Playbook, czyli japońskie igrzyska w czasie pandemii

Playbook, czyli japońskie igrzyska w czasie pandemii

Do igrzysk w Tokio pozostało dziesięć dni, a sportowcy już mogą poczuć dreszczyk emocji związany z pobytem w stolicy Japonii. Niestety, nie w taki sposób w jaki sami by tego chcieli. Siedemdziesiąt – tyle stron liczy sobie opublikowany przez Japończyków Playbook. To zbiór zasad dotyczących tego, jak zawodnicy mają zachowywać się na igrzyskach w trudnych czasach pandemii. Po przeanalizowaniu dokumentu mamy wrażenie, że organizatorzy niepotrzebnie się rozpisali. Całość można zawrzeć w jednym zdaniu – będą duże ograniczenia i jeszcze większe kary w przypadku ich złamania.

Doprawdy rozumiemy to, że sytuacja pandemiczna w Kraju Kwitnącej Wiśni jest niewesoła. Władze Japonii planowały, że do czerwca zostanie tam zaszczepionych ponad trzydzieści sześć milionów obywateli. Ale plany wzięły w łeb i do tej pory pełną dawkę udało podać się nieco ponad dwudziestu jeden milionom. W dodatku Japonia wprowadziła stan wyjątkowy na czas igrzysk. To oznacza, że na arenach sportowych zmagań nie uświadczymy kibiców. Choć tak po prawdzie, nie wiadomo czy ci pojawiliby się nawet wtedy, kiedy mieliby taką możliwość. Japońskie społeczeństwo bardzo sceptycznie podchodzi do imprezy. Zdecydowana większość obywateli uważa, że jej organizacja w Tokio w obecnej sytuacji jest – dosłownie i w przenośni – nie na miejscu.

Z powyższych względów organizatorzy robią wszystko by pokazać, że pod względem bezpieczeństwa sanitarnego igrzyska będą stały na najwyższym poziomie. Rzecz w tym, że Japończycy zagalopowali się w obostrzeniach, które nie podobają się sportowcom. I wcale nie dziwimy się tym ostatnim.

Zbiór absurdalnych treści

Ograniczenia zaczynają się od klasyki gatunku – olimpijczycy z miejsca zamieszkania podczas igrzysk mogą poruszać się wyłącznie na zawody oraz treningi. Przemieszczać można się wyłącznie pojazdami, które będą do tego zadania wyznaczone przez organizatorów. Przy czym rozmowa z kierowcami tychże jest absolutnie zakazana. Tak samo, jak z resztą załogi obsługującej igrzyska. Poza tym, osoby przemieszczające się będą zobowiązane do napisania dokładnej daty i powodu podróży.

„A gdyby tak czmychnąć gdzieś na chwilę, bez napisania tego w planie?” – może pomyśleć wielu zawodników. Chyba, że posiadają telefony. Wtedy będą zmuszeni do pobrania aplikacji służącej do wejścia na obiekty sportowe oraz drugiej, będącej lokalizatorem użytkownika. Jeżeli użytkownik nie odpowie w niej na wiadomość kontrolną, Japończycy będą mogli powiedzieć mu „sajonara”.

Sercem wioski olimpijskiej jest stołówka – gwarantujemy, że to potwierdzi wam każdy zawodnik, który miał okazję być na igrzyskach. W Tokio to serce będzie biło bardzo cicho, gdyż zawodnikom zabroniono… rozmawiać ze sobą. Ot, wejdź-zjedz-wyjdź. Aha, dania będą podawane przez wolontariuszy lub kucharzy. Tak – w tym samym dokumencie Japończycy napisali, że obowiązuje zakaz rozmów z obsługą igrzysk [sic!].

Mało? Zawodnicy non-stop będą musieli przebywać w maseczkach. Ich noszenie nakazuje się nawet podczas przebywania w apartamencie wraz ze swoimi współlokatorami, czy też podczas treningu odbywającego się na siłowni. Dodatkowo Japończycy uroczo zalecili członkom rodziny olimpijskiej, aby każdy wyposażył się w nieco większą ilość maseczek, gdyż w Tokio panuje większa wilgotność powietrza. Testy będą odbywać się codziennie. Jeżeli któryś z nich wypadnie pozytywnie, organizator może wsadzić sportowca do izolatki.

Za nieprzestrzeganie „zaleceń” uczestnik może zapłacić karę grzywny lub nawet zostać zdyskwalifikowany. Natomiast dziennikarze – gdyż oni również otrzymali przepisy do których będą musieli się zastosować – mogą utracić akredytację i zostać wydaleni z igrzysk. Poza tym, będą musieli układać do zawodników bardzo krótkie pytania – maksymalny czas wywiadu po starcie sportowca został ograniczony do półtorej minuty. Zatem naszym kolegom po fachu polecamy pytania zamknięte. Na przykład „czy dobrze się czujesz?” albo „czy cieszy cię medal?”.

Ale przede wszystkim, zalecamy zadanie krótkiego pytania do organizatorów imprezy – Japończycy, czy wam czasem sufit na łeb nie spadł?

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Księże ksero
Księże ksero
12 dni temu

To żadne absurd. W przeciwieństwie do Polski gdzie łamanie łamanie prawa i patologia jest akceptowane społecznie, w Japonii nie. Tam najważniejsze jest życie i zdrowie każdego obywatela. Nie bez powodu w Polsce mamy jeden z najwyższy współczynnik zgonów w Europie. Jednak noszenie maseczki to nadal u nas przesada. Dlatego u nas nikogo nie interesuje bezpieczeństwo i życie innych bo założenie maseczki jest karygodne.

Aktualności

Kalendarz imprez