Pierwszy wielki mityng, pierwszy rekord świata! Cheptegei skradł show w Monako

Pierwszy wielki mityng, pierwszy rekord świata! Cheptegei skradł show w Monako

Myśląc o pierwszym mityngu Diamentowej Ligi w 2020 roku, skupialiśmy się na trójce Polaków: Marcinie Lewandowskim, Justynie Święty-Ersetic i Sofii Ennaoui. Do tego pamiętaliśmy o Karstenie Warholmie, braciach Ingebrigtsenach czy rywalizacji Armanda Duplantisa z Samem Kendricksem. Tymczasem system absolutnie rozniósł Joshua Cheptegei. Ugandyjczyk pobił szesnastoletni rekord Kenenisy Bekele w biegu na 5000 metrów. I to w jakim stylu!

Szaleństwo

Cheptegei właściwie biegł sam. Od samego początku narzucił tempo, któremu sprostać mógł tylko on. Wiadomo, że często robił tak już wcześniej i nie dziwiliśmy się tym przesadnie. Zszokowani byliśmy za to, gdy minął linię mety. Przypomnijmy: przez kilka miesięcy trudno było o możliwość startów. Zawodnicy zmagali się z przerwą spowodowaną pandemią. Utrudnione były treningi. Owszem, mimo tego spodziewaliśmy się dobrych wyników, bo sportowcy byli głodni . Tym bardziej, że na stadionie Louisa II dopiero co położono nową bieżnię, o której mówiło się, że jest naprawdę szybka.

Ale niemożliwe zdawało się pobicie rekordu świata.

Joshua Cheptegei był jednak jak ten trzmiel z anegdoty, o którym naukowcy stwierdzili, że jego skrzydła nie powinny mu pozwalać latać. Ale on o tym nie wiedział, więc latał dalej. Tak samo Ugandyjczyk najwidoczniej nie wiedział o tym, co my sobie myślimy. I co myślą wszyscy eksperci, byli zawodnicy, mistrzowie. On po prostu biegł. I to cholernie szybko. Jego wynik? 12:35.36. O niemal dwie sekundy (bez jednej setnej) szybciej od dotychczasowego rekordu Kenenisy Bekele. Ten wynik w tych warunkach to czyste szaleństwo, kosmos. I demonstracja możliwości tego gościa, który w tym momencie przeszedł do historii.

Rekord świata próbował też pobić Armand Duplantis. Sam Kendrick za to nie startował, bo… nie doleciały mu tyczki. Cóż, zdarza się i tak. Szwed więc teoretycznie nie miał rywali, ale zaczął z wielkimi problemami i ledwie przeskoczył 5,70 m. Ostatecznie doszedł jednak na wysokość 6 metrów, którą zaliczył w trzeciej próbie. Warte to podkreślenia, bo w tym sezonie to pierwszy sześciometrowy skok na świecie. 6,15 okazało się jednak wisieć za wysoko. Przynajmniej na razie. Na razie utrzymał się też rekord świata na 1000 metrów. Faith Kipyegon zabrakło do niego tylko kilkunastu setnych sekundy. W tym samym biegu uczestniczyła też Sofia Ennaoui, zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN.

Polskie bieganie

I tu gładko przejdźmy do Polaków. Sofia do mety dobiegła na szóstym miejscu, ale osiągnęła założony przez siebie cel – pobiła rekord kraju Jolanty Januchty z 1981 roku. O równe 40 setnych sekundy. Jak na pierwszy start po pandemii, to naprawdę dobry wynik. Zresztą podobnie jak te Marcina Lewandowskiego i kolejnej zawodniczki z Grupy Sportowej ORLEN, Justyny Święty-Ersetic.

Oboje nie dobiegli do mety w czołówce (choć Święty była czwarta, jednak daleko za pierwszą trójką), ale pobiegli nieźle. Zresztą Lewy do Monako trafił prostu z obozu treningowego, więc nie można było oczekiwać cudów. Rywale postawili Polakowi mocne warunki, podobnie rywalki Justynie. A ci po prostu jeszcze nie są w odpowiedniej dyspozycji, ta ma przyjść z czasem. Więc za dzisiejsze rezultaty wypada przyklasnąć i życzyć jeszcze lepszych w dalszej części sezonu.

Karsten wciąż w formie, Sifan nie do końca

Co jeszcze warto podkreślić? Świetne starty Karstena Warholma (47,10 na 400 metrów przez płotki), który po 28 latach pobił rekord mityngu, oraz Noah Lylesa, który bez problemu wygrał rywalizację na 200 metrów. A na drugim miejscu przybiegł… jego brat. Powody do niepokoju dała swoim fanom za to Sifan Hassan, która w biegu na 5000 metrów zeszła z bieżni po czterech kilometrach. Choć wyglądało na to, że po prostu nie wytrzymała narzuconego przez rywalki tempa.

Jeśli mielibyśmy ten mityng krótko podsumować, napisalibyśmy: było znakomicie. Skoro tak wyglądało otwarcie sezonu Diamentowej Ligi, to już czekamy na to, co stanie się w kolejnych imprezach z cyklu. Bo zasada jest taka sama, co przy serialach – pilotażowy odcinek musi zrobić wrażenie. Ten zrobił. I to ogromne.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez