Ryan Lochte. Pływacki celebryta w drodze do Tokio

Ryan Lochte. Pływacki celebryta w drodze do Tokio

Przez lata pracował na miano zarówno wybitnego pływaka, jak i wielkiego błazna. Bite rekordy i zdobywane garściami medale od zawsze mieszały się u niego z głupimi wypowiedziami i regularnymi wizytami w telewizji rozrywkowej. Ryan Lochte pewnie zdążył przyzwyczaić się do takiej rzeczywistości, ale ostatnio budzi się jako trzydziestopięciolatek, mąż i ojciec dwójki dzieci. Jego ambicje pozostały jednak niezmiennie wysokie. Amerykański pływak uparcie nie przestaje marzyć o trzynastym medalu olimpijskim.

W pewnym momencie życia rozstał się ze w swoim intelektem. Co nawet bardziej prawdopodobne, ich drogi nigdy się nie zeszły. Według wielu Amerykanów Ryan Lochte to nikt inny, jak wielce utalentowany “frat boy”. Kto to taki? Kierując się miejskim słownikiem, mianem “frat boya” określamy pewnego siebie i zadufanego młodzieńca w wieku 18-30 lat. Weekendy (a może cały tydzień) spędza na piciu taniego piwa, podrywaniu licealnych dziewczyn i denerwowaniu każdego wokół. Zainteresowania? Brak, chyba że te wspomniane wcześniej.

Zatrzymajmy się w tym miejscu. Uwaga, przecież wciąż mówimy o dwunastokrotnym medaliście olimpijskim! Fakt faktem jeden z najwybitniejszych pływaków wszech czasów przez lata objawiał się w oczach kibiców jako beztroski imprezowicz. Możemy zrzucić to na kark specyficznego stylu bycia, uśmiechu przykutego do twarzy, mało treściwych odpowiedzi w wywiadach i aparycji godnej łobuza z amerykańskiego filmu o nastolatkach. Zawsze przykładał dużą uwagę do treningowego reżimu, zdobywał medale, bił rekordy, ale status celebryty stał się u niego równie mocny, co ten sportowca.

Słodki byt wiecznego dziecka przerwał dopiero wielki skandal z igrzysk w Rio de Janeiro 2016. Przypomnijmy, po zdobyciu złotego medalu w sztafecie 4×200 m dowolnym, Lochte razem z trzema kolegami z kadry udał się na nocną wyprawę. Alkohol (tanie piwo?) lał się strumieniami, a humory dopisywały. W drodze powrotnej do olimpijskiego ośrodka sportowcy zahaczyli jeszcze o pobliską stację benzynową. A potem kolejno: zdemolowali ubikację, szyld z logiem stacji i wdali się w awanturę z ochroną.

Lochte prawdopodobnie ze strachu, że ich akcesy przedostaną się do mediów, postanowił szybko przedstawić własną wersję wydarzeń. I tak cały świat obiegła szokująca wiadomość: czwórka amerykańskich pływaków została zaatakowana przez uzbrojonych napastników, którzy kazali im wysiąść z taksówki. Kłamstwo miewa jednak dobitnie krótkie nogi, szczególnie kiedy na “miejscu zbrodni” zamontowane jest dwanaście kamer. Wybuchł międzynarodowy skandal, a konsekwencje okazały się bezlitosne. Amerykanin w mgnieniu oka stracił czterech głównych sponsorów, w tym Ralph Lauren i Speedo oraz został zdyskwalifikowany ze startów na okres dziesięciu miesięcy.

Mleko się wylało, a tonący pływak zaczął chwytać się brzytwy. W wywiadzie dla telewizji Today kajał się, przepraszał, ale wciąż w pewnym stopniu trzymał się tworów swojej fantazji. Utrzymywał, że ochroniarze faktycznie wyciągnęli broń w jego kierunku i wykazywali się przesadną agresją. Do tego usilnie nie przyznawał się do kłamstwa, tylko powtarzał że zwyczajnie wyolbrzymił całą sprawę. Wyolbrzymiłem, wyolbrzymiłem. I tak w kółko.

Z czasem zamieszanie ucichło i wydawało się, że niesławny mistrz powoli wraca na właściwe tory. W 2018 roku Lochte postanowił jednak przebić samego siebie. Wrzucił na Instagrama zdjęcie, na którym siedząc wygodnie na wielkim fotelu, jest podłączony do kroplówki. Obok niego wyleguje się uśmiechnięta żona i w teorii wszystko gra: absolutna sielanka i relaks. Tak wydawało się bez wątpienia samemu pływakowi, jak i tysiącom obserwującym jego profil. Dożylne wstrzykiwanie jakiekolwiek substancji, nawet witamin jest jednak surowo zabronione. W ten niezdarny sposób sześciokrotny mistrz olimpijski wkopał się w kolejny dołek – Amerykańska Agencja Antydopingowa zawiesiła go na okres osiemnastu miesięcy.

*****

Alkohol stanął mu na drodze już w 2016 roku, a z czasem stał się jego stałym towarzyszem. To historia jak każda inna. Jeden drink tam, drugi tu, trzeci ówdzie. Przerwa od rywalizacji oznaczała więcej wolnego czasu, oglądanie zawodów w telewizji oznaczało frustrację, a ta prowadziła do sięgania po odtrutkę. Odtrutka pomagała, aż zaczęła pomagać coraz częściej. I w pewnym momencie pomagała tylko jednej osobie, a cała reszta była poszkodowana. Mogło skończyć się gorzej, ale zareagowali bliscy.

Prawnik Amerykanina stwierdził w 2018 roku, że okazyjne picie towarzyszyło jego klientowi już od dłuższego czasu, a problem nasilił się po skandalu w Rio. Bycie wrogiem publicznym numer jeden nie jest dla każdego. Lochte należy do typu osoby, która kuruje smutek uśmiechem i optymizmem. Nie zobaczysz łez. Ale i on poczuł na plecach ciężar. Z czasem stawał się nie do zniesienia, a w pewnym momencie doprowadził do myśli samobójczych: – Byłem w bardzo ciemnym miejscu. I nie wiedziałem, czy powinienem z niego wyjść. Chciałem po prostu schować się przed światem do końca życia – zdradził NBC Sports.

Po namowach rodziny trafił na odwyk, gdzie spędził sześć tygodni. Podobno problemy z alkoholem należą już do przeszłości. – Pomogło mi to zmienić spojrzenie na życie i zrozumieć co naprawdę jest istotne. Ważniejsze od pójścia do pubu i nawalenia się do nieprzytomności. Teraz wracam do domu, mam okazję pobawić się z dziećmi, pocałować i potrzymać za rękę moją żoną. To znaczy dla mnie wszystko – mówił dla USA Today.

Jego kolejnym grzechem było nieprzemyślane gospodarowanie gotówką. W emitowanym w listopadzie tego roku programie “Back to the game” zdradził prowadzącemu, że na jego koncie bankowym znajduje się zaledwie około dwóch tysięcy dolarów. Pytanie brzmi: co z pięcioma milionami, jakie rzekomo zarobił w ciągu kariery? Wyparowały. W gruncie rzeczy nikogo to nie dziwi. Drogie mieszkanie, samochód, rodzina, bardzo wysoki standard życia. To wszystko kosztuje, a po igrzyskach w Rio żaden sponsor nie dokładał się już do skarbonki.

Pamiętajmy również, że pływanie nie należy do najpopularniejszych i najbardziej dochodowych dyscyplin. Zarobki przekraczające milion dolarów zarezerwowane są tylko dla ścisłej elity. Rzeczywistość najlepszych piłkarzy, którzy w ciągu dziesięciu lat potrafią uzbierać fortunę, która bez problemu wyżywi kilka pokoleń, leży natomiast w strefie marzeń. To dodatkowo sport, który cierpi na olimpijski syndrom: swoje pięć minut przeżywa raz na cztery lata, a w międzyczasie nikt nie przykłada do niego większej uwagi.

Nie dziwi zatem, że osoba tak kochająca atencję i błysk fleszy, nieustannie chwyta się kolejnych pomysłów, jak znowu znaleźć się w centrum zainteresowania. Lochte to od lat stały gość wszelkich programów rozgrywkowych. Pierwszy przykład z brzegu: we wrześniu wziął udział w amerykańskiej edycji Familiady, gdzie razem z rodziną wygrał 25 tysięcy dolarów na rzecz akcji charytatywnych. Idźmy dalej. Big Brother? Zaliczony w styczniu. Taniec z gwiazdami? W flagowym produkcie telewizji ABC pływak pojawił się już w 2016 roku, tuż po olimpijskim skandalu. Cofając się o  kilka lat – w 2013 roku stacja E! wypuściła reality show z nim w roli głównej: What Would Ryan Lochte Do? Przez osiem liczących około dwudziestu minut odcinków amerykański pływak szukał żony, chwalił się niebanalną garderobą i rozczulał widzów swoją głupotą.

*****

Trzydzieści pięć lat na karku, ponad dziesięć kilogramów nadwagi i półtora roku przerwy od rywalizacji na najwyższym poziomie. Kiedy przelejemy te wszystkie składniki do jednej miski, efektem końcowym będzie koniec kariery. Jak się jednak okazuje, nie w tym wypadku. Ryanowi Lochte można wiele odmówić, ale jedno trzeba przyznać: gość naprawdę kocha pływanie i jest w tym piekielnie dobry.

Tuż po upływie półtorarocznej karencji, Amerykanin wystartował na mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. W wyścigu na 200 metrów stylem zmiennym stanął w szranki z zawodnikami młodszymi o ponad dziesięć lat, ale i tak nie dał im najmniejszych szans. Po pierwszej pięćdziesiątce delfinem nie znajdował się nawet w pierwszej trójce, ale kiedy przyszło mu płynąć grzbietem, szybko wysunął się na prowadzenie. Ostatecznie finiszował z czasem 1:57.76 – o ponad sekundę lepszym od drugiego na mecie, dwudziestoletniego Shaine’a Casasa.

Poczekaj… To było znacznie łatwiejsze dziesięć lat temu. Wróciłem do sportu, który kocham. Zawsze staram się tym bawić, traktować każde zawody tak samo, o to chodzi w pływaniu.  Jestem zadowolony, że udało mi się wygrać, ale przede mną masa pracy. Celem jest rok 2020 – oznajmił zdyszanym głosem tuż po wyścigu.

Lochte nie kryje olimpijskich ambicji, ale droga do igrzysk w przypadku amerykańskich pływaków bywa naprawdę wyboista. Mówimy w końcu o najmocniejszej pływackiej nacji na świecie, która talentem mogłaby spokojnie obdzielić pół Europy. Konkurencja jest piekielnie mocna. Jakby tego było mało, do igrzysk na każdym dystansie reprezentacje mają prawo wystawić zaledwie dwóch zawodników. Stany Zjednoczone chętnie posłałyby w bój trzech, czy czterech, a potem spróbowały zgarnąć komplet miejsc na podium, ale regulamin mówi jasno. Dwóch, nie więcej.

Całe szczęście, że Michael Phelps nie planuje kolejnego wielkiego powrotu. Koniec kariery najlepszego olimpijczyka w historii oznacza, że przed kolegami z kadry otwierają się wolne wakaty. W czasie kariery Phelpsa trzeba było bowiem pogodzić się z tym, że zgarnie on przynajmniej cztery kwalifikacje w wyścigach indywidualnych. Inna sprawa, że nowym dominatorem stał się Caeleb Dressel, który z pewnością będzie chciał wystartować w Tokio na 100 i 200 metrów stylem dowolnym oraz 100 i 200 metrów delfinem.

O niego Lochte martwić się jednak specjalnie nie musi. Specjalnością 35-latka od zawsze był styl zmienny (zarówno na 200, jak i 400 metrów). W Pekinie sięgnął też po złoty medal olimpijski w grzbiecie, ale czasy kiedy brał udział w tej konkurencji należą już do przeszłości. Prawdopodobnie spróbuje powalczyć również w kwalifikacjach na 200 metrów kraulem, ale akurat tu ciężko będzie mu pokonać młodszych rywali. Na końcu pozostaną również miejsca w sztafecie, o które może być zdecydowanie łatwiej.

Warto wspomnieć, że w 2016 roku Lochte wywalczył zaledwie dwie przepustki na igrzyska. Jedną w sztafecie, drugą na 200 metrów stylem zmiennym (drugie miejsce w krajowych kwalifikacjach za Phelpsem). Startował jeszcze na 400 metrów zmiennym i na 200 metrów kraulem, ale zajął kolejno trzecie i czwarte miejsce.

Rozum mówi jedno, serce drugie. Przez niemal cztery lata połowę spędził w zawieszeniu, a w międzyczasie zmagał się z szeregiem różnych problemów. Ostatni medal dużej imprezy zdobył właśnie w Rio, bo z powodu karencji nie miał okazji startować na mistrzostwach świata. Dodatkowo ma już 35 lat, co dla pływaka brzmi jak wyrok śmierci. Logika nie stoi po jego stronie, ale i tak trudno spisać go na straty. Ryan Lochte spróbuje powalczyć o medal na swoich piątych igrzyskach olimpijskich. I pewnie znowu będzie o nim głośno, nie tylko z powodów sportowych.

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez