Socha vel. Shelton Gate

Socha vel. Shelton Gate

My już są Amerykany, mamy glany, my są pany! Chyba ten wiekopomny tekst (jeszcze śpiewaka) Kukiza utkwił w głowie Aleksandrze Sosze (po mężu Shelton). Za igrzyska dałaby się pokroić, w końcu startowała w nich czterokrotnie, więc wie doskonale czym smakowałby kolejny wyjazd, tym razem do Tokio. Nawet jeśli za rok miałaby ją wydelegować amerykańska federacja. Ale nie wydeleguje żadna.

Dziś na stronie Polskiego Komitetu Olimpijskiego ukazał się poniższy komunikat, który naświetla “Shelton Gate”.

 

Sprawa Aleksandry Shelton (Sochy)
11 września 2019

W uzupełnieniu informacji z wtorkowego (10 września) posiedzenia Zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego uprzejmie informujemy, że Zarząd zapoznał się ze stanowiskiem Polskiego Związku Szermierczego w sprawie szablistki Aleksandry Shelton (z d. Socha). Podjęcie tej kwestii było niezbędne, bowiem Amerykański Komitet Olimpijski zwrócił się do PKOl z wnioskiem o zgodę na reprezentowanie przez tę zawodniczkę barw USA na igrzyskach olimpijskich w Tokio. O opinię w tej sprawie PKOl zwrócił się więc do Polskiego Związku Szermierczego. Z dokumentacji, którą ten przedstawił wynika, iż:

We wrześniu ub.r. Amerykańska Federacja Szermiercza wystąpiła do swego polskiego odpowiednika o zgodę na zmianę barw narodowych tej zawodniczki i skrócenie jej 3-letniej karencji przewidzianej w statucie Międzynarodowej Federacji Szermierczej. Miało to stworzyć pani Aleksandrze szansę udziału w igrzyskach olimpijskich w Tokio w barwach USA. Zarząd PZSzerm wstępnie wyraził na to zgodę, ale uzależnił ją od zwrotu kosztów szkolenia zawodniczki od zakończenia igrzysk w Rio de Janeiro do chwili rezygnacji przez nią z udziału w reprezentacji Polski, prowadzonego w ramach przygotowań do startu w Tokio.

Po negocjacjach z Amerykanami, których zobowiązanie postanowił przejąć sponsor – producent sprzętu szermierczego, mający przekazać stronie polskiej równowartość wyliczonej kwoty w sprzęcie – Zarząd PZSzerm, nie chcąc blokować zawodniczce kariery – przystał na to, ale przyjęcie sprzętu mogłoby nastąpić dopiero po wyrażeniu przez PKOl zgody na udział zawodniczki w igrzyskach 2020 w barwach innego państwa.

Niestety, w trakcie wymiany korespondencji pomiędzy stronami władze PZSzerm z dużym zaskoczeniem przyjęły liczne wypowiedzi pani Aleksandry, oskarżające Związek o chęć wyłudzenia ekwiwalentu za szkolenie, brak należytej opieki sportowej i niedostateczne finansowanie przygotowań. Takie zarzuty PZSzerm uznał za bezpodstawne i mocno Związek krzywdzące i zażądał od zawodniczki opublikowania w prasie i Internecie publicznych przeprosin. Niestety, do tego dotąd nie doszło, więc Związek podjął kroki w celu wystąpienia do sądu z pozwem przeciwko p. Shelton o naruszenie jego dóbr osobistych.

Jednocześnie Zarząd jednomyślnie przegłosował (14:0) uchwałę, iż nie może rekomendować Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu decyzji o zgodzie na start pani Aleksandry Shelton w barwach USA w igrzyskach olimpijskich Tokio 2020. Zarząd PKOl w dniu 10 września br. stanowisko Polskiego Związku Szermierczego podzielił.

 

Komunikat wydaje się wyjaśniać wszystko. W sieci można znaleźć wywiad, którego udzieliła szablistka w marcu tego roku. Wywiad, w którym padają naprawdę mocne słowa i trudno się dziwić, że PZSzerm. zamierza dochodzić swoich praw przed sądem. Aleksandra Socha wyszła mąż za Amerykanina i faktycznie przepisy mówią o sytuacji “nabycia” przez zawodnika drugiego obywatelstwa. Wówczas może podjąć decyzję, który z krajów chce reprezentować. Tu jednak pojawia się pewien dysonans. Otóż “Julia” faktycznie nabyła obywatelstwo przy okazji ślubu z pierwszym mężem. Przed pięciu laty. W międzyczasie startowała w biało-czerwonych barwach i zdążyła się rozwieźć. Obecny małżonek, po którym przejęła nazwisko i z którym mają dwuletniego synka Henry’ego, to sprawa stosunkowo świeża. Z komunikatu PKOl wynika, że strony dążyły do sensownego rozwiązania sprawy i wszystko było na dobrej drodze, by się rozstać w zgodzie (mimo rzekomych żalów ze strony zawodniczki). A jednak na spokojnie się nie dało. Musiały paść oszczerstwa publiczne, musiało się rozlać… co? No właśnie, przecież nie mleko.

Może ja jestem inny, może anachroniczny. Lecz wychowywano mnie w etosie przywiązania do barw narodowych, do stania w pozycji “na baczność” podczas Mazurka Dąbrowskiego. Dlatego podziwiałem i gratulowałem Bartoszowi Kizierowskiemu, że oparł się pokusie finansowej zmiany obywatelstwa. Dlatego z pewnym niesmakiem (tłumionym jednak zrozumieniem dla chorych realiów wokół Polskiego Związku Snowboardu) przyjąłem informację o zmianie obywatelstwa przez Paulinę Ligocką i jej startach dla Niemiec. Nie wyobrażam sobie stać na podium prężąc pierś do orderów jednego dnia w dresie z Orłem, a drugiego z godłem innego kraju. To ja, lecz zdaję sobie sprawę, że nie każdy musi czuć przywiązanie do ojczyzny. Nie chcę tu uderzać w jakaś niepotrzebną patriotyczną nutę, bo każdy ma własne sumienie i to jego osobisty interes.

Socha to najbardziej utytułowana polska szablistka. W 2003 roku z Hawany przywiozła brąz mistrzostw świata. Zdobywała medale a nawet została mistrzynią Europy indywidualnie i w drużynie,  seryjnie odnosiła sukcesy na zawodach rangi Pucharu Świata. Wielokrotnie potrafiła wywalczyć złoto na czempionatach krajowych. Chwała jej za to. Ostatni poważny sukces datuje się na rok 2012. Od tamtego czasu nie wspięła się na podium imprezy rangi mistrzowskiej (a z takich rezultatów rozliczane są związki przed ministerstwem). Igrzyska w jej wykonaniu, mimo wielkich nadziei (szczególnie w Atenach 2004, kiedy była czołową szablą nie tylko Polski, ale i świata!), stanowiły rozczarowania i poczucie zmarnowanych szans i przygotowań.

Aleksandra Socha była żołnierzem Wojska Polskiego.

 

 

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez