Remco nie oddał koszulki. Evenepoel zwycięzcą Tour de Pologne

Remco nie oddał koszulki. Evenepoel zwycięzcą Tour de Pologne

Już wczoraj pisaliśmy, że Tour de Pologne w praktyce zostało rozstrzygnięte. Remco Evenepoel na królewskim etapie w Bukowinie pojechał bowiem jak po swoje. W wyścigu, który w ostatnich latach rozstrzygał się na sekundy, Belg wygrał o niemal dwie minuty. To deklasacja, inaczej nie da się tego nazwać. Zanim jednak o Remco, napiszmy o jego zespołowym koledze. 

Nogi i głowa

Znacie Davide Balleriniego? Jeśli nie interesujecie się kolarstwem na co dzień, zapewne możecie nie kojarzyć nazwiska Włocha, choć ten miał już wcześniej na swoim koncie trochę zwycięstw. Sęk w tym, że żadne nie było do tej pory na poziomie World Touru. Dziś zanotował pierwsze. Choć warto wspomnieć, że zanim doszło do sprinterskiego finiszu, obejrzeliśmy całkiem ciekawy etap.

Długo z przodu trzymała się bowiem kilkuosobowa ucieczka, w której jechał też Przemysław Kasperkiewicz. Harcownicy ciężko pracowali na początkowych podjazdach i utrzymywali przewagę nad resztą peletonu. Sęk w tym, że trasa dzisiejszego etapu wyliczona była tak, że im bliżej mety, tym mniej było na niej trudności. Peleton mógł więc spokojnie kontrolować sytuację. Najbardziej zależało na tym, oczywiście, grupie Deceuninck-Quick Step, która za zadanie miała doprowadzić Remco Evenepoela bezpiecznie i bez czasowych strat do mety.

Na kilka kilometrów przed końcem etapu wszyscy kolarze jechali już razem. Trzy pętle po krakowskich Błoniach stały się w tym momencie preludium do tego, na co wszyscy czekali – walki o etapowe zwycięstwo. I trzeba przyznać, że naprawdę warto było na finisz poczekać. Bo obejrzeliśmy na nim walkę sprinterów, jakiej nie powstydziłyby się największe wyścigi.

Długo wydawało się, że wygra w niej Pascal Ackermann. Zawodnik grupy BORA-hansgrohe w Polsce już zwyciężał, jest świetnym sprinterem i doskonale wystartował na ostatnich kilkuset metrach. Sęk w tym, że na pierwsze miejsce wyszedł być może… nawet za wcześnie. Znakomicie za to wykalkulował wszystko wspomniany Ballerini. Włoch na finiszu przesuwał się z dalszej pozycji, odnajdując luki w grupie kolarzy. Później przytrzymał się na kole Niemca, a gdy ruszył do przodu, pozostawił wszystkich z tyłu.

Na mecie palcem wskazującym pokazywał na swoją głowę. Słusznie. Bo etap wygrał nie tylko tym, co miał w nogach, ale też znakomicie wręcz przemyślanym zachowaniem na ostatnich metrach.

Remco rozniósł konkurencję

Nie było wątpliwości, kto był najlepszym kolarzem tego wyścigu. Remco Evenepoel ma dopiero 20 lat, a na koncie już całkiem sporo sukcesów – w tym medal mistrzostw świata. Dziś dołożył kolejny, wygrywając klasyfikację generalną Tour de Pologne. Choć tak naprawdę wszystko rozstrzygnęło się już wczoraj, gdy – jak wspomniano – na królewskim etapie kompletnie ograł wszystkich znacznie bardziej doświadczonych rywali.

Dziś Evenepoel po prostu musiał dojechać do mety w głównej grupie. I zrobił to – na spokojnie, bez szaleństw i niepotrzebnych ataków. Wczorajsze zwycięstwo etapowe dedykował koledze z grupy, Fabio Jakobsenowi, który po kraksie z pierwszego etapu wraca do zdrowia. Po tym, jak dziś udało mu się dowieźć własny triumf do mety, przyznać trzeba, że dla Deceuninck-Quick Step tegoroczny Tour de Pologne był cholernie… dziwny.

Bo zaczęło się przecież od wypadku, w którym jeden z ich najbardziej utalentowanych zawodników omal nie zginął. Paradoksalnie – Fabio Jakobsen wygrał tamten etap po dyskwalifikacji Dylana Groenewegena. Potem Remco pojechał po żółtą koszulkę, zgarniając też etapowe zwycięstwo. A na końcu Belg wygrał wyścig, a w Krakowie triumfował Ballerini. Gdyby zapytać o wrażenia z Polski szefa tej ekipy, pewnie miałby problem w tym, by jednoznacznie je określić. Zresztą nie dziwilibyśmy się mu specjalnie.

Polskie akcenty

Liczyliśmy na starcie Tour de Pologne, że po zwycięstwo pojedzie Rafał Majka. “Zgred” ostatecznie wylądował na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej, ale to i tak całkiem niezły wynik. Dwa miejsca za nim uplasował się za to – i to już pewne zaskoczenie – Kamil Małecki z CCC Team. Dla 24-latka to naprawdę dobry wynik, który może mu pomóc w walce o pozostanie w peletonie w kolejnym sezonie.

Nie tylko oni jednak się wyróżnili. Dwie z czterech koszulek dla liderów klasyfikacji wpadły bowiem w polskie ręce. Koszulkę najaktywniejszego zawodnika zgarnął Maciej Paterski, który na dwóch pierwszych etapach wybrał się w ucieczki. Najlepszym góralem został za to Patryk Stosz. Obaj jechali w barwach reprezentacji Polski, a ich wyniki trzeba uznać za więcej niż zadowalające.

Gdybyście więc zapytali nas, jaki był to wyścig, odpowiedzielibyśmy, że zaczął się tragicznie, a kończył magicznie. I dobrze, że tak się stało. Tour de Pologne zasługuje przecież na wielkie emocje.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez