Sky Brown. Dziecko pośród gwiazd

Sky Brown. Dziecko pośród gwiazd

Kiedy Usain Bolt i Michael Phelps bili historyczne rekordy w Pekinie, ona była niemowlakiem. Dwanaście lat później zadebiutuje na igrzyskach, a wraz z nią skateboarding. Bryluje nie tylko w sferze sportowej, ale również na social mediach, gdzie obserwuje ją ponad pół miliona osób. Sky Brown to już teraz celebrytka pełną gębą. Nic bowiem nie świadczy o statusie gwiazdy lepiej, niż bycie twarzą reklamową Nike, jak i udział w… Tańcu z Gwiazdami. 

Spróbujmy zacząć klasycznie: co wy robiliśmy w jej wieku? Cóż nie ma tu miejsca na porównania, bo każdy z nas z góry stoi na przegranej pozycji. Sky Brown ma jedenaście lat. Niecałe dwa tygodnie przed rozpoczęciem zawodów skateboardingu na igrzyskach w Tokio, będzie świętować dwunaste urodziny. A tuż po zdmuchnięciu tuzina świeczek, może stanąć na olimpijskim podium. Trudno się z tym równać.

Rodzice nazwali ją Sky, czyli niebo. Trzy lata młodszy brat nosi miano Oceanu. Oboje zawsze szeroko uśmiechnięci i z niezmiennie opaloną cerą. Choć ich ojciec jest Brytyjczykiem, na co dzień lawirują pomiędzy parkami w Los Angeles, a wybrzeżami Mizayaki. Kiedy robi im się gorąco, wskakują na deskę surfingową. Kiedy zimno, wracają na park skateboardowy. A że żyjemy w XXI wieku, wszystko co robią trafia na – prowadzone przez matkę – media społecznościowe. Niebo i ocean dosłownie rosną na naszych oczach. Sky Brown dla BBC:

Moim marzeniem jest to, abym wciąż podróżowała po świecie, jeździła na desce, surfowała i była dzieckiem. Szczególnie chciałabym też udać się do biednych krajów i pomóc dzieciom tam żyjącym.

Możesz wszystko

Nawet nie pamięta, kiedy po raz pierwszy wzięła deskę do ręki. Nauczyła się trzymać równowagę, pokonywać kolejne kroki, a po chwili już śmigała. W świat skateboardingu na dobre wprowadził ją ojciec. Wcześniej sama podkradała jego deskę i na przeciw wszelkim zakazom, jeździła na niej po mieszkaniu. Potem zaczęła oglądać filmiki instruktażowe na youtube, które pozwoliły jej na rozwijanie umiejętności na własną rękę. Choć na pewno nie traktowała tego w ten sposób, tylko jako dobrą zabawę. – Lubię latać wysoko. Robić obroty i kickflipy. I rzeczy, które robią chłopcy, bo mam wrażenie, że niektórzy z nich myślą, że dziewczyny nie potrafią tego, co oni. Chcę być tam gdzie oni i przesuwać granice dla młodych dziewczyn – mówi dla The Guardian.

Jej drugą smykałką jest surfing, który – przynajmniej na razie – traktuje jako hobby. Każdego dnia tuż po pobudce o piątej rano, razem ze swoim bratem i trenerem, udaje się na wybrzeże. Łapie falę, wykonuje akrobacje i jak sama podkreśla, cieszy się tym co robi. Obecnie nie planuje jednak kariery surfingowej. – Lubię je równie mocno, są super podobne. Ale to trochę tak jak pójść na ramen i lody. Jeśli zjesz sporo ramenu, nabierasz ochoty na lody. Kiedyś byłam lepsza w surfingu, ale ostatnio zaczęłam coraz więcej jeździć na desce. Zrobiłam też duży progres poprzez branie udziału w zawodach. I teraz chcę być coraz lepsza – tłumaczy w rozmowie z The Guardian.

Po raz pierwszy na zawodach wystartowała jako ośmiolatka w Vans US Open Pro Series. Pokazała się z dobrej strony, ale na sukcesy musiała jeszcze chwilę poczekać. Największe nadeszły w ubiegłym roku, w tym przede wszystkim trzecie miejsce na mistrzostwach świata. Mogło być jednak jeszcze lepiej, bo do finału weszła z najlepszym rezultatem  w stawce. Koniec końców musiała uznać wyższość trzynastoletniej Misugu Okamoto. – Jestem bardzo, bardzo zszokowana. Chciałam tylko bawić się jazdą i pokazać się z jak najlepszej strony. Nie mogę uwierzyć, że stanęłam na podium. To było świetne uczucie rywalizować z tyloma niesamowitymi dziewczynami z całego świata – mówiła po występie.

Skateboarding w Tokio zadebiutuje w programie letnich igrzysk olimpijskich. Zawody odbędą się w czterech konkurencjach, po dwóch na płeć: jazda w parku oraz na streecie. Sky specjalizuje się w tej pierwszej, w której zajmuje trzecie miejsce w światowym rankingu. Już teraz może być niemal pewna kwalifikacji olimpijskiej, bo trafi ona w ręce aż dwudziestu zawodniczek (szesnastu na bazie rankingu, trzech najlepszych z mistrzostw świata oraz przynajmniej jednej z kraju gospodarzy).

To niesamowite, ale o medal olimpijski powalczy dwunastoletnia dziewczyna, która zostanie tym samym najmłodszą reprezentantką Wielkiej Brytanii w historii. Ale tylko biorąc pod uwagę letnie igrzyska, bo na zimowych nikt nie może równać się z Cecilią Colledge, która podczas zawodów w Lake Placid w 1932 roku liczyła zaledwie jedenaście wiosen. Dotychczasowym rekordzistą letniej edycji jest natomiast pływaczka Margery Hinton (13 lat). Za najmłodszego olimpijczyka spośród wszystkich państw uznaje się natomiast Greka Dimitriosa Loundrasa, który podczas pierwszych nowożytnych igrzysk w Atenach w wieku 10 lat zdobył brązowy medal w ćwiczeniach na drążku.

Ojciec Sky jest Anglikiem, matka Japonką. W Tokio będzie reprezentować jednak barwy Wielkiej Brytanii. Powód? Mniejsza presja. – Wybraliśmy Wielką Brytanię, ponieważ mieliśmy wrażenie, że nie nakładali na nas specjalnego ciśnienia. Nie prosili, abyśmy jak najszybciej podjęli decyzję. Postawili sprawę jasno. Jeśli Sky nie będzie szczęśliwa, nie będzie się czuła komfortowo, możemy w każdej chwili się wycofać. To było dla nas bardzo ważne – mówił ojciec Sky w rozmowie z The Guardian.

Nowy świat

Żyje w innej rzeczywistość, niż jej rówieśnicy. Zwiedza świat, poznaje blaski i pewnie już pierwsze, cienie rozpoznawalności. Z drugiej strony większość dnia spędza na dworze, nie mając wzroku wlepionego w tablet, albo smartfona. Przez swój napięty harmonogram dnia, nie znajduje bowiem tyle czasu na zajęcia, które kolegom i koleżankom zajmują go nawet zbyt wiele. Choć jak sama podkreśla, również przepada za Netflixem i TikTokiem.

W 2018 roku wzięła udział w amerykańskiej edycji Tańca z Gwiazdami. Ale nie tej klasycznej, tylko wersji junior. Co to takiego? Spieszymy z tłumaczeniem. W zabawie biorą udział nastoletni (albo jeszcze młodsi) celebryci, którzy dobierają się w pary z tancerzami. Nad każdą z nich sprawuje pieczę opiekun, który prowadzi zajęcia taneczne i pełni rolę pewnego rodzaju trenera. Reszta nie różni się od klasycznej wersji programu. Co tydzień odpada jedna gwiazda, aż do wielkiego finału, kiedy telewidzowie wybierają najlepszych z najlepszych.

Podczas przygody w programie Sky miała zaledwie dziewięć lat i stworzyła duet z dwunastoletnim JT Churchem. Zdołała pokonać m.in aktora Milesa Browna znanego z serialu Blackish, albo syna Steviego Wondera, czy córkę Scottiego Pippena. Kwestię tego, czy dzieci powinny być bohaterami tego typu telewizyjnych spektakli, pozostawiamy Czytelnikom. Jednego możemy być jednak pewni: Sky pokazała, że tańczyć też potrafi. I to z uśmiechem na twarzy i presją miliona widzów przed odbiornikami. To właśnie ona wygrała pierwszą i jak na razie, ostatnią edycję młodzieżowego Tańca z Gwiazdami. Stacja ABC niecały rok po premierze zdecydowała się nie kontynuować emisji programu.

W ubiegłym roku natomiast Sky stała się jedną z twarzy reklamowych Nike. Możemy zaobserwować ją chociażby w spocie “Dream Crazier”. Rolę narratora pełni Serena Williams, a w ciągu półtorej minuty oprócz jedenastolatki, przewijają się takie postacie jak Caster Semenya, Megan Rapinoe i Simone Biles. Bez wątpienia słowa i motywacje młodej skateboardzistki idealnie wpasowują się w filozofię amerykańskiej firmy: – Jeśli ludzie zobaczą mnie, najmniejszą z dziewczyn, wykonującą najtrudniejszy trik, to każdy będzie mógł uwierzyć, że nie ma przed nim żadnych barier.

Tak jak wspomnieliśmy, Sky ma trzy lata młodszego brata, którego bez wątpienia również czeka medialna kariera. Ocean podziela podobne zainteresowania, co siostra, ale z drugiej strony: – Nienawidzę owadów, a on je uwielbia. Boję się pająków, gadów i innych stworzeń, a on podnosi je i goni mnie po pokoju, strasząc nimi. Ma osiem lat i potrafi być denerwujący – zaznacza Sky dla The Telegraph. Profil Oceana na Instagramie obserwuje 75 tysięcy osób. Młody sportowiec – a bardziej jego mama – chwali się na nim swoimi mięśniami brzucha, udzielając również rad co do treningów. Przy tym podobnie jak siostra, wrzuca zdjęcia i filmiki z zawodów, czy wszelkiego rodzaju talk show. Bo rodzeństwo Brown – zazwyczaj w duecie, jest zapraszane do nich nagminnie.

To nowa rzeczywistość. Masowe środki przekazu zapewniają nieograniczone możliwości, z których doskonale zdają sobie sprawę młodzi rodzice. Niektórzy nie tylko trenują swoje dzieci od najmłodszych lat, ale nadają im imiona, wyróżniające je z tłumu. Sky i Ocean nie są pierwsi, nie są jedyni. Ruszyła fala i chcąc, nie chcąc, jesteśmy skazani na podążanie jej nurtem. Z jednym nie wypada się jednak nie zgodzić: sukces dwunastoletniej dziewczyny na największej sportowej arenie świata, byłby czymś wiekopomnym.

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez