Sensacja! Nadal pokonany na Roland Garros. Djoković rozegrał genialny mecz

Sensacja! Nadal pokonany na Roland Garros. Djoković rozegrał genialny mecz

Novak Djoković przeszedł dziś do historii. Stał się pierwszym człowiekiem, który dwukrotnie ograł Rafę Nadal na Roland Garros. Ograł, dodajmy, w fenomenalnym stylu. Choć Hiszpan nie odstawał. Obaj dali show co najmniej kilka razy lepsze od tego, co zgotowali Włosi z Turkami w meczu otwarcia Euro. To był mecz dwóch kosmitów. I aż szkoda, że tylko jeden z nich mógł zagrać w finale. Djoković zmierzy się w nim ze Stefanosem Tsitsipasem. 

Zaczęło się jak rok temu…

Na poprzednim French Open obaj spotkali się w finale. I tam Novak Djoković nie był w stanie rywalizować z Rafą Nadalem jak równy z równym. Hiszpan ograł go w trzech setach, zdobywając kolejny – już trzynasty – tytuł w tej imprezie, a 20 ogółem w swojej karierze. Tym razem drabinki splotły im się o jeden mecz wcześniej – w półfinale. Wiadomo, faworytem był Nadal. Z kimkolwiek by nie grał w Paryżu, tak właśnie by było. I pierwsze punkty zdawały się to tylko potwierdzać – to Rafa szybko wyszedł na prowadzenie, pewnie zmierzając do zwycięstwa w secie. Novak był bezradny, Novak nie nadążał, Novak znów, tak się wydawało, zmierzał do porażki.

Gdy sytuacja w secie była już wręcz beznadziejna – a Rafa wygrał pięć pierwszych gemów – Serb zaczął odrabiać straty. Hiszpana zdołał jednak przełamać tylko raz, a ten wcześniej zabrał mu dwa gemy serwisowe. Prosta matematyka mówiła nam, że Serb nie mógł wygrać tego seta i tak też się stało. Ten krótki moment, gdy Rafa był gorszy, zapowiadał nam jednak coś, co stało się w kolejnych partiach. Bo już wtedy dało się zauważyć, że u Nadala nie wszystko funkcjonuje tym razem tak, jak to zwykle ma miejsce na Roland Garros. Owszem, rotacja przy jego forehandzie wciąż była niesamowita… ale nie aż tak niesamowita. Serwis, który kilka lat temu znacznie poprawił tym razem nie dawał łatwych punktów. Owszem, Djoković jest jednym z najlepiej returnujących zawodników w historii, ale Nadal normalnie potrafił sobie z tym radzić.

Dziś nie do końca.

…a potem było zupełnie inaczej 

Od drugiego seta zaczął się popis. Magia tenisa. Zupełnie inny poziom. Mecz wykraczający poza typowe spotkania. Zaryzykujemy tezę, że nikt z grona tenisistów Next Gen – a Stefanos Tsitsipas i Sascha Zverev grali wcześniej w półfinale – nie byłby w stanie wejść na takie obroty. Nie grałby tak szybko. Z taką intensywnością. Tak dokładnie. Nie dobiegałby do takich piłek. Nie kontrowałby teoretycznych winnerów rywala. Rafa Nadal i Novak Djoković od drugiego seta rozpoczęli wojnę na wyniszczenie. Wojnę, którą mógł wygrać tylko jeden z nich. Nie było mowy o rozejmie, pakcie, pokoju.

To Hiszpan był początkowo w lepszym miejscu. Gdyby stosować nadal terminologię wojenną – najpierw zajmował pozycję na wzgórzu, a po pierwszym secie postawił dość solidny ostrokół. Djoković jednak zaczął go sukcesywnie, pal po palu, rozbierać. Przede wszystkim – doskonałymi returnami. To też nie tak, że Rafa nie był w stanie przełamać dziś Novaka. Był i zrobił to kilkukrotnie. Serb jednak odbierał gemy serwisowe Hiszpanowi jeszcze częściej. I właśnie returnu w dużej mierze w tym zasługa. Był dobrze mierzony, głęboki, utrudniał Rafie wejście w wymianę.

Doskonale też Djoković odnajdywał się w grze kątowej, niesamowicie funkcjonował choćby jego forehand po ciasnym skosie. Obaj toczyli fantastyczne wymiany, takie, które normalnie widuje się tylko w przerysowanych filmach fabularnych czy animacjach. Obaj też – bo jednak ostatecznie mają w sobie coś ludzkiego – popełniali błędy. Novak często w doskonałych sytuacjach zagrywał piłkę na Nadala. Rafa za to popełniał proste błędy, a w pewnym momencie – czując zmęczenie i, tak podejrzewamy, narastającą frustrację, zaczął próbować rozwiązań rzadziej u niego spotykanych, choćby skrótów. Żałował tego zwłaszcza w tie-breaku trzeciego seta, gdy walczyli o to, kto będzie prowadzić 2:1. Zagrał trzy skróty, w tym jeden przy piłce setowej. Wygrał tylko jedną z tych akcji i nie było to ta najważniejsza.

Djoković był o seta od finału.

Sześć gemów z rzędu 

Czwartego seta doskonale zaczął Nadal. Wciąż w obecności kibiców bo ci, mimo godziny policyjnej, mogli zostać na korcie. Zdecydował tak rząd, gdzie zadzwonił ktoś z francuskiej federacji, mający kontakty. Zresztą nie dziwimy się – gdyby fanów wtedy wyprosić z trybun, gotowi byliby pewnie zdemolować miasto. Emocje, jakie w nich buzowały, musiały być ogromne. Ale jeszcze większe w tej dwójce na korcie. Lepiej opanował je Rafa, to on zaczął czwartego seta od wygrania dwóch gemów. Prowadził więc z przełamaniem.

A potem nie był w stanie zrobić już nic. Przegrał sześć gemów z rzędu. To coś, co jemu po prostu się nie zdarza. Tym bardziej na Roland Garros. Tym bardziej w półfinale. Pojawiły się zresztą podejrzenia – szczególnie, że w przerwie zmieniał choćby skarpetki – że coś mogło być nie tak z jego stopami. Bo biegał nieco inaczej, skracał krok, nie był już tak mobilny. Nie wiemy, czy to potwierdzi, to raczej nie gość, który by się czymś takim tłumaczył. Do tej pory jednak obie jego porażki na Roland Garros (i jedno wycofanie z turnieju) spowodowane były w pewnym stopniu właśnie urazami. Może dziś też było podobnie?

Nie chcemy tu, oczywiście, umniejszać Djokoviciowi. Zagrał genialny mecz. Jeden z najlepszych w karierze, może najlepszy. Sam zresztą o tym mówił tuż po spotkaniu. – To najwspanialszy mecz, jaki rozegrałem na tych kortach. Atmosfera była fantastyczna, dodawało mi to energii, a tej potrzeba było mnóstwo. Dziękuję kibicom, wspomagaliście nam obu, to była bardzo cenna pomoc. Trudno opisać mi emocje, które towarzyszyły temu spotkaniu. Gra przeciw Rafie na korcie centralnym zawsze jest czymś specjalnym. 

W niedzielę o tytuł

Na kort centralny Novak wyjdzie w tym roku jeszcze raz. Żeby tego dokonać, musiał poświęcić ponad cztery godziny na walkę z Rafą. Walkę na największej możliwej intensywności. Ale i Stefanos Tsitsipas, grający wcześniej, sporo się napracował. Prowadził już 2:0 w setach z Saschą Zverevem, wygrał ostatecznie 3:2, żeby dojść do swojego pierwszego finału wielkoszlemowego. I trudno uwierzyć, że go wygra. Raz, że Djoković zdaje się być fenomenalnie dysponowany. Dwa, że w ostatnich latach “debiutanci” nie zwyciężają. Ostatnim, który wygrał swój pierwszy wielkoszlemowy finał był Marin Cilić na US Open w 2014 roku. Tyle tylko, że on grał… z innym debiutantem, Keiem Nishikorim.

Żeby odnaleźć gościa, który pokonał w swoim pierwszym finale tenisistę, który już był mistrzem, musielibyśmy się jednak cofnąć tylko kilka miesięcy dalej – do Australian Open 2014. Wtedy pierwszy tytuł wielkoszlemowy wygrał Stan Wawrinka. W finale pokonał Nadala, zmagającego się zresztą z urazem (choć Stan grał wspaniały turniej i w finale również nie zawodził). Od tamtej pory – pomijając Cilicia i Nishikoriego – w finale wielkoszlemowym debiutowali i przegrywali: Milos Raonic, Kevin Anderson, Dominic Thiem, Daniił Miedwiediew i Sascha Zverev. Trzech z tych gości grało zresztą już więcej niż jeden finał. Jedynym, któremu udało się zostać mistrzem, jest Thiem. Tyle tylko, że w meczu o tytuł pokonał… debiutującego w tej fazie Zvereva.

Statystyki nie są więc po stronie Tsitsipasa. Nie będzie też pewnie fakt, że Djoković ma dodatkową motywację. Jeśli wygra Roland Garros, zdobędzie drugi tytuł wielkoszlemowy w tym roku. I na pewno powrócą do niego marzenia o Kalendarzowym Wielkim Szlemie. Na Wimbledonie, jak wiemy, radzi sobie doskonale, a i US Open potrafił wygrywać w przeszłości wielokrotnie. Kto wie, może za kilka miesięcy będziemy świadkami historii. A przecież jeszcze po drodze są igrzyska i szansa na coś, czego dokonała tylko Steffi Graf – Złotego Szlema.

Oto, o co jeszcze walczy Novak Djoković.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Co?
Co?
3 miesięcy temu

Przecież Thiem wygrał US open niecały rok temu pierwszy raz. Czy ktoś kto pisze te artykuły o tenisie interesuje się hokejem?

Jam
Jam
3 miesięcy temu

Gdy sytuacja w secie była już wręcz beznadziejna – a Rafa wygrał pięć pierwszych setów …
Poprawcie proszę 😉 To było meczycho 🙂

Rafal
Rafal
3 miesięcy temu

Sensacja ?
Kto to pisze? . Redaktorki wy się znacie wogóle na tenisie ?

Aktualności

Kalendarz imprez