Polska kolej żelazna, czyli cenne punkty torowców

Polska kolej żelazna, czyli cenne punkty torowców

Kto nie marzy o wycieczce na Nową Zelandię, ręka do góry! Drugi koniec świata, lato w zimie, ocean, Alpy, gejzery, piękna zieleń… W ostatnich dniach dużo się działo na antypodach. Polscy kolarze torowi wygrywają, zdobywają medale, biją rekordy Polski, a przede wszystkim budują ranking olimpijski.

Na pierwszym planie reprezentacji Polski w kolarstwie torowym w tym roku znajduje się Mateusz Rudyk. Zawodnik Grupy Sportowej ORLEN zwyciężył w sprincie indywidualnym podczas Pucharu Świata w nowozelandzkim Cambridge. Nowa Zelandia okazała się szczególnie udana dla naszej ekipy. Sceptycy na pewno dopatrzą się, że na listach startowych próżno szukać potęgi jak Holendrów, Niemców, Brytyjczyków czy Francuzów. Jednak to co na tym etapie sezonu olimpijskiego jest najważniejsze, to budowanie rankingu olimpijskiego – ciułanie punktów, które ugruntują pozycję naszych zawodników w wyścigu po paszporty do Tokio.

Samo zwycięstwo oczywiście cieszy, ale niesie za sobą jeszcze kilka smaczków. W kwalifikacjach – podczas przejazdu indywidualnego określającego późniejsza kolejność i przyporządkowanie do par w ciągu dalszym rywalizacji – Mateusz ustanowił nowy rekord Polski na 200 m i od dziś wynosi on 9.527 s. W pierwszym pucharze Rudyk miał wolny los, a potem gładko wyeliminował Kanadyjczyka Hugo Barrette’a. Następnym rywalem brązowego medalisty MŚ i ME był Paul Nicholas, ale on również nie stawił zbytniego oporu. Pojedynki również skończyły się stanem 2:0. W półfinale także 2:0 pokonał Japończyka Yudai Nittę, choć w pierwszym wyścigu różnica wyniosła zaledwie 0.007 s.! Finał miał być okazją do rewanżu nad Tomohiro Fukayą, na którego nie mógł Rudyk znaleźć sposobu w dwóch poprzednich Pucharach Świata w Mińsku i Hongkongu. Tam jednak walczyli o brązowe medale, tu zaś stawką było złoto! Złot, które ostatecznie zawisło na szyi Mateusza Rudyka. W finale tak samo jak we wcześniejszych fazach nie pozostawił złudzeń i wygrał pewnie 2:0.

Daria Pikulik i Nikol Płosaj wspaniale spisały się w madisonie! Tylko w jednym z dwunastu finiszów nie zapunktowały, dzięki wspaniałej, aktywnej jeździe wywalczyły srebrne medale, tuż za Australijkami. W Cambridge Polacy przywożą zatem cztery medale.

Dwa srebra PŚ na Nowej Zelandii dla Polaków

Znów blisko podium była Daria Pikulik w omnium, tym razem została sklasyfikowana na piątej pozycji. Bardzo aktywnie w madisonie jechali Daniel Staniszewski i Wojciech Pszczolarski, którzy wygrali jeden z finiszów, nadrobili rundę, ale nie wystarczyło to na podium. Po efektownej walce zdobyli piąte miejsce. W scratchu mężczyzn decydowała walka peletonu na finiszu. Bartosz Rudyk zakończył na siódmym miejscu. W keirnie kobiet startowała Urszula Łoś, lecz nie zdołała powalczyć na tyle skutecznie jak w sprincie drużynowym. Tam zdobyła srebro (do spółki z Marleną Karwacką), tu zaś była dziesiąta.


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez