Piłkarze ręczni poznali rywali w grupie eliminacji Euro 2022

Piłkarze ręczni poznali rywali w grupie eliminacji Euro 2022

Słowenia, Holandia i Turcja. To rywale polskich szczypiornistów w walce o awans na mistrzostwa Europy w roku 2022. – To dobre losowanie. Nie możemy narzekać – mówi Iwona Niedźwiedź, była reprezentantka Polski, dziś m.in. komentatorka. Bo i faktycznie, tak naprawdę Polacy nie mają się tu kogo bać. Z każdym z tych rywali możemy powalczyć. 

Powinno być dobrze

Najgroźniejsi są, oczywiście, Słoweńcy. W ostatnich latach to europejska czołówka. Na niedawnych mistrzostwach Europy doszli do półfinału, ale ostatecznie nie stanęli na podium. Lepsi okazali się od nich Hiszpanie w półfinale i Norwegowie w meczu o brąz. W grupie za to ulegli im… nasi szczypiorniści. Choć zagrali naprawdę nieźle. Dwa lata wcześniej Słoweńcy byli za to na ósmym miejscu. A w 2017 roku zdobyli srebro mistrzostw świata. Nie ma wątpliwości co do tego, że jeśli kogoś mamy się tu obawiać – to ich. Ale nie możemy z tym przesadzać.

– Myślę, że będziemy mieli okazję zrewanżować się Słowenii za ostatnią imprezę. Mówiłam już przed ostatnimi mistrzostwami Europy, że Słowenia jest w naszym zasięgu. Były głosy, że ich zawodnicy dali nam pograć tyle, ile sami chcieli, ja nie do końca się z tym zgadzam. Ten czas, który będzie teraz można wykorzystać na pracę z zespołem, daje mi nadzieję, że będziemy w stanie ugryźć tę Słowenię – mówi Niedźwiedź.

Nawet gdybyśmy przegrali oba spotkania ze Słoweńcami, nie będzie to jednak żaden dramat. Na Euro wejdą dwie najlepsze ekipy z każdej grupy i cztery najlepiej punktujące (choć liczyć się będą tylko oczka z meczów z dwoma lepszymi drużynami) z trzecich lokat. A biorąc pod uwagę to, że Holandia i Turcja to nie są potęgi szczypiorniaka, powinno być dobrze. Choć, oczywiście, rywali nie można zlekceważyć. Zresztą przekonaliśmy się o tym już przy okazji poprzednich eliminacji, gdy z trudem awansowaliśmy z grupy z Izraelem, Kosowem i Niemcami.

– Zgodzę się z tym, ale jeśli będziemy za każdym razem wracać do przeszłości, to nie zrobimy kroku do przodu – mówi Niedźwiedź. – Rozumiem szukanie porównań, ale moglibyśmy to też robić, gdybyśmy trafili na przykład na Portugalię, która śniła nam się pewnie ostatnio po nocach. Gdyby się znalazła w naszej grupie, to pewnie byłby to twardy orzech do zgryzienia, bo wielu zawodników grało w eliminacjach mistrzostw świata, które z nią przegraliśmy. Taki jest zawód sportowca, trzeba się mierzyć z presją. Wydaje mi się jednak, że ostatnie mistrzostwa Europy pokazały, że ta kadra notuje progres. Gdybyśmy tego nie widzieli, to można by drżeć nawet o kolejną łatwą grupę. Ale ten progres jest widoczny. 

Grupy eliminacji mistrzostw Europy 2020

Grupy eliminacji mistrzostw Europy 2020. Fot. Twitter EHF Euro

Tak więc Holandię i Turcję, tak zakładamy, powinniśmy ograć. I to mimo tego, że Holendrzy podobno już odpalili program szkoleniowy dla męskiej kadry. Kilka lat temu podobny uruchomili dla kobiecej reprezentacji i dało to znakomite efekty. Jednak w tak krótkim czasie raczej nie powinni uzyskać efektów. Na to trzeba nieco czasu. My za to faktycznie mamy dodatkowe powody do optymizmu.

–  Wraca do kadry Paweł Paczkowski, wraca też Tomek Gębala, trzeba trzymać kciuki za ich zdrowie. To są naprawdę porządni zawodnicy, w reprezentacji wspierani przez tę młodzież. Mamy świetne skrzydła, świetną bramkę i świetny obrót. Czekaliśmy właśnie na mocną drugą linię. Nie chcę nikomu z innych zawodników, oczywiście, ujmować, ale Paczkowski i Gębala sportowo są w stanie dać bardzo dużo tej reprezentacji. Jeśli będą w jej składzie, to powinniśmy patrzyć w przyszłość z nadzieją – twierdzi Niedźwiedź.

Impreza ostatniej szansy

Powrót tej dwójki do kadry jest tym ważniejszy, że eliminacje do Euro będą podwójnie istotne. Na ten moment, przez decyzję EHF, polska kadra nie weźmie bowiem udziału w mistrzostwach świata w 2021 roku. Mistrzostwa Europy, odbywające się rok później, mogą być dla naszej młodzieży, wprowadzanej teraz do reprezentacji, ostatnią szansą na ogranie się na dużym turnieju przed mistrzostwami świata 2023, tymi, które sami zorganizujemy na spółkę ze Szwecją.

– Wrodzony optymizm sprawia, że bardzo liczę na dziką kartę do tych mistrzostw świata. Uważam, że organizacja turnieju w 2023 powinna nam pomóc w jej uzyskaniu na 2021 rok – mówi Niedźwiedź. – Gdyby jednak ten scenariusz się nie sprawdził, to liczę, że świadomość wagi tych eliminacji nie sparaliżuje tego zespołu, a wręcz przeciwnie – zmobilizuje chłopaków na tyle, że przez nie przejdziemy. Jesteśmy w stanie to zrobić. Dużym wyzwaniem dla Patryka Rombla będzie to, żeby tę grupę przygotować mentalnie do tych meczów. Jeśli jednak taktycznie i sportowo będzie dobrze, to aspekt mentalny stanie się mniejszym problemem. 

Na ten moment pozostajemy więc optymistami. Bo potencjał w tym zespole jest. Zawodnicy tacy jak Michał Olejniczak talent mają ogromny i za kilka lat stanowić będą o sile naszego szczypiorniaka. Już teraz mogą jednak osiągać pewne cele – choćby awans na mistrzostwa Europy.

Fot. Newspix


Aktualności

Kalendarz imprez