Roland Garros 2020: Iga Świątek wchodzi z buta

Roland Garros 2020: Iga Świątek wchodzi z buta

Jak zatrzeć nieszczególne wrażenie po nieudanym występie? Pojechać na kolejny turniej i rozbić w nim finalistkę sprzed roku? Ba, łatwo napisać! Faktycznie jednak łatwo, bo właśnie taki scenariusz Iga Świątek zrealizowała w I rundzie French Open, pokonując Markétę Vondroušovą 6:1, 6:2.

Roland Garros 2020 to trzeci Wielki Szlem sezonu. Przed przerwą spowodowaną pandemią mieliśmy Australian Open, już po niej nie odbył się Wimbledon, a w rozegranym niedawno US Open Iga zaprezentowała się nie najgorzej i dotarła do trzeciej rundy, gdzie odpadła z późniejszą finalistką, Wiktorią Azarenką. Z Nowego Jorku wróciła do Europy. Wystartowała w Rzymie, ale tam już czegoś zabrakło (odpadła w I rundzie po porażce z Arantxą Rus z Holandii).

“Halo, Ziemia!” – chciało się powiedzieć, bo WTA Rzym to była jej pierwsza konfrontacja na mączce. Wróciła do Warszawy, przetrenowała swoje, by pojechać do Paryża z inną, odświeżoną głową. Po przyjeździe pogoda w stolicy Francji nie miała wiele wspólnego z tradycyjną wiosną, kiedy to zwyczajowo światowa elita zjawia się na kortach Rolanda Garrosa. Przełom września i października nad Sekwaną tymczasem nie rozpieszcza, deszcze, wiatry… Dziś Iga wyszła na kort w długich spodniach.

Ten pierwszy mecz może mieć wielkie znaczenie dla pewności siebie. Zagrała go w stylu, który chyba należy uznać za znakomity. Bo z kim, jak z kim, ale z jedną z faworytek wygrać to jedno, ale odebrać jej wszystkie argumenty? Czeszka w ubiegłym roku przeszła przez turniej jak burza i dopiero w finale zatrzymała się na Ashleigh Barty. Vondrousova ma 21 lat i w tym felernym dla Igi Rzymie przeszła przez ćwierćfinał i odpadła w kolejnej fazie. To Markéta Vondroušová określana była mianem faworytki dzisiejszego meczu i trudno się temu dziwić.

Niewiele brakowało a na dzień dobry Świątkówna zostałaby przełamana, ale wybroniła dwa break pointy. Od razu poszła za ciosem i przełamała rywalkę, by po chwili znów wygrać własne podanie. Zrobiło się 3:0, ale wiadomo, że ten wynik jest bardziej zdradliwy niż 2:0 w futbolu. Iga jednak nie pozwoliła sobie na dekoncentrację. Grała konsekwentnie i po prostu mądrze. Pierwszy set wygrany w niespełna pół godziny 6:1 również o niczym nie przesądzał, bo aby awansować trzeba wygrać dwa sety, to oczywiste. Ale druga partia dziś w Paryżu nie trwała dużo dłużej niż pierwsza. Po przełamaniach w gemach nr 1, 3 i 4, 34 minutach to Polka schodziła z kortu zwycięska. W statystykach zawodniczki Legii Warszawa próżno szukać asów, ale też nie ma żadnego podwójnego błędu. Popełniła jednak więcej niewymuszonych błędów (19:15), ale zagrała aż 23 winnery, przy siedmiu Czeszki.

W drugiej rundzie turnieju tegoroczna maturzystka napatoczy się na 34-letnią Su-Wei Hsieh z Tajwanu, która ma w dorobku choćby zwycięstwa deblowe w Wimbledonie 2013 i French Open 2014.

DARIUSZ URBANOWICZ

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez