Polacy z brązem Ligi Narodów

Polacy z brązem Ligi Narodów

Gdyby, gdyby, gdyby… Gdyby Polacy zagrali z takim luzem w sobotę, co w niedzielę, to być może cieszyliby się grą w finale a nie pokonaniem Brazylii w meczu o trzecie miejsce turnieju Final Six Ligi Narodów. Lecz to zwycięstwo i brązowe medale smakują jak złoto. Sponsorem Polskiej Siatkówki jest PKN ORLEN.

Na wstępie warto podkreślić, że w ostatnim polskim meczu turnieju w Chicago reprezentację prowadził Jakub Bednaruk, czyli asystent selekcjonera. Trener Vital Heynen bowiem spakował manatki i poleciał z powrotem do kraju, by dołączyć do zgrupowania pozostałej części kadry szykującej się w Zakopanem do turnieju kwalifikacyjnego na Tokio 2020. Trudno jednoznacznie oceniać Vitala Heynena, ale to trener aktualnych mistrzów świata i po prostu trzeba mu zaufać. Drugie dno jest takie, że podrzucanie przez zawodników trenera Bednaruka po meczu mówi bardzo dużo. To był również gest pełnego zaufania dla całego sztabu. Podobno PZPZ nie wyraził zgody na owo zaufanie i oczekiwał, że Vital zostanie z ekipą do końca turnieju. Pewnie potrącą mu za bilety… A Jakub Bednaruk już zapowiada, że nie poczuwa się do tego medalu i przekaże go na cele charytatywne.

Polacy grali ze swadą jakiej zabrakło im w sobotnim meczu z Rosjanami. Tutaj bawili się grą, jak w grupowym spotkaniu z Brazylią i Iranem, choć trzeba przyznać, że Brazylijczycy i tym razem pozwalali naszym na pełen polot i fantazję. Szybkie 3:0 (25:17, 25:23 i 25:21) i eksplozja radości, a potem wypowiedzi zawodników mówiące wszystko: ten brąz jest jak złoto. To pierwszy medal Polaków w Lidze Narodów (wcześniej Liga Światowa) od 2012 roku. Wtedy w roku olimpijskim biało-czerwoni wygrali, by potem wracać z Londynu jak niepyszni, bo przegranym turnieju olimpijskim. Ale nie ma co zapeszać. W Chicago królował Bartosz Bednorz (dziś zdobył 21 punktów!). Nie dziwi więc, że znalazł się w gronie zawodników, którzy dołączą do zgrupowania przed turniejem kwalifikacyjnym na igrzyska. Prócz Bednorza ekipę trenującą pod Tatrami zasilą Bartosz Kwolek, Łukasz Kaczmarek, Maciej Muzaj i Karol Kłos.

Dziś ten sukces smakuje zupełnie inaczej i trudno oprzeć się poczuciu, że znacznie lepiej. Polacy do Final Six dostali się rzutem na taśmę. Fakt, bo świetnej grze, ale z szóstego miejsca i do końca wcale nie było pewne, że wywalczą (!!!) to miejsce. Inna sprawa jest taka, że rotacja zawodników mogła przysporzyć sporego bólu głowy wszystkich statystyków. Heynen powołał do wszystkich turniejów bodaj 26 zawodników, z których buduje ekipę na kwalifikacje olimpijskie a docelowo po złoto olimpijskie. Warto podkreślić, że w Chicago wcale nie zagrał pierwszy garnitur, być część z tej ekipy to zawodnicy drugiego, albo trzeciego wyboru. Jednak udowodnili, że śmiało można ich wystawiać na najtrudniejszych rywali, że gotowi są pójść na najostrzejsze wymiany, walczyć o piłki na poziomie lamperii, bić się o wszystko. Zarówno selekcjoner, jak i cały sztab będą mieli poważny dylemat kogo z tych młodych zawodników powołać a kogo odstawić.

Sponsorem Polskiego Związku Piłki Siatkowej i reprezentantów Polski jest PKN ORLEN.

Jutro opublikujemy obszerny wywiad z Waldemarem Wspaniałym.


Aktualności

Kalendarz imprez