Rozczarowanie. Medal w szpadzie nie dla nas. Polki tylko na szóstym miejscu

Rozczarowanie. Medal w szpadzie nie dla nas. Polki tylko na szóstym miejscu

Nie będziemy ukrywać, że to rozczarowanie. Nasze szpadzistki były faworytkami do podium w rywalizacji drużynowej. Ba, wiele zagranicznych serwisów sugerowało nawet, że to im przypadnie w udziale złoto. Na igrzyska jechały jako druga reprezentacja światowego rankingu. Indywidualnie niczego wielkiego nie osiągnęły, ale prezentowały się nieźle. Tyle że Estonki lepiej – i w solowych walkach, i dziś. 

Liczyliśmy, że nasze zawodniczki w składzie Ewa Trzebińska, Renata Knapik-Miazga i Aleksandra Jarecka z Estonkami spokojnie wygrają i awansują do fazy pucharowej. Choć równocześnie zdawaliśmy sobie sprawę, że na rywalki wbrew pozorom trzeba uważać. Te bowiem dobrze zaprezentowały się w rywalizacji indywidualnej – Katrina Lehis zdobyła brązowy medal, a Julia Beljajeva była w ćwierćfinale, w którym przegrała z Aną Marią Popescu. A Rumunka doszła aż do finału. Polki tymczasem indywidualnie nie wyszły poza drugą rundę.

Wiadomo jednak, że w drużynie tkwi nasza siła. Wielokrotnie nasze zawodniczki udowadniały, że kiedy przychodzi do turniejów drużynowych, potrafią zmobilizować się i pokonać każde rywalki na świecie – w marcu pokazały to choćby na Pucharze Świata w Kazaniu, wcześniej również zostając mistrzyniami Europy. Estonki, rozstawione z siódemką, miały więc być przeszkodą na drodze do celu, ale taką, która zostanie pewnie pokonana. Tym bardziej, że ich kadra miała jeden mankament – trzecia zawodniczka, Erika Kirpu, odstaje od swoich dwóch koleżanek. Na niej Polki miały punktować i przewagę uzyskaną w ten sposób wykorzystać.

Faktycznie zresztą tak było – Kirpu tylko raz nie przegrała swojego pojedynku. Przypomnijmy, że w trakcie meczu każda zawodniczka walczy z każdą – łącznie jest to dziewięć trzyminutowych pojedynków. Po pięciu z nich było jeszcze świetnie, nasze reprezentantki prowadziły już 14:10. Tyle że dziś ewidentnie w formie nie była Aleksandra Jarecka, która z całkiem niezłej strony pokazała się w rywalizacji indywidualnej. W szóstej rundzie Julia Beljajeva okazała się od niej dużo lepsza i Polki prowadziły już tylko jednym punktem. I ten wynik trzymał się również po kolejnym starciu – gdy Kirpu ewidentnie spięła się na ważne momenty rywalizacji i zremisowała z Knapik-Miazgą 3:3.

Polki musiały więc poradzić sobie z dwoma najlepszymi Estonkami. Ale to rywalki musiały nacierać, bo wciąż przegrywały.

I zrobiły to, zresztą bardzo skutecznie. Pech chciał, że Katrina Lehis wykorzystała słabszą formę Jareckiej i wygrała z nią dwoma punktami. Wszystko zależało więc od pojedynku Ewy Trzebińskiej i Julii Beljajevej. Jeśli Polki chciały wygrać, Ewa musiała okazać się lepsza od rywalki. A zaczęła… wprost fatalnie. Trzy pierwsze punkty powędrowały na konto Estonii. Było już 21:25 i właściwie traciliśmy nadzieję. I jedno musimy Trzebińskiej oddać – rezygnować nie miała zamiaru. Rzuciła się do ataku, odrobiła straty i wkrótce znów była bliska remisu. Ograniczał ją jedynie czas, musiała rzucić się do ataku. A gdy to zrobiła, Estonka dwa razy umiejętnie skontrowała. I tak to się skończyło.

Polki prowadziły w tym spotkaniu od drugiego do ósmego starcia. Przegrały jednak końcówkę, przed czym zresztą ostrzegał komentator TVP, mówiąc – już na początku spotkania – że walka potrwa tu do ostatnich sekund. Dokładnie tak się stało, a w tych ostatnich sekundach lepsze okazały się Estonki. Krzyk radości Beljajewej w pustej hali poniósł się echem. A my żałowaliśmy jedynie, że to krzyczała ona, a nie Ewa Trzebińska.

Polska – Estonia 26:29

Ewa Trzebińska – Katrina Lehis 1:1
Renata Knapik-Miazga – Julia Beljajeva 3:2
Aleksandra Jarecka – Erika Kirpu 3:2
Renata Knapik-Miazga – Katrina Lehis 3:3
Ewa Trzebińska – Erika Kirpu 4:2
Aleksandra Jarecka – Julia Beljajeva 2:5
Renata Knapik-Miazga – Erika Kirpu 3:3
Aleksandra Jarecka – Katrina Lehis 2:4
Ewa Trzebińska – Julia Beljajeva 5:8

Na poprawę nastrojów dodać można jedynie, że w meczach o lokaty, Polki wygrały z Rosjankami. Amerykanki już jednak okazały się za mocne – a i nasze reprezentantki, przyznajmy to, dość zrezygnowane. Ostatecznie skończyły więc rywalizację na szóstym miejscu. Co najmniej o trzy lokaty niżej, niż na to liczyliśmy…

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez