Słodko-gorzki remis polskich szczypiornistek

Słodko-gorzki remis polskich szczypiornistek

Polskie piłkarki ręczne pożegnały się z mistrzostwami Europy. W stosunkowo niezłym stylu, bo zdołały wywalczyć remis z reprezentacją Niemiec, dzięki czemu przerwały długą serię porażek na imprezach tej rangi. No ale jednak – w tym meczu liczyło się zwycięstwo. Tylko one mogło przedłużyć szansę Polek na przejście do kolejnej fazy turnieju. To się niestety nie udało. 

Mecz z Niemkami rozpoczął się podobnie jak ten z Rumunią. Po raz kolejny rywalki naszych zawodniczek miały wielki problem ze skutecznością. W dużej mierze za sprawą świetnej dyspozycji bramkarki Weroniki Gawlik, która zatrzymała kilka mocnych rzutów. W tamtym momencie meczu polska ekipa naprawdę miała okazję odjechać Niemkom. Ale niestety – i ona nie błyszczała w ataku, przez co wynik cały czas nie był bezpieczny. Bo co to jest przewaga jednej, dwóch bramek?

Szczególnie nie najlepiej sytuacja wyglądała na kilka minut przed końcem pierwszej połowy. Otóż w ciągu parunastu sekund karę dwóch minut otrzymały dwie polskie zawodniczki: Marta Gęga oraz Karolina Kochaniak. Nasz zespół wygrywał wtedy 8:7, ale stało się jasne, że ten rezultat trudno będzie utrzymać. I faktycznie: za sprawą Luizy Schulze Niemki szybko doprowadziły do wyrównania. A dwie minuty później trafiły jeszcze raz, przez co do szatni schodziły z jednobramkowym prowadzeniem (9:8).

Obawialiśmy się, że niemieckie zawodniczki pójdą za ciosem, ale w drugiej połowie gra znowu się wyrównała. Wynik cały czas oscylował w okolicach remisu. Na minutę przed końcem spotkania Niemki prowadziły 21:20. Miały okazję powiększyć prowadzenie, ale skuteczną interwencją popisała się Gawlik. Pojawiła się zatem szansa, aby nasz zespół wyrównał stan rywalizacji. Udało się ją wykorzystać: po efektownej akcji piłkę do bramki skierowała Aleksandra Rosiak.

Cieszyć się czy nie?

I pięknie! Mieliśmy remis, do końca meczu pozostawało jeszcze niecałe pół minuty. A po tym, jak trener Niemców wziął czasu – trzynaście sekund. Jak wiemy: w oczach niektórych to całkiem sporo czasu. Spodziewaliśmy się więc, że Polki podejmą próbę odbioru piłki, ale… nic takiego nie miało miejsca. Polski zespół po prostu stał w miejscu, nie wyszedł do przodu. I czekał, aż rywalki oddadzą rzut. Czego zresztą nie zdążyły nawet zrobić. Można zatem powiedzieć, że podopieczne Arne Senstada zadowoliły się remisem.

Czy słusznie? No niby przerwały serię jedenastu porażek z rzędu na mistrzostwach Europy, co oczywiście cieszy. Ale z drugiej strony… przecież remis nic nam nie dawał. Można było zatem zaryzykować, zaatakować. Ba, trzeba było. Remis to przecież w naszej sytuacji grupowej naprawdę żadna pociecha. Może nastąpiło pewne nieporozumienie w szeregach polskiego zespołu, stąd ta pasywność? Nie wiemy.

Czy da się wyciągnąć jakieś plusy z tych zawodów? Cóż, nasze szczypiornistki, mimo zameldowania się na mistrzostwach Europy w osłabionym składzie, pokazały, że momentami są w stanie grać jak równy z równym z naprawdę mocnymi ekipami. Przyjechały po naukę, i naukę też otrzymały. Liczymy, że w przyszłości zobaczymy owoce pracy, jaka została wykonana w ciągu ostatnich dni. Potencjału na pewno polskim piłkarkom ręcznym nie brakuje.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Fan Kazimierza D.
Fan Kazimierza D.
6 miesięcy temu

Trzeba cieszyć się z tego remisu. Poziom piłki ręcznej w Polsce jest teraz na niskim poziomie,
Ta dyscyplina ma wyjątkowego pecha że do władzy dorwał się wybitnej klasy nieudacznik, chory na władzę pan Kraśnicki. Otoczył się starymi pierdołami wspominającymi “stare, dobre czasy”. Szkoda że siatkarze potrafią a te niemoty nic nie potrafią. Zmarnowali nieprawdopodobny potencjał ludzki.

Aktualności

Kalendarz imprez