Siatkarki szukają nowego trenera. Jacek Nawrocki zrezygnował

Siatkarki szukają nowego trenera. Jacek Nawrocki zrezygnował

Jacek Nawrocki złożył rezygnację z funkcji trenera reprezentacji Polski Kobiet. Polski Związek Piłki Siatkowej przyjął wniosek Jacka Nawrockiego o rozwiązaniu umowy za porozumieniem stron – taki komunikat możemy przeczytać na oficjalnej stronie PZPS. Oznacza to, że po sześciu latach pracy Nawrockiego z reprezentacją kobiet, nasze siatkarki będą prowadzone przez nowego szkoleniowca. 

Jak ocenić kadencję Nawrockiego? Pod wieloma względami trzeba pozytywnie. To on wydobył naszą kobiecą reprezentację z zapaści, w której znajdowała się jeszcze kilka lat temu. Gdy obejmował stanowisko selekcjonera, o jakichkolwiek sukcesach nie było nawet co marzyć, a kadra znajdowała się na poziomie reprezentacji Peru, przegrywając na przykład z Portoryko. W dodatku stanął przed trudnym zadaniem – części uznanych już zawodniczek wypadało powiedzieć “do widzenia”, a na ich miejsce wprowadzić nowe, utalentowane pokolenie.

Nawrocki zrobił to w całkiem niezłym stylu. W dużej mierze jego zasługą jest fakt, że Polki na mistrzostwach Europy w 2019 roku walczyły o medale i choć ostatecznie zajęły czwarte miejsce, to i tak był ich najlepszy występ od lat. On też doprowadził reprezentację do srebra Igrzysk Europejskich. Nie udało się przy tym, co prawda, zakwalifikować się ani na mistrzostwa świata, ani na igrzyska olimpijskie, jednak wyniki osiągane przez tamte cztery lata i tak mogły zadowalać.

Tyle że w 2019 roku wiele się załamało. To wtedy – niedługo po mistrzostwach Europy – wybuchła sprawa “buntu” w kadrze siatkarek i listu, który wystosowały zawodniczki, a w którym informowały, że chcą zmiany trenera i nie wyobrażają sobie dalszej współpracy z obecnym szkoleniowcem. Do zmiany ostatecznie nie doszło, Nawrocki na stanowisku pozostał, a sprawę udało się jakoś załagodzić. W połączeniu z pandemią to wszystko sprawiło jednak, że gołym okiem dało się zauważyć, jak wypalił się ten związek. Ćwierćfinał niedawnych mistrzostw Europy niczego tu, oczywiście, nie zmienił.

Nawrocki z kadry odchodzi więc z jednej strony jako ktoś, kto okazał się całkiem niezłym budowniczym i nie bał się postawić na wiele młodszych zawodniczek, a z drugiej człowiek, który nie potrafił w pełni wykorzystać potencjału zbudowanej przez siebie ekipy, w dodatku po pamiętnym konflikcie z zawodniczkami (choć warto tu dodać, że na przestrzeni lat w kobiecej reprezentacji Polski – o czym często mówi się w kuluarach – naprawdę trudno wskazać trenera, który nie miałby podobnych problemów ze swoimi podopiecznymi).

Wszystko wskazuje jednak na to, że Nawrocki wiele na tym wszystkim nie straci. Trenerem nadal jest przecież uznanym, zwłaszcza z czasów pracy w Skrze Bełchatów, z którą odnosił sukcesy. Teraz prawdopodobnie, o czym mówi się od dawna, obejmie stanowisko szkoleniowca Chemika Police, a więc jednej z najlepszych kobiecych drużyn w naszym kraju. Oczywiście, sama jego osoba nie gwarantuje walki o najwyższe cele, ale czysto teoretycznie – patrząc na jego umiejętności – powinien się w Policach odnaleźć dobrze. Choć czasu na przygotowanie zespołu do rozgrywek ligowych nie ma dużo.

Dużo czasu nie ma też Polski Związek Piłki Siatkowej, któremu doszedł dodatkowy problem. Owszem, z Nawrockim raczej trudno byłoby zmierzać w stronę sukcesów, ale ledwie za rok odbędą się w Polsce i Holandii mistrzostwa świata, na których nadzieje kibiców wobec kobiecej reprezentacji będą zapewne stosunkowo duże. Tymczasem trzeba znaleźć trenera, który do tej imprezy zdoła to wszystko poukładać. Nawrocki – zgodnie z informacjami wypływającymi ze związku – miał być chętny, ale nie dostał zgody na trenowanie równocześnie klubu i kadry (a wiemy, choćby na przykładzie Vitala Heynena, że bywają wyjątki).

Tak więc PZPS musi szybko znaleźć trenera i to takiego, którego zawodniczki z miejsca zaakceptują. Na razie trudno stwierdzić, jaka opcja wchodzi w grę i czy będzie to raczej szkoleniowiec z naszego kraju, czy też ktoś z zagranicy. Lepszy scenariusz? Prawdopodobnie – choćby ze względu na potrzebę szybkiego przekonania do siebie siatkarek – ten drugi. O ile, oczywiście, uda się ściągnąć trenera z nazwiskiem i sukcesami na koncie, którego metody powinny gwarantować walkę o wysokie cele.

Wysokie, bo do tych absolutnie najwyższych naszej kadrze wciąż sporo brakuje. Choć znacznie mniej niż jeszcze sześć lat temu.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Insajder - disklajmer
Insajder - disklajmer
7 godzin temu

Przykro mi ale autor artykułu nie ma zbyt wielkiego pojęcia o żeńskiej siatkówce. Rzucę nieco tego i owego na poparcie swojej tezy. Pamiętajmy, że Nawrocki po pierwsze nigdy nie powinien stać się selekcjonerem siatkarek. Po pierwsze dlatego, że nie miał o trenowaniu kobiet pojęcia i sam się tego uczył od zera (kobiety grają inaczej, niż faceci), a to jest kadra, nie szkółka trenerska. Po drugie zaś obok niego chęć trenowania Polek zgłaszali naprawdę uznani szkoleniowcy, chodziły słuchy o poważnych nazwiskach typu Barbolini czu Guidetti. To tak jakby w nożnej mieć wybór między Brzęczkiem, a Kloppem/Guardiolą, w najgorszym razie Tuchelem i… Czytaj więcej »

Aktualności

Kalendarz imprez