Skateboarding? To nie jest sport dla starych ludzi. Przynajmniej na igrzyskach

Skateboarding? To nie jest sport dla starych ludzi. Przynajmniej na igrzyskach

42 lata. To nie wiek zwyciężczyni rywalizacji skateboardowych zawodów w streecie kobiet czy okres, jaki minął, zanim sport ten dostał się na igrzyska. To łączna liczba lat wszystkich zawodniczek, które znalazły się na podium zawodów! Momiji Nishiya, reprezentantka gospodarzy, została oficjalnie czwartą najmłodszą mistrzynią olimpijską w historii igrzysk.

Medale dla dzieciaków

Mogło być jeszcze ciekawiej. Gdyby Nishiya zamieniła się miejscami z drugą Rayssą Leal z Brazylii, to ta wspięłaby się na czoło klasyfikacji najmłodszych zdobywców złotych medali. W dniu finału miała bowiem dokładnie 13 lat i 203 dni, o 127 dni mniej od Japonki. Starsza od nich była już brązowa medalistka, Funa Nakayama, kolejna Japonka. I ona jest jednak niepełnoletnia – na karku ma zaledwie 16 lat. Pisząc inaczej: dwie pierwsze w Polsce nadal chodziłyby do szkoły podstawowej. Trzecia byłaby gdzieś w połowie liceum. Kto wie, może po wakacjach będą właśnie w szkole chwalić się medalami.

Nishiya nie wyrosła znikąd – już w zeszłym roku na mistrzostwach świata zajęła drugie miejsce, pokonana jedynie przez inną ze swoich rodaczek, Aori Nishimurę. Trzecia była wtedy Leal, można więc było stawiać, że obie będą w gronie ścisłych faworytek w tej konkurencji. Deska lubi młodość, mówiła nam o tym zresztą Amelia Bródka, Polka mieszkająca w Stanach, która też na igrzyskach w skateboardingu wystąpi.

– Na każdych zawodach jest jakaś nowa dziewczyna, która ma może dwanaście-trzynaście lat i robi coś niesamowitego. Pierwszą zawodniczką, która była tak młoda i wszystko wygrywała, była Brighton Zeuner. Wtedy przyzwyczaiłam się do tego, że dzieci niczego się nie boją. Nigdy nie miały żadnej kontuzji i jak spadają z deski, to jakby nic im się nie dzieje. Przegrywanie z młodymi zawodniczkami mi nie przeszkadza – opowiadała.

Młodzież faktycznie zawładnęła więc streetem kobiet, choć warto dodać, że czwarta w tej konkurencji zawodniczka, Alexis Sablone, to z kolei… najstarsza zgłoszona do zawodów w streecie kobieta. Za niedługo skończy 35 lat, co oznacza, że jest o ponad dwie dekady starsza od dwóch pierwszych skaterek. W sporcie to różnica dwóch pokoleń. W życiu – jednego. Alexis śmiało mogłaby być matką każdej z dziewczyn, które ją wyprzedziły.

Abstrahując już od wieku, wypada dodać, że rywalizacja w streecie była dziś zresztą naprawdę znakomita i pełna emocji. Japończycy przeżyli chwilę nerwów, gdy w trakcie kwalifikacji do finału Nishimura, faworytka gospodarzy, miała problem z wylądowaniem trzech pierwszych trików, w czym „pomógł” jej uraz, którego nabawiła się niedawno na treningu. Nerwy jednak opanowała, ale ostatecznie była piąta. Leal – której kariera zaczęła się, gdy miała sześć lat, a niedługo potem przyciągnęła uwagę Tony’ego Hawka za sprawą swojego wideo, na którym wykonywała triki w… stroju wróżki – od samego początku jeździła niemal bezbłędnie, ale w kluczowym momencie zaliczyła upadek, który pozbawił ją szans na złoto.

Po nim, że wygrała, wiedziała już Nishiya. Ale i tak jeszcze pojechała, zaliczyła doskonale wykonany trik i tylko podkreśliła swoją dominację.

Gospodarze rządzą, choć… nie lubią deski

Street na igrzyskach należy do Japonii, reprezentanci gospodarzy imprezy zdobyli oba złota oraz brąz u kobiet. Brazylia ma za to dwa srebra. Te dwa kraje pokazały, że są liczącą się siłą w nowym dla igrzysk sporcie, jednak w ich bezpośredniej rywalizacji Kraj Kwitnącej Wiśni okazał się lepszy. Już wczoraj udowodnił to Yuto Horigome, zostając tym samym pierwszym skateboardowym mistrzem w historii igrzysk. On na desce stawał właściwie już jako niemowlak, jazdy uczył go ojciec, zafascynowany tym sportem. Dwie dekady później Horigome mógł świętować tytuł mistrza olimpijskiego.

To zresztą pewien paradoks, że Japończycy mają te dwa złota właśnie w tej konkurencji. W ich kraju street – a więc jazda po przeszkodach takich jak na ulicy, często trenowana właśnie w ulicznych warunkach – postrzegana jest wręcz jako wandalizm. Bardzo jej nie lubią, jest źle widziana wśród ogółu społeczeństwa, zakłóca bowiem spokój publiczny. Wspomniany już Tony Hawk pewnie by się z tym nie zgodził, ale wiemy, że Japończycy narodem są bardzo przepisowym. Więc deskorolkarze budzą raczej ich niechęć, nie szacunek. Ci najwidoczniej się tym jednak nie przejmują, skoro jeżdżą tak znakomicie.

Co do Horigome – gość ma 22 lata, więc do nastolatków już się nie zalicza, nadal jest to jednak całkiem młody gość i już w tym momencie skater, który przeszedł do historii. – Czuję wielki zaszczyt, że jestem częścią tego wszystkiego. Skateboarding zasłużył, by tu być. Jestem też bardzo szczęśliwy, że mogłem pokazać coś fajnego i cool poprzez mój występ na igrzyskach. Myślę, że dobrze bawili się przy tym nie tylko fani deski, ale i ludzie, którzy na co dzień się nią nie interesują. To dla mnie ważne – mówił.

I swoją drogą to chyba dobre podsumowanie kultury deskorolki. Gość zdobył złoto olimpijskie, ale w pierwszej kolejności nie mówi o nim, a o tym, że starał się czerpać z tego wszystkiego radość i dobrze się bawić, bo to było dla niego ważne. A złoto? No wpadło, niejako przy okazji. I jest tylko dodatkową nagrodą.

Podobnie podejdą do sprawy pewnie zawodnicy w drugiej olimpijskiej konkurencji. I tam znów młodość może być górą.

Do nieba?

Nie ulega wątpliwości, że największą gwiazdą olimpijskich zawodów w skateboardingu będzie Sky Brown, ledwie trzynastoletnia. Brytyjka, urodzona w Japonii, a mieszkająca na stałe w USA, stała się międzynarodową sensacją już kilka lat temu, gdy filmiki z jej trikami obiegły internet. Przez ten czas została już brązową medalistką mistrzostw świata (2019) oraz wygrała jedną z edycji X Games (w tym roku). Przy okazji zaliczyła kilka „pierwszych razów”, jak na przykład zostanie pierwszą kobietą, która wylądowała „frontside 540” na X Games.

W skrócie: to kolejna genialna nastolatka. A przy okazji również celebrytka. Brała już udział w programach telewizyjnych, choćby takich jak „Dancing With The Stars: Juniors” (zresztą wygrała), a teraz powstał też o niej film dokumentalny. W social mediach śledzą ją za te setki tysięcy osób. Jeśli dobrze pójdzie, możliwe, że zostanie również najmłodszą w historii mistrzynią olimpijską. 13. urodziny obchodziła bowiem ledwie dwa tygodnie temu. I już teraz jest ikoną swojego sportu.

– Będę jedną z najmłodszych osób w Tokio. Chcę pójść na całość, spróbować zrobić dobry wynik. Jeśli mi się uda, może zainspiruje trochę młodych dziewczyn. Myślę, że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak piękny jest skateboarding. Nie ma w nim żadnych limitów. Możesz wykazać się kreatywnością, dodawać elementy od siebie, kombinować z różnymi trikami. To sport, który daje wiele radości i możliwości. I taki, który możesz uprawiać wszędzie, niezależnie od tego, gdzie się znajdujesz. Skateboarding jest stylem życia, i za to go kocham. To mój styl życia, ale równocześnie taki, który jest dla każdego, bo każdy może jeździć na desce. Myślę jednak, że zasługuje na to, żeby być na igrzyskach. Tak, żeby zobaczył go cały świat – mówiła niedawno w trakcie spotkania z mediami, w którym braliśmy udział.

Sky Brown: Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak piękny jest skateboarding

Całkiem możliwe, że jej występ – tak jak te, które zaliczyły Nishiya i Leal – przejdą do historii zarówno igrzysk, jak i skateboardingu. Bo Sky stać na to, by zdobyć medal, nawet złoty. Czy to zrobi, przekonamy się czwartego sierpnia, bo wtedy odbywają się zawody w parku, jej koronnej konkurencji, w której startuje na co dzień. Jeśli jej się uda – faktycznie będzie wielką inspiracją dla dziewczyn na całym świecie. A nam pozostanie tylko popatrzyć smutno w PESEL i zapłakać nad tym, że stajemy się coraz starsi.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez