wynik jest naturalną konsekwencją stałego progresu na treningach. Nie przeszkodził w tym nawet bolesny upadek dwa tygodnie przed zawodami, który zapewnił jej sporo siniaków i zadrapań. Amerykanka w biegu przez płotki osiąga już takie wyniki, jak wiele zawodniczek zaliczanych do czołówki na “zwykłe” 400 m – z rekordowym rezultatem z finału byłaby tuż za plecami Allyson Felix podczas krajowych mistrzostw.

To nie tylko gdybanie – bez płotków też idzie jej świetnie. Pokazała to zresztą całkiem niedawno w Polsce. W czerwcu podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego z wynikiem 50.60 pobiła rekord życiowy, zostawiając w pokonanym polu nasze czołowe zawodniczki – Justynę Święty-Ersetic (50.85) oraz Igę Baumgart-Witan (51.12). Ten czas daje Amerykance miejsce w TOP 10 najlepszych tegorocznych wyników na listach światowych.

Dziś wiemy już na pewno, że start w Chorzowie był tylko rozgrzewką przed ambitną próbą bicia rekordu świata. Trener Muhammad od wielu miesięcy przewidywał, że jego podopieczna w końcu zdoła to zrobić, ale okoliczności zdecydowanie nie należały do typowych. Warunki pogodowe nie były optymalne – tartan w wielu miejscach był pokryty wodą, bo kilka godzin wcześniej nad stadionem przeszła ulewa. Mimo to Dalilah była jak burza.

Bieganie w trudnych warunkach powoli można traktować jako jej specjalność. Podczas igrzysk olimpijskich w Rio też było mokro, jednak debiutująca na imprezie tej rangi Amerykanka nie miała sobie równych. Najpierw pewnie wygrała w eliminacjach, potem w półfinale, a na samym końcu w wielkim stylu sięgnęła po złoto. Cały świat poznał ją nie tylko jako wyjątkowo utalentowaną biegaczkę, ale także jako zadeklarowaną, choć mimo wszystko trochę nietypową muzułmankę.

Jej zwycięstwo miało wyjątkowy wymiar symboliczny i stanowiło wielką inspirację dla całej społeczności. Mówiono o tym wszędzie w mediach. Dzwonili do mnie muzułmanie z całego świata, którzy nie kryli swojej radości

– tłumaczył imam dr Askia Muhammad, ojciec biegaczki. Na pierwszy rzut oka w ogóle tego nie widać – Dalilah nie nosi hidżabu. O swojej wierze mówi zazwyczaj tylko wtedy, kiedy się ją o to zapyta.

Łagodna twarz islamu

– Wiedziałam, kim jestem, ale nie czułam się inna niż moi przyjaciele z dzieciństwa. Robiłam to, na co miałam ochotę. Mogłam biegać po parku i podejmować decyzje dotyczące mojego życia pod parasolem islamu. Nie wiedziałam wtedy, jak ta wolność mnie ukształtuje. Dużo dziewcząt w domach o bardziej konserwatywnych muzułmańskich tradycjach nie ma takiego wyboru. Możliwości znikają im z talerza zanim w ogóle zdadzą sobie z tego sprawę, że tam były – tłumaczyła Dalilah, która po wywalczeniu olimpijskiego złota znalazła się w centrum uwagi.

Od wczesnej młodości najlepiej radziła sobie właśnie w biegach z przeszkodami. Tradycje dystansu 400 metrów przez płotki wcale nie są długie – konkurencja zaczęła być uznawana przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) dopiero w 1974 roku. Pierwszą rekordzistką świata na tym dystansie była zresztą Krystyna Kasperczyk, a jej wynik przetrwał w tabelach trzy lata. Polka zrobiła sobie przerwę po urodzeniu dziecka, a po powrocie odzyskała rekord. W 1978 roku wróciła na szczyt, ale… tylko na jeden dzień.

Na czym polega specyfika tego dystansu? Zawodnicy i zawodniczki na dystansie 400 metrów muszą pokonać 10 równo rozmieszczonych płotków. Panowie skaczą przez przeszkody o wysokości 91,40 cm, panie – 76,20 cm. W obu przypadkach płotki są niższe od tych, które pokonują sprinterzy i sprinterki na odpowiednio 100 i 110 metrów. Sztuka polega na tym, by podczas biegu nie zgubić rytmu, a to Dalilah Muhammad potrafi to wyjątkowo dobrze.

Początki nie były jednak łatwe. Zawodniczka miała problemy, by pogodzić wiarę z wyzwaniami zawodowego sportu. Postanowiła jednak oddzielić życie prywatne od zawodowego grubą linią. Czy stroje biegaczek nie są zbyt wyzywające? Pewnie tak, ale Amerykanka w porozumieniu z rodziną uznała, że skoro zasady są dla wszystkich, to ona nie czuje potrzeby, by wyłamywać się z tego kanonu. Tylko czy od strony czysto technicznej pobicie rekordu świata w hidżabie byłoby w ogóle możliwe?

– W teorii można tak biegać. Jeśli jednak myślisz, czy powinnaś zakryć włosy i zastanawiasz się nad muzułmańskim systemem wartości, to nie przebijesz się na szczyt światowego sportu. Na dobry start składa się naprawdę wiele elementów. Przyjęłam założenie, że podczas tych 52 sekund biegu wszystkie moje osobiste przekonania i wartości wylatują za okno i wracają dopiero kiedy jestem na mecie. Dalilah Muhammad z bieżni i spoza bieżni to dwie różne osoby. Uważam, że tylko dzięki takiemu podejściu udało mi się dojść do tego miejsca – tłumaczyła sama zainteresowana.

Takie podejście sprawia, że Amerykankę można traktować jako “łagodniejszą” twarz islamu. Dlatego też podczas igrzysk olimpijskich w Rio więcej uwagi poświęcano Ibtihaj Muhammad, która zdobyła brąz w drużynowej szermierce i była jednocześnie pierwszą zawodniczką w historii olimpijskich występów Amerykanek w hidżabie.

Sprawa wcale nie jest jednoznaczna – wielu imamów krytykuje biegaczkę za to, że nie jest prawdziwą muzułmanką według ich kryteriów. Sama zainteresowana w odpowiedzi przekonuje, że już dawno pogodziła się z tym, że islam, którego uczono jej w dzieciństwie nie jest tym samym islamem, który jest powszechnie akceptowany.

Mimo wszystko zdarza jej się bronić swojej religii. Gdy na początku swojej kadencji Donald Trump podpisał dekret zawieszający przyjmowanie uchodźców oraz wstrzymanie wydawania wiz obywatelom siedmiu krajów, których większość stanowią muzułmanie, Muhammad nie gryzła się w język:

To szaleństwo! Gdybym tylko mogła, to powiedziałabym prezydentowi, że bez względu na naszą wiarę wszyscy jesteśmy tacy sami.

Młoda rywalka atakuje

Ścieżka kariery, która doprowadziła biegaczkę na szczyt, była niemal równie skomplikowana jak jej podejście do religii. Po raz pierwszy dała się poznać jako wielki talent w 2007 roku, kiedy to wygrała młodzieżowe mistrzostwa świata w Ostrawie. Potem poświęciła się nauce, studiując biznes na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Wciąż była blisko sportu i blisko płotków, ale w tamtym okresie regularnie sprawdzała się także na krótszych dystansach.

Pierwszy sezon w gronie zawodowców zaliczyła w 2013 roku. W debiutanckim starcie w mityngu Diamentowej Ligi IAAF w Szanghaju zajęła bardzo dobre czwarte miejsce. Konsekwentnie śrubowała rekord życiowy i już na początku kariery zainteresowała się nią firma Nike, z którą jest zresztą związana do dziś. Niedawny triumf podczas krajowych mistrzostw to jej trzecie tego typu wyróżnienie.

Wkrótce o takie laury może być dużo trudniej. Dalilah coraz mocniej odczuwa konkurencję ze strony Sydney McLaughlin – 20-latki, która już złamała granicę 53 sekund i jest postrzegana jako kolejne złote dziecko amerykańskich biegów. Już zresztą idzie w jej ślady – w 2015 roku została młodzieżową mistrzynią świata. Ich rywalizacja staje się coraz bardziej zacięta, a wszystko wskazuje na to, że tak naprawdę dopiero się rozpoczyna.

W czerwcu 2019 roku obie wystąpiły w głównych rolach podczas mityngu Diamentowej Ligi w Oslo. Muhammad zbiegała z ostatniego płotka będąc wyraźnie na prowadzeniu, jednak na ostatnich metrach dała się wyprzedzić ostro finiszującej rodaczce. Trudno jednak wyobrazić sobie lepszy rewanż od pokonania głównej rywalki i pobicia przy okazji rekordu świata – a dokładnie taki scenariusz miał miejsce nieco ponad miesiąc później na bieżni w Des Moines.

Utytułowana biegaczka wynikiem 52.20 wymazała tym samym z historycznych tabel osiągnięcie Julii Pieczonkiny, która w 2003 roku pokonała ten dystans w czasie 52.34 s. Dalilah nie zamierza na tym poprzestawać – jest pewna, że wkrótce padnie granica 52 sekund, choć wcale nie jest przekonana, że to ona ją złamie.

Sydney ma kapitalny finisz. Bijąc rekord świata miałam to z tyłu głowy. Obie jesteśmy mocne na ostatnich metrach, ale obecność takiej rywalki to tylko dodatkowa motywacja

– przyznała nowa rekordzistka świata.

Wyniki obu zawodniczek dają im prowadzenie na światowych listach, ale za ich plecami czają się… kolejne rodaczki – Ashley Spencer oraz Shamier Little. Olimpijski finał w Tokio może się więc okazać wewnętrzną rozgrywką Amerykanek, ale to obrończyni tytułu będzie w centrum uwagi. Rywalki powinny się chyba martwić, bo Dalilah Muhammad czuje się w takich okolicznościach jak ryba w wodzie.

Fot. newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez