Polski Związek Bokserski wkracza na zawodowstwo

Polski Związek Bokserski wkracza na zawodowstwo

W krajowym boksie idzie nowe. W czwartek na konferencji prasowej w Kielcach władze Polskiego Związku Bokserskiego ogłosiły, że organizacja zacznie się angażować nie tylko w boks olimpijski, ale także w ten zawodowy. Pierwszy akt już w piątek. W walce wieczoru Mateusz Masternak (41-5, 26 KO) zmierzy się z doskonale znanym polskim kibicom Siergiejem Radczenką (7-6, 2 KO), ale… jest pewien haczyk.

Tego kroku raczej nikt się nie spodziewał. W marcu waleczny Ukrainiec dał w Łomży dramatyczną walkę z Arturem Szpilką (24-4, 16 KO). Po dziesięciu rundach większość kibiców i ekspertów widziała wygraną przyjezdnego. “Szpila” dwa razy lądował na deskach, a raz pomogła mu absurdalna decyzja sędziego ringowego z Austrii, który przerwał akcję nacierającego Radczenki i odjął mu punkt, ale… nie bardzo wiadomo za co.

Po wszystkim dwóch z trzech arbitrów wskazało na zwycięstwo gospodarza, a werdykt odbił się szerokim echem. Szpilka obejrzał walkę jeszcze raz i przemyślał sprawę. Nie był zadowolony ze swojej postawy i z postawy sędziów, w związku z czym zaczął głośno mówić o rewanżu. Pomysł trzeba było jednak odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Wszystkie sportowe plany pokrzyżowała bowiem pandemia koronawirusa. Sam “Szpila” w międzyczasie poddał się operacji barku i będzie mógł wyjść do ringu dopiero jesienią.

Radczenko pewnie nie był do końca zdziwiony tym, co spotkało go w Łomży – w Polsce mógł liczyć na oschłe traktowanie ze strony arbitrów. W lutym 2018 roku wziął z krótkim wyprzedzeniem walkę z Krzysztofem Głowackim (28-1). Polscy pięściarze znali dobrze jego potencjał z wspólnych sparingów. Ukrainiec jeździł na takie sesje po całym świecie – nawet do samego Władimira Kliczki (64-5). W samej walce nieoczekiwanie dwukrotnie rzucił “Główkę” na deski, ale sędzia liczył tylko raz. Po ośmiu twardych rundach sędziowie wskazali na minimalną wygraną Polaka.

Po kilku miesiącach przyszło kolejne wyzwanie – od zbliżającego się do walki o tytuł Michała Cieślaka (15-0). Tym razem nie było wątpliwości – zawodnik z Radomia wygrał każdą rundę i kilkukrotnie posyłał Radczenkę na deski. W grudniu 2018 roku Ukrainiec sprawdził formę Adama Balskiego (12-0) i znów nie brakowało kontrowersji. Niepokonany pięściarz w ostatniej rundzie był o włos od przegranej przed czasem. Zebrał wiele mocnych ciosów i można było odnieść wrażenie, że jest nieprzytomny… na stojąco.

Sędzia ringowy Leszek Jankowiak nie przerwał walki, co wzbudziło spore kontrowersje wśród kibiców. Na matę nie poleciał też ręcznik ze strony polskiego narożnika. W końcu głos musieli zabrać sędziowie punktowi, którzy widzieli… minimalną wygraną Balskiego. Wszyscy trzej punktowali na jego korzyść najniżej jak się tylko dało – 76:75. Radczenko w dwóch przypadkach miał więc sporego pecha, ale w każdym z występów w Polsce pokazał coś ciekawego. Dwukrotnie był bliski sprawienia sensacji, a z Cieślakiem przetrwał cały dystans, pokazując naprawdę dobrą szczękę i hart ducha.

Czekając na Tokio

Nic zatem dziwnego, że Ukrainiec stał się potem naturalnym kandydatem do przywitania w nowej-starej kategorii wagowej Artura Szpilki. Oczekiwany rewanż nie zdążył się jednak zmaterializować, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nieoczekiwanie do gry włączył się Polski Związek Bokserski, który ogłosił galę Suzuki Boxing Night II w Kielcach. W walce wieczoru Radczenko sprawdzi kolejnego Polaka.

Organizacja znalazła się w specyficznym położeniu. Igrzyska odbędą się dopiero latem 2021 roku, co pokrzyżowało plany wielu pięściarzy. Nikt chyba nie był takim rozwojem sytuacji bardziej przybity niż Mateusz Masternak. Wysoko notowany w światowych rankingach pięściarz kategorii junior ciężkiej poszedł pod prąd – postanowił włączyć się do walki o Tokio zawieszając zawodową karierę. Zmienione przed kilkoma laty przepisy dają taką możliwość, ale wiadomo, że w przypadku 33-letniego Masternaka czas płynie nieco szybciej niż u większości młodych kadrowiczów.

Pięściarz otwarcie pisał w mediach społecznościowych o swoich wątpliwościach w związku z wyborem sportowej ścieżki. Jeszcze w marcu znalazł się w Londynie na turnieju kwalifikacyjnym. Wygrał pierwszą walkę, ale zawody zostały przerwane. Mają zostać wznowione, ale… nie wiadomo kiedy. – Jest pomysł, by wznowić turniej równo rok później – w marcu 2021 rokumówił nam niedawno Damian Durkacz, którego od awansu na igrzyska dzieli tylko jedna wygrana.

W piątek w Kielcach zobaczymy więc przegląd wojsk. W większości będą to walki polsko-polskie. Ciekawie zapowiada się między innymi starcie pań – Elżbiety Wójcik z Karoliną Koszewską. Obie są medalistkami II Igrzysk Europejskich i będą walczyć o igrzyska w różnych kategoriach. Durkacz miał rywalizować z Mateuszem Polskim, ale rywala wykluczyła kontuzja. Ostatecznie młody pięściarz z Knurowa sprawdzi się ze Słowakiem Michalem Takacsem, który odpadł już z turnieju kwalifikacyjnego w Londynie.

Suzuki Boxing Night II – plan gali w Kielcach (transmisja od 18:00 w TVP Sport):

  • Sandra Drabik – Angelika Krzysztoforska (limit 52 kg)
  • Sandra Kruk – Kinga Szlachcic (limit 57 kg)
  • Karolina Koszewska – Elżbieta Wójcik (limit 75 kg)
  • Damian Durkacz – Michał Takacs (limit 64 kg)
  • Łukasz Zyguła – Michał Jarliński (limit 69 kg)
  • Bartosz Gołębiewski – Daniel Adamiec (limit 75 kg)
  • Sebastian Wiktorzak – Mateusz Goiński (limit 81 kg)
  • Adam Kulik – Oskar Safaryan (plus 91 kg)
  • Mateusz Masternak (41-5, 26 KO) – Siergiej Radczenko (7-6, 2 KO) (walka zawodowa w umownym limicie 94 kg)

Największym echem odbiło się jednak zorganizowanie zawodowej walki “Masterowi”. Okazuje się, że to dopiero początek – Polski Związek Bokserski uchwałą powołał niedawno Wydział Boksu Zawodowego. W piątek usłyszeliśmy również, że w w najbliższych miesiącach rozważane jest reanimowanie ligi bokserskiej, za którą kibice tęsknią od lat. Mocarstwowe plany krajowej federacji to zasługa współpracy z Suzuki.

W piątek Masternak zmierzy się z Radczenką na zasadach boksu zawodowego, ale… pojedynek nie znajdzie się w rekordzie żadnego z zawodników. Podobno ze względu na pandemię nie udało się dopilnować w tej kwestii wszystkich formalności. Władze PZB przekonują jednak, że nie będzie to towarzyski sparing, a poważna walka, którą będą punktować sędziowie zajmujący się na co dzień boksem olimpijskim. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że obaj pięściarze otrzymają za ten występ naprawdę godne wypłaty, a to dopiero początek.

Grzegorz Nowaczek – prezes PZB – nie ukrywa, że celem jest namówienie Masternaka na pozostanie przy boksie olimpijskim. – Chcemy żeby miał komfort finansowy, psychiczny i by miał odpowiednie zaplecze. Myślę, że ma odpowiednią gażę i będzie zadowolony. Jeśli wszystko pójdzie OK, to może uda nam się zorganizować następne imprezy i damy mu możliwość zarobienia większych pieniędzy – zdradził w rozmowie z “Super Expressem”.

Boks po polsku

W tym wszystkim wciąż jest jednak wiele niewiadomych, a najciekawszy aspekt dotyczy ogólnej kontroli nad polskim boksem zawodowym. Przez wiele lat ta odmiana szermierki na pięści była już nadzorowana przez PZB. Wszystko zmieniło się w 2013 roku – wobec planów zmiany przepisów w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Boksu Amatorskiego (AIBA) ze związku wystąpił dotychczasowy kierownik tego departamentu. Krzysztof Kraśnicki założył Polski Wydział Boksu Zawodowego – prywatną firmę, która zaczęła nadzorować wszystko co związane ze zmaganiami profesjonalnych pięściarzy.

Do pewnego momentu nie było większych problemów. Nowa firma została zaakceptowana przez europejską organizację i zyskała akceptację wszystkich wiodących promotorów na scenie krajowej. Z czasem pojawiły się jednak pierwsze tarcia i pęknięcia. Pod koniec 2019 roku z nadzoru PWBZ wyłamała się kierowana przez Andrzeja Wasilewskiego grupa Knockout Promotions – największy z krajowych graczy. 

Dlaczego? Czynnikiem zapalnym okazała się sprawa Adama Balskiego. Zawodnik związany z grupą Tymex Boxing Promotion po wygranej z Radczenką postanowił zmienić promotora i dołączyć do Knockout Promotions. Nowy pracodawca uznał, że nie ma problemu. Dotychczasowy uważał inaczej i utrzymywał, że umowa wciąż zobowiązuje. Obie strony konsekwentnie  przekonywały, że racja jest po ich stronie. PWBZ w końcu zabrał głos i zawiesił pięściarza do czasu wyjaśnienia sprawy, uniemożliwiając mu w praktyce zmianę grupy. 

Strony nie chciały się porozumieć, musieliśmy podjąć decyzję zawieszenia – do czasu rozstrzygnięcia przez sąd. Zanim do tego doszło, konsultowaliśmy sprawę z bezstronnymi prawnikami. (…) Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiego zawieszenia jak w przypadku Balskiego. Możliwe, że nie wszystko działa idealnie, dlatego zastanowimy się nad doprecyzowaniem tej kwestii. Jest jednak duża szansa, że i sprawa Balskiego zakończy się polubownie – porozumieniem między stronamitłumaczył nam w październiku 2019 roku Krzysztof Kraśnicki, szef PWBZ.

Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Niedługo potem na galach grupy Knockout Promotions pojawili się sędziowie z Austrii. Po kompromitującym występie arbitrów podczas walki Szpilka – Radczenko trudno uwierzyć, by ktoś miał zaprosić ich ponownie. Być może odpowiedź poznamy już 25 lipca – wtedy ma się odbyć pierwsza impreza organizowania przez Knockout Promotions po pandemii. W jednej w walk może wystąpić… Adam Balski – tak przynajmniej utrzymują organizatorzy.

Na czwartkowej konferencji Polskiego Związku Bokserskiego temat nadzoru nad polskim boksem zawodowym nie został jednak szerzej rozwinięty. Zakulisowe rozmowy w tej kwestii nadal trwają – być może decydujące spotkania odbędą się już w piątek. Optymalnym rozwiązaniem wydaje się powrót PWBZ do funkcjonowania w ramach związku, ale na stole są też inne opcje. 

Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że możliwy jest jeszcze jeden zwrot akcji. Na scenie może się pojawić kompletnie nowy gracz – fundacja lub stowarzyszenie. W nowej organizacji ważną rolę miałby odgrywać jeden z czołowych polskich sędziów. Otwarte pozostaje pytanie, co na temat nowego podmiotu będą sądzić władze European Boxing Union (EBU) – organu nadzorującego porządek w europejskim boksie zawodowym. 

Ostatnie tygodnie przyniosły jeszcze jedną istotną zmianę. Trzy największe grupy promotorskie w kraju – Knockout Promotions, Tymex Boxing Promotion i MB Promotions – od niedawna znów są związane z tym samym partnerem telewizyjnym. W teorii o porozumienie w sprawie Balskiego i w kwestii nadzoru nad polskim boksem zawodowym powinno być łatwiej niż jeszcze kilka tygodni temu. Wszyscy grają w końcu do jednej bramki – pytanie, czy będą chcieli grać na zasadach zaproponowanych przez Polski Związek Bokserski.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix


Aktualności

Kalendarz imprez