Panowie, zróbcie to znowu!

Panowie, zróbcie to znowu!

Nic nie muszą, ale wiele mogą. Naprawdę wiele! Po dwóch ostatnich meczach – a co, nie zaszkodzi przypomnieć: 3:2 z Belgią i 1:0 z Włochami – nabraliśmy takiej wiary w naszą reprezentację, że… Że w sumie nie wiemy, gdzie jest jej kres, skoro dziś – przed meczem z piekielnie mocną przecież Hiszpanią – wierzymy w korzystny rezultat.

 

Ale jak tu nie wierzyć, skoro nasi reprezentanci skradli nasze serca. Skoro Grabara i Bielik wyglądali, jakby przyjechali na turniej z jakichś wielkich klubów, otrzaskani z futbolem na najwyższym poziomie. Skoro Wieteska wypruwał z rywali chęć życia, niemal za każdym razem wygrywając pojedynki o górne piłki. Skoro Fila i Pestka – w teorii, przed turniejem, nasze najsłabsze punkty – kasowali akcję rywali, którzy w swojej karierze widzieli nieco więcej niż Głogów i ławkę w Chojnicach jeszcze półtora roku temu (a teraz niewykluczone, że do składu wróci Gumny). Dodi Lukebakio, Moise Kean, Riccardo Orsolini – ci goście mieli hasać po skrzydle, robić z naszą defensywą, co sobie tylko wymarzą, włącznie z rozstawieniem stoisk i handlowaniem pamiątkami, gdyby mieli wystarczająco dużo miejsca. A przecież zapowiadało się, że będą mieli autostradę, jednak zostali z jakąś pierwszą lepszą wiejską, wyboistą drogą. Nienadającą się do przejazdu.

Czytaj dalej, kliknij TUTAJ

Aktualności

Kalendarz imprez