Ostatnie tango. Kubot i Melo kończą współpracę

Ostatnie tango. Kubot i Melo kończą współpracę

Grali ze sobą cztery lata, w czasie których wygrali piętnaście tytułów rangi ATP. Dogadywali się świetnie, ale w ostatnim czasie upragnionych wyników sportowych po prostu nie było. Nie jest zatem żadnym zaskoczeniem, że współpraca Łukasza Kubota oraz Marcelo Melo dobiegła końca. Polak i Brazylijczyk pożegnali się zwycięstwem, pokonując w ostatnim grupowym meczu ATP Finals (6:4, 6:7, 10:8) Nikolę Mektica oraz Wesleya Koolhofa, który będzie… nowym deblowym partnerem Polaka.

Dzisiejsze popisy Kubota i jego kompana raczej nie przejdą do historii. To był pojedynek absolutnie bez znaczenia – przynajmniej z ich perspektywy. No, może chcieli zakończyć swoją wspólną przygodę zwycięstwem, ten aspekt zapewne ich motywował. Ale w kontekście turnieju ATP Finals niezależnie od wyniku tego starcia, nie mieli już szans na awans do dalszej fazy turnieju. Trudno, żeby było inaczej, skoro dwa pierwsze mecze w zawodach w Londynie skończyły się dla nich porażką.

W każdym razie: to wszystko należy już do przeszłości. Nie spodziewamy się, żeby Kubot oraz Melo jakoś specjalnie przeżywali swoje najświeższe niepowodzenie. Zamykają jeden, bez wątpienia udany, rozdział i rozpoczynają kolejny. Bo tak się składa, że obaj znaleźli już swoich nowych deblowych partnerów. Melo będzie grał z Holendrem Jeanem-Julienem Rojerem, natomiast Łukasz – jak podał Tomasz Lorek z Polsatu Sport – z innym tenisistą z tego kraju – Wesleyem Koolhofem.

Co możemy o nim powiedzieć? To przede wszystkim zdecydowanie młodszy od Polaka zawodnik, urodzony w 1989 roku. Dodatkowo, co jest warte podkreślenia, na deblowej scenie rozkwitnął dopiero w ostatnich latach. Wszystkie swoje największe sukcesy osiągnął niedawno. W tym roku doszedł do finału US Open i półfinału Roland Garros oraz wygrał turniej ATP w Katarze, a w ubiegłym sezonie zaliczył ćwierćfinał Wimbledonu. Najwyżej w światowym rankingu znajdował się na 12. miejscu, obecnie jest o jedno oczko niżej.

Oczywiście, gdyby Holender miał większy bagaż doświadczeń, to nic by się nie stało, ale jego CV powinno gwarantować jedno: Kubot nie będzie miał do czynienia z sytym kotem, zawodnikiem cierpiącym na brak motywacji. A wręcz przeciwnie: Koolhof zapewne podejmuje współpracę z Łukaszem choćby dlatego, że chce się u jego boku uczyć i rozwijać. Ale zarazem już teraz ma na tyle duże umiejętności, że będzie z miejsca celował wysoko. Czyli w podobne sukcesy, jakie Kubot odnosił z Melo.

Bo trzeba to jasno powiedzieć: nawet pomimo średnio udanej (jak na ich standardy) końcówki współpracy Kubota i Melo będziemy dobrze wspominać okres trwający od 2016 do 2020 roku. Pamiętny triumf w Wimbledonie, finały US Open czy ATP Finals, zwycięstwa w niewielkoszlemowych, ale również istotnych zawodach. Trochę się tego uzbierało. Zresztą widać to było dziś po reakcji Łukasza, który ze łzami w oczach dziękował Marcelo za grę. W tym meczu, i we wszystkich poprzednich, jakie razem rozegrali.

Liczymy, że mimo 38 lat na karku polski tenisista nie powiedział ostatniego słowa. I jeszcze przez parę sezonów będzie błyszczał na deblowych salonach.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez