Czy polskie wiosła wywalczą w Tokio kolejne olimpijskie medale?

Czy polskie wiosła wywalczą w Tokio kolejne olimpijskie medale?

W XXI wieku mało rzeczy w sporcie jest tak pewnych, jak medal reprezentantów Polski w wioślarstwie podczas igrzysk olimpijskich. Czy znakomitą serię uda się podtrzymać także w Tokio? Wiele wskazuje na to, że są podstawy do ostrożnego optymizmu. Niedawne mistrzostwa Europy w Lucernie biało-czerwoni zakończyli z czterema medalami na koncie, a wcale nie była to dla nich docelowa impreza w tym sezonie.

Paradoks całej sytuacji polega na tym, że o polskich wiosłach w ogóle rzadko mówi się w kontekście innym niż igrzyska. Ale kiedy już dochodzi do najważniejszych zawodów czterolecia, to na wodzie regularnie pojawiają się kolejni bohaterowie. W ostatnich latach boom na wioślarstwo rozpoczął się od Roberta Sycza i Tomasza Kucharskiego. Eksportowa dwójka podwójna sięgała po złoto igrzysk w 2000 i 2004 roku. Dzięki temu przebiła się do masowej świadomości, stanowiąc inspirację dla wielu dzisiejszych reprezentantów.

Rrobert Sycz i Tomasz Kucharski – podwójni mistrzowie olimpijscy.

Do igrzysk przygotowujemy się przez cztery lata, około 240 dni w roku, trzy do pięciu godzin dziennie

– zdradził już po zakończeniu kariery Kucharski. O nieco mniej znaczących wioślarskich sukcesach słyszymy dużo rzadziej, a przecież co roku najlepsi zawodnicy świata rywalizują w ważnych zawodach. Czasami dobre wyniki osiągane na nich pozwalają im zbudować pozycję nie tylko w środowisku, ale także wśród mniej rozeznanych w temacie widzów.

Doświadczyli tego złoci medaliści z Pekinu – Adam Korol, Marek Kolbowicz, Konrad Wasielewski i Michał Jeliński. Za sprawą komentarza Dariusza Szpakowskiego na zawsze zapisali się w historii jako “dominatorzy, terminatorzy”. Jednak oprócz najcenniejszego medalu igrzysk w 2008 roku czterokrotnie zdobywali też mistrzostwo świata i przez trzy pełne sezony pozostawali niepokonani.

Naprawdę trzeba się mocno napocić, żeby dojść do olimpijskiej formy. To są setki treningów, często długich i monotonnych. Podczas nich bolą dupa i ręce, dłonie pieką, a odciski się rozrywają. Oto najcięższe chwile w okresie przygotowawczym

– opowiadał Adam Korol w rozmowie z Weszło. Lata lecą, ale to się nie zmienia – codziennie życie wioślarzy to nie bułka z masłem. Dalekie wyjazdy i długa rozłąka z rodziną to tylko niektóre z najtrudniejszych aspektów przygotowań do każdego sezonu.

Te wszystkie poświęcenia odbywają się właśnie w imię igrzysk. Wioślarstwo cały czas jest w Polsce dyscypliną niszową – nie tak popularną, jak choćby w Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii czy Niemczech. Tylko za naszą zachodnią granicą wioślarskie licencje posiada ok. 80 tysięcy zawodników. W Polsce zaledwie półtora tysiąca. W tym świetle powtarzalność wioślarskich sukcesów zasługuje chyba na jeszcze większe uznanie.

Tym bardziej że sportowe życie nie znosi pustki. W 2016 roku komentujący olimpijskie zmagania w Rio Dariusz Szpakowski wypatrzył na wodzie nowe “dominatorki, terminatorki” z dwójki podwójnej. Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj były poza zasięgiem konkurentek, ale okazało się, że wywalczony w wielkim stylu złoty medal był podsumowaniem ich bogatych karier. Dziś obie poświęcają się życiu rodzinnemu i deklarują, że na stałe odstawiły wiosła w kąt.

Czwórka do zadań specjalnych

Mimo wszystko przed Tokio są jednak pewne podstawy do optymizmu. W ostatnich miesiącach rewelacyjnie spisywała się zwłaszcza żeńska czwórka podwójna. Katarzyna Zillmann, Marta Wieliczko, Maria Springwald i Agnieszka Kobus-Zawojska stworzyły wybuchową mieszankę młodości z doświadczeniem. Dwie ostatnie znają smak olimpijskiej rywalizacji i mają już na koncie brąz igrzysk w Rio. Dwie pierwsze w tym samym roku zdobywały z kolei złoto mistrzostw świata w czwórce w kategorii młodzieżowej.

W 2018 roku na tak zestawioną żeńską czwórkę nie było mocnych. Polki najpierw sięgnęły po złoty medal mistrzostw Europy, a potem w wielkim stylu zdobyły mistrzostwo świata. W najważniejszym starcie sezonu pokazały zimną krew – prowadziły od startu do mety i wygrały z ogromną przewagą, zdobywając jedyne złoto dla Polski na tej imprezie.

Jesteśmy taką osadą, że lepiej pływamy, gdy mamy nóż na gardle. (…) Nie boimy się presji, bo ona nas mobilizuje. Czym trudniejszy bieg, tym lepiej płyniemy

– tłumaczyła po powrocie do kraju Agnieszka Kobus-Zawojska.

Postawę polskiej osady doceniono także na scenie międzynarodowej. Polki w Berlinie otrzymały prestiżowe wyróżnienie przyznawane co roku przez Międzynarodową Federację Wioślarską (FISA) – zostały uznane żeńską osadą roku. Dla polskiego wioślarstwa to dopiero drugie tego typu wyróżnienie w historii – trzy lata wcześniej triumfowały Fularczyk-Kozłowska i Madaj.

Od prawej Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Springwald , Katarzyna Zillmann.

Nie byłoby tych wyróżnień i medali dla żeńskiej czwórki, gdyby nie nowy trener. Jakub Urban przejął żeńską kadrę po igrzyskach w Rio. Marcin Witkowski – główny architekt dotychczasowych sukcesów – nieoczekiwanie przyjął ofertę z Niemiec i dziś pracuje z tamtejszymi zawodniczkami, które są jednymi z głównych konkurentek właśnie między innymi żeńskiej czwórki.

Czas eksperymentów się skończył. (…) Zmian w osadach nie będzie – pod warunkiem, że zawodniczki będą potwierdzać poziom. Chcemy zagwarantować im spokojną głowę, żeby skupiły się na kwalifikacji olimpijskiej, bo to w kolejnym roku będzie najważniejsze

– zdradził przez rozpoczęciem sezonu Urban, któremu na co dzień pomaga między innymi Michał Kozłowski – prywatnie mąż Magdaleny Fularczyk-Kozłowskiej. Praca trenera żeńskiej kadry jest powszechnie doceniana – w styczniu podczas tradycyjnego Noworocznego Spotkania Polskiej Rodziny Olimpijskiej odebrał wyróżnienie dla “Trenera Roku”.

Zakończone w pierwszy weekend czerwca wioślarskie mistrzostwa Europy przyniosły jednak kilka nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Największą negatywną niespodzianką było dopiero czwarte miejsce żeńskiej czwórki podwójnej. Dla naszej eksportowej osady był to jednak dopiero pierwszy start w tym sezonie. Głównym celem pozostaje wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej. Najłatwiej zrobić to poprzez mistrzostwa świata, które pod koniec sierpnia rozpoczną się w austriackim Linzu.

Sto lat polskich wioseł

Wcześniej dojdzie jednak do ważnej imprezy w Poznaniu, gdzie od 21 do 23 czerwca odbędą się regaty Pucharu Świata. Zawody przyciągną światową czołówkę, ale będą też pierwszą częścią obchodów stulecia Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich. Po Polskim Komitecie Olimpijskim, Polskim Związku Lekkiej Atletyki i Polskim Związku Piłki Nożnej to najstarsza tego typu organizacja w kraju.

Od niedawna nasi najlepsi reprezentanci mogą trenować z większym spokojem. Przynajmniej do końca igrzysk partnerem PZTW będzie Enea, a poszczególni zawodnicy systematycznie trafiają do kolejnych programów stypendialnych. Wioślarstwo jest najliczniej reprezentowaną dyscypliną w programie KGHM “Miedziane Rywalizacje”. Aż 22 przedstawicieli posiada także w programie Team 100, a żeńska czwórka podwójna może liczyć na wsparcie Totalizatora Sportowego.

Wioślarstwo jest strategiczną dyscypliną dla Ministerstwa Sportu i Turystyki. Ci, którzy zdobywają medale na imprezach mistrzowskich w roku przedolimpijskim, liczą się później na igrzyskach. Myślę, że tak będzie również z polskimi wiosłami. Bardzo się cieszymy, że po raz kolejny wśród medalistów wioślarskiej imprezy mistrzowskiej są przedstawiciele programu Team 100. Nic nie stoi na przeszkodzie, by po mistrzostwach świata tę listę jeszcze rozszerzyć

– przekonywał witający powracającą z mistrzostw Europy kadrę wiceminister i podsekretarz stanu w MSiT Jan Widera.

 

Mirosław Ziętarski, Fabian Barański.

W gronie medalistów nie brakowało pozytywnych zaskoczeń. Złoto wśród męskich dwójek podwójnych wywalczyli Mirosław Ziętarski i Fabian Barański. Ten pierwszy to srebrny medalista mistrzostw świata i Europy z 2017 roku, jednak wtedy pływał z Mateuszem Biskupem. Tym razem jego dotychczasowy partner został oddelegowany do czwórki, a do dwójki nieoczekiwanie wskoczył 20-letni Barański – srebrny medalista ubiegłorocznych mistrzostw Europy w gronie młodzieżowców.

Wiadomo, że w Poznaniu podczas Pucharu Świata w jednej osadzie z Ziętarskim znów popłynie Biskup, jednak przed kolejnymi sytuacjami sprawa jest otwarta. Trenerzy podkreślają, że chcą zapewnić olimpijską przepustkę nie tylko dla dwójki podwójnej, ale także dla czwórki, która w nowym składzie tym razem nie zakwalifikowała się do finału mistrzostw Europy, ale w poprzednim sezonie potrafiła na tej samej imprezie wywalczyć brąz.

Kolejne cele i plany przyniesie sezon. Część zawodników – zwłaszcza w kategorii lekkiej – zmagała się ostatnio z problemami zdrowotnymi. Weronika Deresz – dwukrotna medalistka mistrzostw świata – podczas zimowego zgrupowania zerwała więzadła w kolanie, ale na najważniejsze zawody sezonu ma być gotowa. Stopniowo na coraz wyższe obroty mają wchodzić także ci, którzy nieco wolniej rozpoczęli ten sezon.

Sternicy PZTW liczą na dziewięć kwalifikacji olimpijskich. To optymistyczny plan, bo nigdy w historii polskiego wioślarstwa nie udało się wywalczyć takiej liczby przepustek. Podczas mistrzostw świata w niektórych konkurencjach zakwalifikuje się nawet osiem najlepszych osad. Z realną oceną potencjału naszych zawodników w kontekście olimpijskich medali trzeba się wstrzymać właśnie do tej imprezy.

Ubiegłoroczne mistrzostwa świata zakończyliśmy tylko z jednym medalem – złotem żeńskiej czwórki podwójnej, jednak w Bułgarii część reprezentantów zmagała się z zatruciem pokarmowym. Tym razem stawka będzie większa niż medale, ale na szczęście w roku stulecia polskiego wioślarstwa na horyzoncie pojawiają się utalentowani zawodnicy młodego pokolenia, którzy dają nadzieję na kolejne sukcesy w całkiem nieodległej przyszłości.

 

 

Medale Polaków na igrzyskach olimpijskich

Amsterdam 1928
3. Leon Birkholc, Franciszek Bronikowski, Edmund Jankowski, Bernard Ormanowski, Bolesław Drewek (czwórka ze sternikiem mężczyzn, M4+)

Los Angeles 1932
2. Jerzy Braun, Janusz Ślązak, Jerzy Skolimowski (dwójka ze sternikiem mężczyzn, M2+)
3.  Henryk Budziński, Jan Krenz-Mikołajczak (dwójka bez sternika mężczyzn, M2-)
3. Jerzy Braun, Edward Kobyliński, Janusz Ślązak, Stanisław Urban, Jerzy Skolimowski (czwórka ze sternikiem, M4+)

Berlin 1936
3. Roger Verey, Jerzy Ustupski (dwójka podwójna mężczyzn, M2x)

Helsinki 1952
3. Teodor Kocerka (jedynka mężczyzn, M1x)

Rzym 1960
3. Teodor Kocerka (jedynka mężczyzn, M1x)

1980 Moskwa
2. Małgorzata Dłużewska, Czesława Kościańska (dwójka bez sternika kobiet, W2-)
3. Grzegorz Nowak, Adam Tomasiak, Ryszard Stadniuk, Grzegorz Stellak, Ryszard Kubiak (czwórka ze sternikiem, M4+)

Barcelona 1992
3. Kajetan Broniewski (jedynka mężczyzn, (M1x)
3. Wojciech Jankowski, Maciej Łasicki, Jacek Streich, Tomasz Tomiak, Michał Cieślak (czwórka ze sternikiem, M4+)

2000 Sydney
1. Robert Sycz, Tomasz Kucharski (dwójka podwójna wagi lekkiej mężczyzn, LM2x)

2004 Ateny 
1. Robert Sycz, Tomasz Kucharski (dwójka podwójna wagi lekkiej mężczyzn, LM2x)

Pekin 2008
1. Konrad Wasielewski, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński, Adam Korol (czwórka podwójna mężczyzn, M4x)
2. Paweł Rańda, Miłosz Bernatajtys, Bartłomiej Pawełczak, Łukasz Pawłowski (czwórka bez sternika wagi lekkiej mężczyzn, LM4-)

Londyn 2012
3. Magdalena Fularczyk, Julia Michalska (dwójka podwójna kobiet, W2x)

Rio de Janeiro 2016
1. Magdalena Fularczyk-Kozłowska, Natalia Madaj (dwójka podwójna kobiet, W2x)
3. Maria Springwald, Joanna Leszczyńska, Agnieszka Kobus, Monika Ciaciuch (czwórka podwójna kobiet, W4x)

 

 

 

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez